
Niemal wszedzie, gdziekolwiek rozmowa zejdzie na temat powstania w Ghetcie Warszawskim, mozna sie spotkac z utartymi juz lecz wciaz zywo nurtujacymi nas pytaniami:
Koniecznosc zmobilizowania jak najszerszych rzesz spoleczenstwa do walki z okupantem oraz powszechny entuzjazm jaki w toku wojny i w latach nastepnych budzilo bohaterstwo okazane przez zolnierzy i partyzantow w walce z hitleryzmem, dlugo nie pozwalaly przyznawac, ze istnialy okolicznosci, w ktorych podjecie walki bylo niemozliwe.
[...]
Sprobujmy zastanowic sie dlaczego ludnosc Ghetta Warszawskiego (a dotyczy to takze innych ghett) nie stawila oporu hitlerowcom w toku akcji likwidacyjnej latem 1942 roku.
Znany historyk Profesor Bernard Mark w swojej monografii Walka i zaglada warszawskiego ghetta (Wyd. MON, Warszawa 1959) podaje, ze przywodcy zydowskiego ruchu oporu widzieli nastepujace trzy przyczyny
Profesor Mark, podobnie jak wielu innych historykow i publicystow, podaje jeszcze jedna przyczyne: apatie wynikla na tle glodu i wyczerpania.
Malo sie mowi o - moim zdaniem - zasadniczej przyczynie: spoleczenstwo zydowskie w ghettach bylo w pelni swiadome ogromu przemocy wroga. Do jesieni 1942 hitleryzm swiecil swoje najwieksze triumfy. Ruch oporu w krajach okupowanych, takze i w Polsce, byl jeszcze bardzo slaby. Hitlerowcy przystapili do masowego wytepiania ludnosci zydowskiej zanim poniesli kleske pod Stalingradem. Pomocy armii sprzymierzonych nie mozna sie bylo spodziewac. Nie mozna tez bylo liczyc na pomoc dopiero co organizujacego sie ruchu oporu. A przeciez zorganizowanie zbrojnego wystapienia wymagalo czasu, chociazby do nagromadzenia nawet najbardziej skromnych ilosci, nawet najbardziej prymitywnej broni. Czasu tego nie bylo.
Wystapienie niezorganizowanego tlumu, ktory by - jak to sugeruje Emanuel Ringelblum (wybitny i zasluzony historyk, tworca podziemnego archiwum Ghetta Warszawskiego) - rzucil sie "...na Niemcow z nozami, dragami, lopatami, tasakami... oblewal ich... kwasem solnym, roztopiona smola, goraca woda..." oznaczaloby niewatpliwie rzez, z ktorej nikt nie wyszedlby zywy; a jest rzecza watpliwa, czy Niemcy, uzbrojeni w karabiny maszynowe, dziala, czolgi i samoloty, poniesliby jakiekolwiek istotne straty.
W tej sytuacji nie pozostalo nic innego, tylko ludzic sie, ze nadchodzace wiesci o masowym wytepieniu Zydow sa nieprawdziwie. Bo tez - posluzmy sie jeszcze raz slowami Ringelbluma: "Normalnie myslacym ludziom trudno bylo przyswoic sobie mysl, ze moze sie znalezc na kuli ziemskiej rzad mieniacy sie europejskim, ktory bedzie mordowal miliony niewinnych ludzi."
Swiadomosc beznadziejnego polozenia, braku jakichkolwiek, chociazby najbardziej minimalnych szans w walce, ktora trzeba bylo podjac samotnie w sercu hitlerowskiego imperium, byla zasadnicza przyczyna niepodejmowania oporu zbrojnego przez Ghetto Warszawskie.
Wprawdzie zydowski literat Jehoszua Perle, autor napisanej w pazdzierniku 1942 kroniki pierwszej likwidacji w Ghetcie Warszawskim, twierdzil, ze "...mozna bylo sie bronic, i nie dac sie wyrznac. Gdyby wszyscy Zydzi wyszli z domu, gdyby wszyscy Zydzi przedarli sie przez mur, gdybysmy zaleli wszystkie ulice Warszawy, zydowskie i niezydowskie, z okrzykami, z siekierami, kamieniami, tasakami, to wystrzelano by sposrod nas dziesiec tysiecy, dwadziescia tysiecy - trzystu tysiecy nie zastrzelono by za jednym zamachem..."
Cytat ten mimo poczatkowego wniosku "...mozna bylo sie bronic..." wyraznie mowi o beznadziejnej sytuacji. Ani przeznaczeni na smierc jency wojenni, ani wiezniowie obozow koncentracyjnych roznych narodowosci nie dokonali tego cudu, jakim jest proba zbiorowego wyjscia przez mur czy druty kolczaste naprzeciw karabinom maszynowym. Nie dokonali tego tez Zydzi w Ghetcie, wsrod ktorych przeciez nie byli sami mlodzi mezczyzni, lecz takze kobiety, dzieci, starcy i dziesiatki tysiecy chorych wskutek glodu i epidemii. Co wiecej, szczesliwe przedarcie sie przez mur nie oznaczalo przeciez osiagniecia ziemi obiecanej. Niebezpieczenstwo bylo niewiele mniejsze za murami Ghetta, gdzie urzadzic sie mogli tylko nieliczni.
W podziemnym archiwum Ghetta znaleziono dokumenty z rozmow, ktore przywodcy ruchu oporu przeprowadzali z roznymi ludzmi w celu zorientowania sie w nastrojach ludnosci. Oto wyjatek z rozmowy w koncu 1942 roku komendanta Zydowskiej Organizacji Bojowej Mordechaja Anielewicza z przypadkowym rozmowca, ktory oczywiscie nie wiedzial kim byl Anielewicz.
Anielewicz pyta:
- Powiedzcie mi, co zrobilibyscie gdyby znowu przyszli na wasz teren, by was zabrac
Oto odpowiedz:
- Co znaczy co bym zrobil? Wtedy nie trzeba bedzie zadnej agitacji. Zebralbym wszystkich moich kompanow, wzielibysmy topory, lomy, mloty i poszlibysmy do piwnic albo zabarykadowalibysmy sie w mieszkaniu, niech przychodza! Niech wala karabinem maszynowym w prawo i w lewo - co mi zrobia, gdy bede ukryty za drzwiami? A ktory z nich wsadzi glowe do pokoju - wtedy juz moj. Dziesieciu z nich padnie od mojego topora. Moze ja bede jedenasty. Ale tak przynajmniej warto umrzec.
Nie trzeba udowadniac, jak bardzo mylil sie autor tej wypowiedzi. Jakim schronieniem sa drzwi przed dzialem lub miotaczem ognia? Jak mozna jednym toporem zabic dziesieciu wrogow nacierajacych w wozach pancernych? Jak wreszcie zapewnic wyzywienie dla dziesiatkow tysiecy ludzi w odizolowanym, oblezonym ghetcie?
O tym, jak bardzo beznadziejne bylo polozenie, doskonale zdawali sobie sprawe przywodcy ruchu oporu. Cytowany juz Ringelblum zanotowal uwage: "Pamietam rozmowe, jaka odbylem z poleglym podczas akcji kwietniowej komendantem Organizacji Bojowej, czlonkiem Rady Naczelnej Haszomer Hacair, organizacji zydowskiego harcerstwa, Anielewiczem. Dobrze ocenial szanse nierownej walki, przewidywal zniszczenie Ghetta i szopow [fabryk ghettowskich], byl pewny, ze ani on, ani jego bojowcy nie przezyja likwidacji ghetta, ze zgina jak psy bezdomne i nikt nie bedzie znal nawet miejsca ich wiecznego spoczynku."
A oto wypowiedz innego przywodcy Organizacji Bojowej [Ari Winklera] w rozmowie z Henrykiem Wolinskim, referentem do spraw zydowskich przy Komendzie Glownej Armii Krajowej:
- My nie chcemy ratowac swojego zycia. Z nas zaden zywy nie wyjdzie. My chcemy ratowac ludzka godnosc.
Warunki w Ghetcie wylaczaly mozliwosc ocalenia nawet minimalnego odsetka spoleczenstwa w razie stawiania zbrojnego oporu. Zbyt miazdzaca byla przewaga wroga, w pelni zdecydowanego calkowicie wytepic ludnosc zydowska. Mimo to przystapiono do organizowania oporu zbrojnego. Czyniono to nie z mysla o ocaleniu kogokolwiek, lecz w imie godnosci ludzkiej i narodowej, z mysla o zadaniu nieprzyjacielowi strat, nawet jesliby mialy one byc jak najbardziej nikle.
Trzeba z calym naciskiem stwierdzic, ze zorganizowanie oporu zbrojnego w warunkach Ghetta Warszawskiego (i innych ghett) wymagalo ogromnego, nieludzkiego wprost wysilku. Wielkim zagadnieniem bylo nabycie z zewnatrz i wprowadzenie go Ghetta kazdej sztuki, nawet najgorszej broni palnej, a z jeszcze powazniejszymi trudnosciami wiazalo sie wyprodukowanie na miejscu kazdego kilograma materialu wybuchowego. Zmobilizowanie spoleczenstwa do tak ogromnego wysilku, ktory nie rokowal szansy ocalenia, nie bylo latwe. Z pewnoscia nie bylo to mozliwe w roku 1942, gdy spoleczenstwo zydowskie w Warszawie nie bylo jeszcze w pelni przekonane o najgorszych zamiarach hitlerowcow. A przeciez hitleryzm rozporzadzal doskonalym aparatem propagandowym i czynil wszystko by ukryc prawde i wprowadzic Zydow w blad co do oczekujacego ich losu.
Historia nie zna wypadku zeby w okolicznosciach dajacych sie porownac z warunkami w ghettach - ktokolwiek, jakakolwiek grupa spoleczna czy narodowosciowa zdolala zorganizowac opor zbrojny, nie liczac wypadkow sporadycznego oporu indywidualnego.
[...]
Przy wnikliwej analizie historii zaglady roznych narodow w dziejach znajdziemy analogie do okresu drugiej wojny swiatowej, a wszystkie swiadcza o tym, ze nikt i nigdy nie zorganizowal oporu zbrojnego z pelna swiadomoscia calkowitej beznadziejnosci tej walki i niemozliwosci osiagniecia zadnego celu.
A jednak w Ghetcie Warszawskim wybuchlo powstanie, podobnie jak zreszta na mniejsza skale w niektorych innych ghettach. Co wiec umozliwilo zorganizowanie oporu zbrojnego w tak niezwyklych warunkach Jaki byl sens walki z gory skazanej na niepowodzenie?
Zasadnicza przyczyna, dzieki ktorej powstanie stalo sie mozliwe, bylo to, ze ghetta, ktore stawily opor zbrojny, nie byly calkowicie izolowane od swiata. Kontakt z polskim ruchem oporu byl utrzymywany. Nabycie broni, wprawdzie w minimalnych ilosciach - bylo mozliwe. Bez tych kontaktow do powstania by nie doszlo. Swiadczy o tym - bardzo dobitnie - przyklad Ghetta Lodzkiego, drugiego najwiekszego skupiska ludnosci zydowskiej w okupowanej Polsce. Niemcy wlaczyli Lodz bezposrednio do Trzeciej Rzeszy, skutkiem czego Ghetto podlegalo innej administracji niz ghetta w tzw. Generalnym Gubernatorstwie. Lodzkie Ghetto izolowano od miasta w sposob bardziej bezwzgledny niz wiele obozow koncentracyjnych. W konsekwencji, mimo duzej liczebnosci organizacji ruchu oporu, mimo jej radykalnego charakteru - nie bylo tam warunkow do zorganizowania zbrojnego oporu.

Zastanowmy sie z kolei nad sensem powstania w Ghetcie Warszawskim. Ukazuja go dokumenty lewicowo-syjonistycznych grup wchodzacych w sklad Zydowskiej Organizacji Bojowej; czytamy w nich nastepujace charakterystyczne oswiadczenie "Jestesmy jednym ogniwem w ogolnym lancuchu zmagan z wrogiem..." Stanowimy samym faktem istnienia, czesc ogolnego frontu antyhitlerowskiego i pomagamy w walce z wrogiem.?
Jest to oswiadczenie bardzo wymowne. Wiele podobnych oswiadczen zlozyli zydowscy komunisci, syjonisci i bundowcy, ktorzy wchodzili w sklad kierownictwa Organizacji Bojowej. Dla nich wszystkich z gleboko ideowych, choc nie zawsze z tych samych powodow, nie mogl byc obojetny wynik walki "ogolnego frontu antyhitlerowskiego," nawet gdy byli przekonani, ze sami konca tej walki nie dozyja. Dlatego zdecydowali sie wniesc swoj skromny wklad do tej walki. Widzieli wiec mozliwosc osiagniecia w walce realnego celu.
I nie pomylili sie. Cel swoj osiagneli. Powstanie w Ghetcie Warszawskim w pewnej mierze bylo wkladem do walki "ogolnego frontu antyhitlerowskiego." Wybuch powstania w niezwykle trudnych warunkach Ghetta zrobil silne wrazenie wsrod spoleczenstwa polskiego i zydowskiego i z pewnoscia wplynal pozytywnie na "morale" bojowe zolnierzy i partyzantow, przede wszystkim zydowskich i polskich.
Wplyw powstania w ghetcie na aktywizacje oporu spoleczenstwa oraz "morale" zolnierzy jest oczywiscie czynnikiem niewymiernym, przypuszczalnym. Jednak istnieje takze inny, calkowicie realny miernik, ktory swiadczy o wkladzie Ghetta Warszawskiego do walki z hitleryzmem. Sa to straty zadane okupantowi. Dokladne liczby nie sa znane. Rozne zrodla podaja rozmaite dane, w wiekszosci jednak niewiele od siebie odbiegaja. Mozemy zatem przyjac pewna srednia: 300-400 zabitych i okolo tysiaca rannych. Dla uproszczenia powiedzmy sobie: w wyniku Powstania w Ghetcie Warszawskim wyginal jeden batalion hitlerowski. Sadze, ze bedziemy wowczas bardzo bliscy prawdy.
[...]
Rzecz jasna, w normalnych warunkach - o zwyciestwie, o osiagnieciu celu swiadcza nie tylko straty zadane nieprzyjacielowi, lecz przede wszystkim stosunek strat wlasnych do strat nieprzyjaciela. Ghetto Warszawskie bylo tragicznym wyjatkiem. Straty wlasne zupelnie sie nie liczyly. Kazdy zolnierz byl z gory skazany na stracenie. Powstanie w Ghetcie Warszawskim osiagnelo swoj cel. Byl to akt zbrojny, ktorego sensu w zadnym wypadku nie mozna sprowadzic do aktu rozpaczy. Osiagniecie tego nie bylo mozliwe przed rokiem 1943.
[...]
Bojownicy Zydowskiej Organizacji Bojowej, ktorzy w niewiarygodnie trudnych warunkach chwycili za bron, bezsprzecznie zasluguja na najwyzsze uznanie i ich pamiec pozostanie nam zawsze droga. Uznanie to jednak nie powinno rzucac cienia na pamiec tych, ktorzy gineli nie majac nawet takich skromnych mozliwosci stawienia oporu zbrojnego. Nie powinno tez przycmiewac pamieci i przeslaniac wysilku innych, dziesiatkow tysiecy zolnierzy i partyzantow pochodzenia zydowskiego, ktorzy w toku kampanii wrzesniowej, w partyzantce, w szeregach wojska polskiego na wschodzie i na zachodzie, pod Lenino i Monte Cassino oddali zycie za sprawe wyzwolenia Polski.
Wiadomosci 25/899, Londyn 23 czerwca 1963
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||