BRONISLAW PRZYLUSKI





NOC ZMARTWYCHWSTANIA





Byla noc pierwsza
noc smutku
I przyszla noc druga - noc trwogi
I szly noce rozpaczy,
Gdy cialo Sprawiedliwego
z krzyza zdjete
skropione lzami Matki
spoczelo pod pieczecia
w skale,
a Duch wstapil do piekiel.

Posnelismy - malej wiary - zawiedzeni.

I wtedy - na sklepienie nocy
wybiegla biala chmurka
Skala drgnela od spodu
i z ziemi cmentarnej
wstawac zaczal slup ognisty.

Niebo otworzylo sie w zawiasach
i pokazali sie aniolowie panscy
glowami siegajacy gwiazd
stopami dotykajac ziemi.

I rozpalil sie swiat jak w dniu stworzenia.

Kwiaty zaplonely na lakach i na drzewach
Ptaki zadzwonily dziobkami
A cienie nocy w kolory sie odmienily.

Bo to juz nie byla ?noc ciemnosci? -
Ale dzien ognia
i wschod blyskawicy.

Ustapil z drogi
Stopie bosej
Kamien grobowy
i stopnialy olowiane pieczecie.

Bo wyszedl z Grobu
w Ciele Uwielbionym
I szedl
w Chwale Zywy
sciezka ognista
calun smiertelny zostawiajac za soba.

Balismy sie zbudzeni
bo nie rozumielismy wtedy Odkupienia,
choc widzielismy wyraznie,
ze z Boga jest

Ten co przemienil
wode w wino
noc w dzien
smutek w wesele
placz rozpaczy w spiew radosny:
Alleluja, Alleluja !








Copyright © 1997-1999 Zwoje