

|
To nie liście i nie listki, Nie listeczki jeszcze nawet - To obłoczek przeźroczysty, Pozłociście zielonawy. Jeśli jest gdzieś leśne niebo, On z leśnego nieba spłynął, Śród ogrodu zdziwionego Tuż nad ziemią się zatrzymał. Ale żeby mógł zzielenieć, Z brzozą się prawdziwie zmierzyć, Ściemnieć, smugę traw ocienić - - Nie, nie mogę w to uwierzyć. |

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||