
Franciszek Karpinski - Na dzien Trzeci Maja
O szostej wieczorem dnia trzeciego maja 1791 roku, krol Stanislaw August, wezwany choralnym okrzykiem wiekszosci czlonkow Izby Poselskiej Sejmu oraz licznych tlumow i wojska na podworzu, zaprzysiagl wlasnie odczytany w Izbie tekst "Ustawy Rzadowej". Zaraz potem ruszyl na czele wielkiego pochodu do pobliskiej Katedry Sw. Jana, aby powtorzyc tekst przysiegi przed oltarzem. Tlum wiwatowal, a ustawione na Placu Zamkowym dziala grzmialy salwami.
Prasa europejska byla pelna zachwytu. Parlament w Londynie postanowil czcic kazda rocznice nowej polskiej konstytucji, a premier rzadu brytyjskiego, slynny Edmund Burke przemawial o Polsce z ogromnym uznaniem. Rewolucyjna Francja wiwatowala i w kilka miesiecy przygotowala podobna, wlasna konstytucje. W kazdym zakatku Europy, nawet w dalekiej Portugalii, wychwalano kraj, ktory w sposob pokojowy, bez zadnych zamieszek przeprowadzil tak wielka reforme. W Polsce, sejmiki relacyjne jeden po drugim przyjmowaly nieomal jednoglosnie nowe prawo i nawet, co nie nalezalo do normalnego obyczaju ustawodawczego, slaly do Sejmu pisma dziekczynne. Zdawalo sie, ze wracaja swietne czasy Renesansu, a ustroj polityczny Rzeczpospolitej Obojga Narodow znowu jest zrodlem swiatla i drogowskazem dla innych.
Jednakze dzielo 3-go Maja bylo nie do strawienia dla despotycznych wladcow panstw sasiadujacych z Rzeczapospolita. Atak z zewnatrz mial wkrotce zdusic nie tylko sama Konstytucje, ale i niepodlegly byt oraz wolnosc Polakow. Jeszcze nie przebrzmialo echo wiwatow oraz huk salw armatnich na Placu Zamkowym, kiedy w Petersburgu zaczeto mowic o wojnie. 18 maja 1792 roku posel Katarzyny II Bulhakow dostarczyl pisemne zawiadomienie o wkroczeniu wojsk rosyjskich w granice Rzeczypospolitej. Prawie rok trwajaca wojna rozpoczela sie pieknym zwyciestwem 18 czerwca pod Zielencami, pierwsza od czasow Sobieskiego bitwa wygrana przez wojsko polskie. Przewaga zaborczej armii byla jednak zbyt wielka i wiosna nastepnego roku Rosja i Prusy dokonaly drugiego rozbioru Polski.
W rozdziale VII Konstytucji 3-go Maja czytamy:
"Wladza wykonawcza nie bedzie mogla praw stanowic ani tlumaczyc, podatkow i poborow pod jakimkolwiek imieniem nakladac, dlugow publicznych zaciagac, rozkladu dochodow skarbowych przez Sejm zrobionego odmieniac, wojny wydawac, pokoju ani traktatu i zadnego aktu dyplomatycznego definitive zawierac. Wolno jej tylko bedzie tymczasowe z zagranicznymi prowadzic negocjacje oraz tymczasowe i potoczne dla bezpieczenstwa i spokojnosci kraju wynikajace potrzeby zalatwiac, o ktorych najblizszemu Zgromadzeniu sejmowemu doniesc winna."
Te zasady nie sa obecnie w Polsce w pelni przestrzegane, chociaz w wielu krajach Zachodu uwaza sie je za niewzruszony fundament demokracji. Ustroj III Rzeczypospolitej nie spelnia przede wszystkim zasady oddzielenia kompetencji ustawodawczych od wykonawczych wyrazonej w Konstytucji majowej slowami: "wladza wykonawcza nie bedzie mogla praw stanowic." Jednak na mocy Art. 87 nowej polskiej konstytucji, od pazdziernika 1997 roku ukazuja sie w Dziennku Ustaw prawodawcze rozporzadzenia (tj. dekrety) ministerialne. Najwieksze szkody wywolane odsunieciem Sejmu od decyzji prawodawczych odczuwa sie w dziedzinie gospodarowania majatkiem panstwa. Demokracja zanika, jesli parlament choc czesciowo traci wladze nad narodowym portfelem.
Kiedy w polowie lat 80-ch rzad brytyjski pod przywodztwem Margaret Thatcher przeprowadzal program prywatyzacji przedsiebiorstw panstwowych, bylo dla wszystkich oczywiste, ze kazda decyzja prywatyzacyjna musi zostac uchwalona przez Parlament. Takie postepowanie jest zgodne z trwale zakorzenionym w Anglii pogladem, ze gospodarka finansami publicznymi musi zawsze odbywac sie z udzialem dwoch niezaleznych od siebie organow wladzy: decyzje podejmuje jeden organ, a wykonuje ja inny. Jest to esencja zasady oddzielenia mocy stanowienia prawa od jego wykonywania. Gleboki sens tej zasady polega na tym, ze ten, kto decyduje o finansach publicznych (tj. prawodawca) nie ma mozliwosci bezposredniego skorzystania z tej decyzji, a ten kto decyzje wykonuje, nie moze nic w niej zmienic. W Polsce decyzje prywatyzacyjne podejmuje i wykonuje ministerstwo Skarbu, co wydaje sie wynikac z wyniesionego z totalitaryzmu blednego przekonania iz im bardziej skoncentrowana jest wladza, tym bardziej jest ona skuteczna. Bardzo szkodliwe jest takze przesuniecie innych decyzji ustawodawczych na wladze wykonawcza, takich jak ratyfikacja niektorych umow miedzynarodowych, lub prerogatywa tworzenia instytucji oraz stanowisk administracyjnych i ministerialnych. Pierwsza z tych anomalii zagraza suwerennosci panstwa, druga prowadzi do niekontrolowanego rozrostu administracji.
Tymczasem polski Sejm juz 500 lat temu, 200 lat przed Parlamentem angielskim i ponad 300 lat przed wiekszoscia innych demokratycznych parlamentow, cieszyl sie prerogatywa wylacznosci stanowienia prawa. W konstytucji radomskiej ("Nihil novi") z 1505 roku czytamy:
"Gdyz Prawa pospolite y ustawy Koronne nie iednego, ale pospolity lud obowiezuia : dla tego na tym Seymie Radomskiem ze wszystkimi Krolestwa naszego Prelaty, Radami, Pany i Posly Ziemskiemi sluszna y wedle rozumu rzecz byc rozumielismy, itez ustawiamy: aby napotym na przyszle czasy nic niebylo przez nas i potomki nasze stanowiono, przez spolnego Rady Poslow Ziemskich zwolenia : coby bylo ku krzywdzie y ucisku Rzeczypospolitey, y szkodzie i niepozytku kozdego czlowieka: y coby mialo byc ku odnowieniu iakiemu Prawa pospolitego, y wolnosci pospolitey."
Przeczytajmy fragment Konstytucji 3-go Maja o usuwaniu wysokich urzednikow administracji:
"W przypadku zas, gdyby wiekszosc dwoch trzecich czesci wotow sekretnych obydwoch Izb zlaczonych na Sejmie ministra badz w Strazy, badz w urzedzie odmiany zadala, krol natychmiast na jego miejsce innego nominowac powinien.Chcac, aby Straz Praw narodowych obowiazana byla do scislej odpowiedzi Narodowi za wszelkie onych przestepstwa, stanowimy, iz gdy ministrowie beda oskarzeni przez deputacje, do egzaminowania ich czynnosci wyznaczona, o przestepstwo prawa, odpowiadac maja z osob i majatkow swoich. W wszelkich takowych oskarzeniach Stany zgromadzone prosta wiekszoscia wotow Izb zlaczonych odeslac obwinionych ministrow maja do sadow sejmowych po sprawiedliwe i wyrownajace przestepstwu ich ukaranie, lub przy dowiedzionej niewinnosci od sprawy i kary uwolnienie."
Pomysl odpowiedzialnosci rzadzacych przed narodem powstal w Polsce juz w XVI wieku. Jego autorem byl Wawrzyniec Goslicki, ktory wydal w Wenecji ksiazke De optimo senatore. Dzielo Goslickiego przetlumaczono na angielski i wydano na wyspach brytyjskich na poczatku XVIII wieku, po obaleniu despotyzmu Stuartow. Thomas Jefferson, autor Deklaracji Niepodleglosci, jeden ze wspolautorow Konstytucji USA i prezydent Stanow Zjednoczonych, znal dzieki temu angielskiemu tlumaczeniu tekst Goslickiego i powolywal sie nan.
Dzis odpowiedzialnosc ministrow przed parlamentem jest w demokracjach czyms oczywistym. I tak prezydent USA musi, przy obsadzaniu wysokich urzedow administracji panstwowej, ubiegac sie kazdorazowo o zgode Senatu. Prawo mianowania nizszych urzednikow bez wymagania zgody Kongresu musi byc nadane przez Kongres w ustawie. Kongres ma zreszta prawo odwolania dowolnego urzednika panstwowego w drodze specjalnej procedury parlamentarnej zwanej 'impeachment.' Bardzo podobne prerogatywy ma Parlament brytyjski.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||