
Ksieze Arcybiskupie, korespondencyjnie znamy sie od okolo dziesieciu lat, znacznie dluzej zas z wzajemnych lektur. I jedno, i drugie wzmacnialo we mnie z kazdym rokiem przekonanie, ze w wielu sprawach nasze mysli, uczucia i reakcje sa dosc zblizone. To samo przekonanie przebijalo z listow Ksiedza Arcybiskupa.
Kiedy wiec redaktor Wiezi Cezary Gawrys zaproponowal mi, za zaszczytna dla mnie zgoda Ksiedza Arcybiskupa, dwuglos na lamach miesiecznika na jakis wybrany i wazny dla nas temat, przyjalem jego propozycje z radoscia i satysfakcja. Jako wzor takiego dialogu Redaktor Gawrys podsunal wydana ostatnio we Wloszech (przez czasopismo Liberal) ksiazeczke In cosa crede chi non crede? - W co wierzy ten co nie wierzy). Jest to wymiana listow pomiedzy Arcybiskupem Mediolanu, Kardynalem Carlo Martinim, i glosnym pisarzem wloskim Umberto Eco. Pomyslalem natychmiast, ze wlasnie ta ksiazeczka winna byc nie tylko wzorem, ale i tematem naszego dialogu. Dodam en passant, ze Kardynal Martini zdaje sie przywiazywac duza wage do podobnych dialogow. W znanym wloskim periodyku Micromega ukazala sie nie tak dawno jego rozmowa z laickim (i lewicowym) filozofem Massimo Cacciarim, burmistrzem Wenecji. Przeczytalem ja dwukrotnie z wielka uwaga, podziwiajac ogromne wyksztalcenie filozoficzne obu rozmowcow, ale rownoczesnie ubolewajac w duchu nad wlasnym niedoksztalceniem filozoficznym.
Ksiazka sklada sie z czterech krotkich dialogow. Przywiazuje szczegolna wage do ostatniego i na nim zamierzam sie skoncentrowac, ale poczuwam sie wobec czytelnika do obowiazku pobieznego streszczenia pierwszych trzech, aby dac mu od razu pewne pojecie, o czym i jak dyskutuja wloski purpurat i przyszly wloski (prawdopodobnie) "noblista." Umberto Eco, o czym tez nalezy uprzedzic czytelnikow Wiezi, jest nie tylko powiesciopisarzem, lecz takze profesorem Uniwersytetu w Bolonii (jako semiolog).
Pierwszy dialog rozpoczyna Eco refleksja o "laickiej obsesji Apokalipsy." Pisarz ryzykuje twierdzenie, ze mysl o koncu czasow jest dzis bardziej typowa dla swiata laickiego niz dla swiata chrzescijanskiego.
Swiat chrzescijanski czyni z niego przedmiot medytacji, swiat laicki natomiast udaje co prawda, ze go ignoruje, lecz w rzeczywistosci obsesyjnie nim zyje. Nie jest to wszakze postawa calego swiata laickiego, jego czesc zwraca sie po chrzescijansku ku Nadziei. Do Nadziei nawiazuje Kardynal Martini: W kazdej Apokalipsie zawarty jest wielki ladunek Utopii z Nadziei, polaczony wszelako z rozpaczliwa niewiara, w terazniejszosc. Nadzieja wiec laczy obu rozmowcow. Mowiac to, Kardynal podkresla roznice miedzy "koncem" (la fine) i "celem" (il fine). Wiecej nawet - Nadzieja wedlug niego sprawia, ze mysl o "koncu" moze sie przeksztalcic w mysl o "celu."
Umberto Eco wprowadza rowniez drugi dialog. Wprowadza go pytaniem: Kiedy zaczyna sie zycie ludzkie? Czyli problem aborcji. Jestem zdania (powiada), ze narodziny dziecka sa rzecza cudowna, sa naturalnym cudem, ktory wymaga zgody. A przeciez: Nie smialbym narzucic nikomu tej mojej pozycji etycznej. Sadze, ze istnieja straszne chwile, o ktorych malo wiemy, i w ktorych kobieta ma prawo powziac autonomiczna decyzje dotyczaca jej uczuc, jej przyszlosci. Stajac na takim stanowisku (antyabortysty z zasady, abortysty w wyjatkowych wypadkach), Eco skupia sie na postawionym na wstepie pytaniu. Nie ma watpliwosci, ze zycie ludzkie zaczyna sie od pierwszej chwili zawiazania plodu w lonie matki. Ale nie jest dla niego poczatkiem zycia ludzkiego samo nasienie (przypomina, ze w Genesis grzech Kaina potepiony jest wyraznie Bozym przeklenstwem, podczas gdy grzech Onana pociaga za soba jego smierc naturalna za uchylenie sie od zainicjowania nowego zycia). Jakkolwiek nie mowi o tym wprost, nacisk przenosi sie na przyzwolenie uzywania srodkow antykoncepcyjnych, jako sposobu wykluczajacego z gory grozbe aborcji. Zycie ludzkie uczestniczy w zyciu Boga, odpowiada Kardynal Martini. Odpowiedz, moim zdaniem, jest elegancka, lecz zbyt wyniosla i w praktyce omija problem. A problem istnieje. Do dialogu dodam, ze mozliwosc dopuszczenia srodkow antykoncepcyjnych bral w rachube pod koniec swego krotkiego pontyfikatu Jan Pawel I. Wiadomo o tym z fragmentu wspomnien jego sekretarza osobistego w tygodniku katolickim Il Sabato.
W trzecim dialogu Eco wciaz jeszcze zabiera glos jako pierwszy. Mowi o mezczyznach i kobietach wedlug Kosciola. Naturalnie chodzi o kaplanstwo kobiet. Opowiada sie za. Uzywa argumentu, ze pozycja wspolczesnej kobiety jest dzis zupelnie inna, niz byla niegdys; i zmienia sie z dnia na dzien, w bardzo szybkim tempie. Odpadaja stopniowo wszystkie opory i obawy, ktore dzialaly w przeszlosci przeciw kaplanstwu kobiet. Kardynal Martini replikuje juz w tytule swojej wypowiedzi w trzecim dialogu; Kosciol nie zaspokaja oczekiwan, celebruje tajemnice. Niech mi wolno bedzie powiedziec otwarcie, ze lektura wypowiedzi Kardynala pozostawia w czytelniku osobliwe wrazenie: nie chcac z takich czy innych wzgledow przytaknac argumentacji swego rozmowcy (do czego bylby moze sklonny), Kardynal tajemnica blokuje oczekiwanie. Na dlugo?
W ten sposob doszlismy do czwartego i ostatniego dialogu, ktory interesuje mnie najbardziej; i ktory, mam nadzieje, sprowokuje nasz dialog. Jestem gleboko przekonany, ze takze dla Ksiedza Arcybiskupa kluczem tej ksiazeczki bedzie spojrzenie kardynala wloskiego i pisarza wloskiego na zagadnienie etyki katolickiej i etyki laickiej. W naszej epoce, okreslonej przez Kardynala Martiniego (w podsumowaniu dialogow, ktore zamyka ksiazeczke, w podsumowaniu "na jeden glos") epoka "zagadki zla."
Ale zanim przejde do czwartego dialogu, cofne sie wstecz, daleko wstecz, do roku 1949, kiedy to zajalem sie podobnym tematem w szkicu Dwie swietosci, ogloszonym w londynskich Wiadomosciach i przedrukowanym teraz w Godzinie cieni, osmym tomie moich "Pism zebranych".
Dwie swietosci to swietosc katolicka w powiesciach Grahama Greene'a, zwlaszcza w jego powiesci meksykanskiej The Power and the Glory, i swietosc laicka w Dzumie Alberta Camusa. Wydawalo mu sie w tej chwili, ze zostac swietym to prosta sprawa, trzeba tylko troche samozaparcia i odwagi - tak rozmysla ksiadz meksykanski w powiesci Greene'a, wychodzac w celi na dziedziniec wiezienny, by stanac w obliczu plutonu egzekucyjnego. Nie, nie taka prosta sprawa. Czy byl swietym? Nie - jesli swietosc jest aktem wiary. Byl mieszanina odwaznego i wiernego Kosciolowi ksiedza w okresie polowania czerwonych na duchownych i grzesznika w zyciu codziennym.
- Rzecz w tym. - powiedzial prawie od niechcenia Tarrou z Dzumy Camusa, ze chcialbym nauczyc sie jak zostac swietym. Na co doktor Rieux, ofiarny i bohaterski lekarz szpitala w zadzumionym Oranie: Ale przeciez pan nie wierzy w Boga. Wlasnie! odparl Tarrou, z pozoru cynik i lekkoduch, a naprawde, jeden z rewolucyjnych swietych laickich. Czy mozna byc swietym bez Boga? Oto jest zagadnienie, w gruncie rzeczy jedyne zagadnienie, z ktorym ciagle sie zmagam. Wie pan - powiedzial doktor Rieux - ja osobiscie odczuwam wiecej solidarnosci z pokonanymi niz ze swietymi. Przypuszczam po prostu, ze heroizm i swietosc nie przemawiaja do mnie. Interesuje mnie jedno: byc czlowiekiem. - No tak - zakonkludowal Tarrou. Pragniemy prawdopodobnie tego samego, tylko ja jestem mniej ambitny.
Szkic o "Dwoch swietosciach" wywolal sporo polemik; miedzy innymi niezyjaca juz pisarka katolicka Maria Winowska dala mi, o ile pamietam, grzecznie do zrozumienia, ze przesadzam stawiajac swietosc laicka wyzej od katolickiej. W jakiejs mierze bylo to prawda, ale tylko w jakiejs mierze - w rzeczywistosci zalezalo mi na tym, aby je zrownac, postawic obok siebie. Takze wiec uradowalo mnie i napelnilo duma, gdy w roku 1982 na placu swietego Piotra, podczas oficjalnej kanonizacji O. Maksymiliana Kolbe (wielkiego grzesznika przed wojna, jak wiemy z eseju Jana Jozefa Szczepanskiego Swiety w tomie Przed nieznanym trybunalem) uslyszalem z ust Jana Pawla II slowa zrownujace katolickiego swietego Ojca Kolbe i laickiego swietego Janusza Korczaka.
Wracam do czwartego dialogu. Otwiera go Kardynal Martini wypowiedzia zatytulowana Gdzie znajduje laik swiatlo dobra? Tytul wypowiedzi Eco jest odpowiedzia na to pytanie: Gdy wkracza na scene inny, rodzi sie etyka. Istota pogladu Kardynala tkwi w zdaniu: co jest podstawa godnosci ludzkiej, jesli nie fakt, ze kazdy jest osoba otwarta na cos wiekszego i wyzszego od siebie. Jadro myslenia Eco kryje sie w twierdzeniu: jak nas ucza najbardziej nawet laickie galezie ludzkiej wiedzy, to inny, to jego spojrzenie, okresla nas i formuje (nawiasem mowiac, Eco jest tu troche spokrewniony z Gombrowiczem, ale gleboko spokrewniony z Conradem, jego etyka laicka zbliza sie do conradowskiej zasady godnosci ludzkiej).
Kosci sa rzucone. Kardynal Martini posuwa sie az do cytowania ksiazki teologa Hansa Kunga Projekt etyki swiatowej: Moralnosc, normy i wartosci etyczne musza wiazac bezwarunkowo (a nie tylko, gdy to wygodne), a wiec uniwersalnie (wszystkie klasy i rasy). Ludzkie jest utrzymywane wlasnie o tyle, o ile jest oparte na Boskim. Stalo sie jasne, ze jedynie bezwarunkowosc moze zobowiazywac w sposob absolutny, jedynie Absolut moze wiazac w sposob absolutny.
Cos wiekszego i wyzszego od osoby ludzkiej, Absolut, w koncu Bog. A Eco? Nie cofa sie przed przytoczeniem paradoksalnego okrzyku swego przyjaciela: Papiez Jan XXIII musi byc ateuszem. Tylko ten co nie wierzy w Boga, moze tak kochac swoich bliznich. Po czym: Osoba, ktora nie przezyla nigdy doswiadczenia transcendencji, albo je utracila, potrafi nadac sens wlasnemu zyciu i wlasnej smierci, znajdujac pocieche tylko w milosci do innych. I wreszcie Etyka Spinozy: Wiemy dobrze, ze Bog Spinozy nie jest ani transcendentalny, ani osobisty.
Jakze tedy ma dla siebie znalezc miejsce autor szkicu Dwie swietosci, ktory stawial co najmniej na rowni swietosc katolicka i laicka, ze sklonnoscia do wywyzszenia drugiej? Sytuacje ekstremalne nie przyznaja mu racji. Posluzmy sie przykladem lagrow sowieckich i kacetow hitlerowskich. Wielki Warlam Szalamow, przysiegly ateista (choc syn duchownego prawoslawnego), pisze w jednym ze swoich Opowiadan kolymskich, ze lagry byly egzaminem moralnym, i 99% wiezniow tego egzaminu nie zdalo; w owym jednym procencie znakomita wiekszosc stanowili wierzacy. Wiezien Oswiecimia, wybitny pisarz wloski Primo Levi, jesli nie ateista, to w kazdym razie agnostyk, mowi cos podobnego w ksiazce I sommersi e i salvati. Zatem w sytuacjach ekstremalnych etyka laicka zdaje sie ustepowac etyce religijnej. Zdaje sie ustepowac, lecz w niewielu chocby wypadkach znajduje jednak oparcie w ludzkiej godnosci i prawosci, w wiernosci pewnym niepodwazalnym zasadom, bez wiary w Boga czy Absolut.
Jest bardzo wazne - powiada Kardynal Martini - aby istnial wspolny grunt dla laikow i wierzacych na planie etyki, w imie wspolpracy dla dobra czlowieka, sprawiedliwosci i pokoju. Pozwalam sobie zglosic tu pewna propozycje, ktora byc moze spotka sie z aprobata Ksiedza Arcybiskupa. Kluby Inteligencji Katolickiej odegraly chlubnie znaczna role w okresie panowania komunizmu, lecz w Polsce niepodleglej ta rola stracila, z natury rzeczy, swoje znaczenie. Na ich miejscu powinny powstawac Stowarzyszenia Etyczne lub Towarzystwa Etyki, stwarzajac ow "wspolny grunt" do dzialania dla przedstawicieli etyki katolickiej i etyki laickiej. Swiat, w ktorym zyjemy, swiat niepowstrzymanego i przerazajacego wzrostu Zla, bardzo tego potrzebuje. Pisze to nie tylko jako autor , ktorego Krzysztof Pomian (w przedmowie do francuskiego wydania Dziennika pisanego noca) okreslil, jako pisarza zwroconego w strone manicheizmu na uzytek naszych czasow?. Pisze to jako autor, ktory ma wzrok wyostrzony na rosnace z dnia na dzien zagrozenie etyczne.
Dobrze jest pomyslec o patronach takiej inicjatywy. Mam przed oczami pare zmarlych patronow i dwoch zywych. Para zmarlych patronow to profesor Maria Ossowska, ktorej wykladow o "Normach Moralnych" sluchalem tuz przed wojna na warszawskim Uniwersytecie Jozefa Pilsudskiego; oraz paryski pallotyn ksiadz Jozef Sadzik, ktorego widywalem i z ktorym dlugo niekiedy rozmawialem w Paryzu podczas mojego kazdego "miesiaca lafickiego." Dwaj zywi patroni to z jednej strony profesor Leszek Kolakowski, a z drugiej obecny Metropolita Lubelski.
Gustaw Herling-Grudzinski
Neapol, 1 grudnia 1997
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||