KAZIMIERZ WIERZYNSKI






CZERWIEC




Moze podniosla sie dobra gwiazda,
Moze obrocilo sie kolo,
A moze to tylko taki dzien:
Malutkie pliszki sfrunely z gniazda
I za matka skacza wesolo,
Myszate w niebieski cien.

A w polach dzika zabawa:
Na wietrze przewraca sie trawa
I wzdyma sie coraz puszysciej i gesciej,
On mocny, szumiacy, kosmaty,
Ona pelna zapachu i swiatel,
Moze to szczescie, moze to szczescie?

Moze nie szukac wrozby w zodiaku
Tylko tuz obok, na dlugosc rak:
Czerwiec jest wylegarnia ptakow
I miodosytnia lak.

Na koniczynie, na czwartym listku
Najwyrazniej wypisane to wszystko,
I kazda wesola
Wie o tym pliszka, trawa i pszczola.



* * *


LATO I LANIA


Lato jest mloda, zrebna lania,
Najmniej co rodzi, to bliznieta,
Brazowy los ugania za nia
Az dudni ziemia zachlysnieta.

Zdyszane biegna w las przez pola
I zatrzymuja sie na skraju,
I wzbiera madra Boza wola
Peczniejacego urodzaju.

I od tupotu w takie noce
Dreszcz zachwycenia gleba plynie,
I obrywaja sie owoce,
I okragleja tegie dynie.

I wschodzi swit i twarz odslania,
I obudzona w naglym blysku
Pozywna rose lize lania
Na macierzynskim legowisku.







Copyright © 1997-1999 Zwoje