KAZIMIERZ WIERZYŃSKI






CZERWIEC




Może podniosła się dobra gwiazda,
Może obróciło się koło,
A może to tylko taki dzień:
Malutkie pliszki sfrunęły z gniazda
I za matką skaczą wesoło,
Myszate w niebieski cień.

A w polach dzika zabawa:
Na wietrze przewraca się trawa
I wzdyma się coraz puszyściej i gęściej,
On mocny, szumiący, kosmaty,
Ona pełna zapachu i świateł,
Może to szczęście, może to szczęście?

Może nie szukać wróżby w zodiaku
Tylko tuż obok, na długość rąk:
Czerwiec jest wylęgarnią ptaków
I miodosytnią łąk.

Na koniczynie, na czwartym listku
Najwyraźniej wypisane to wszystko,
I każda wesoła
Wie o tym pliszka, trawa i pszczoła.



* * *


LATO I ŁANIA


Lato jest młodą, źrebną łanią,
Najmniej co rodzi, to bliźnięta,
Brązowy łoś ugania za nią
Aż dudni ziemia zachłyśnięta.

Zdyszane biegną w las przez pola
I zatrzymują się na skraju,
I wzbiera mądra Boża wola
Pęczniejącego urodzaju.

I od tupotu w takie noce
Dreszcz zachwycenia glebą płynie,
I obrywają się owoce,
I okrągleją tęgie dynie.

I wschodzi świt i twarz odsłania,
I obudzona w nagłym błysku
Pożywną rosę liże łania
Na macierzyńskim legowisku.







Copyright © 1997-2007 Zwoje