
W Uwagach mieszanych Wittgensteina jest i taka: "jesli freudowska teoria interpretacji snow dziala w czymkolwiek, to w pokazywaniu na ile SKOMPLIKOWANY jest sposob w jaki duch ludzki wytwarza sobie wyobrazenia faktow. Sposob tak skomplikowany i pozbawiony wszelkich regul, ze LEDWO LEDWO mozna go nazwac jeszcze wyobrazeniem" (oba podkreslenia Wittgensteina).
Uwaga dosyc mglista, ale kto wie czy nie celowo mglista. Freud uprzytomnil nam tylko zawilosc i niejasnosc procesow sennych, mozemy wiec tylko pokwitowac zawile i niejasno jego odkrycie. Wobec tajemnicy snow nie potrafimy wyjsc poza bezradne krazenie wokol nieuchwytnego w zasadzie zjawiska.
O wiekszosci snow da sie powiedziec, ze zacieraja po sobie slady w chwili przebudzenia. Budzisz sie, widzisz na okamgnienie tresc snu, chcesz ja utrwalic. Na prozno. Czyjas reka (czyja?) rozmazuje ja blyskawicznie jak nieobeschly rysunek na szkle. Pozostaje brudna szyba, na ogol z ocalalym w pospiechu, przez niedopatrzenie, fragmentem rysunku; ulamkowym lecz wystarczajaco zywym, by zaswiadczyc o niemozliwej juz do odtworzenia calosci. Dalekie echo bolu lub radosci, dowod ze cos (co?) odbylo sie na "tamtym brzegu." A zatem istnieje "tamten" brzeg! Tak postepuje ktos (kto?) komu zalezy abys nie zapamietal; i abys rownoczesnie nie zwatpil o realnosci natychmiast odrealnionego. Nic wiecej. Ledwo ledwo mozna podobny sen nazwac obrazem; a jednak nie mozna takze nie widziec w nim szczatkow jakiegos przeciez (jakiego?) obrazu.
O wiele rzadziej zdarza sie, ze Wladca Snow (kimkolwiek jest) nie musi ich zamazywac, bo przemawiaja jezykiem symbolicznym lub alegorycznym. Docieraja z tamtego brzegu, nietkniete; i zaszyfrowane. Nie pozwalaja sie rozszyfrowac, jak sny ulotne nie pozwalaly sie uchwycic. Ich symboliczna lub alegoryczna natura polega na tym, ze sa swoim wlasnym wytlumaczeniem dopoki spoczywa na nich pieczec szyfru. Gdy probuje sie pieczec szyfru zlamac, gdy usiluje sie na jezyk otwarty przelozyc jezyk symbolu lub alegorii, zywy sens wiednie niczym podciety kwiat. Wolno go jedynie opowiedziec w miare dokladnie, majac za jedynego sluchacza samego siebie.
Gustaw Herling-Grudzinski
Dziennik pisany noca, 2 listopada 1985
Z tego wniosek: skoro walczymy ze smiercia, nalezy walczyc ze snem i nie spedzac trzeciej czesci zycia w lozku.

Mieczyslaw Grydzewski
Silva rerum
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||