
Byłem już kiedyś w Paryżu. Przed kilku laty, przez jeden dzień (może dwa - ale niepełne). I wówczas postanowiłem sobie, że jeśli kiedykolwiek jeszcze tu przyjadę (a przyjadę z pewnością) - to już nie, jak wtedy - "na roboty" - ale dla przyjemności, za własne, zarobione w Polsce pieniądze.

Udało się! W lutym roku 1998 jestem w Paryżu. Fakt, że nie do końca niezależny - korzystam z pomocy brata - mieszkańca Paryża, mieszkam u niego, ale nie przyjechałem tu do pracy. Traktuję ten pobyt nieco jako kontynuację pierwszego mojego pobytu w Paryżu, odwiedzam więc poprzednio widziane miejsca - nie dla porównania, ale dla przypomnienia - bo przecież już raz tu byłem.
Nie żałuję wydawanych na zwiedzanie pieniędzy - nawet ich nie przeliczam na złotówki; jedynym kryterium jest to czy wystarczy mi na pobyt: zwiedzanie, jakieś jedzenie, pamiątki.
Poprzednim razem zabrakło mi czasu na Luwr - teraz nadrabiam zaległości... Zaczynam od ekspozycji egipskiej - potem trafiam do galerii malarstwa. I pierwsze wrażenie - utrzymujące się długo - my, Polacy, nie mamy się czego wstydzić. Prawie to samo widziałem oglądając ekspozycję egipską w krakowskim Muzeum Archeologicznym, tej samej klasy obrazy widziałem w Muzeum Czartoryskich, Sukiennicach, Kamienicy Szołayskich. Tu - w Luwrze - jest ich tylko trochę więcej...
Wnętrza pałacowe. No cóż... Krakus od czasu do czasu bywa na Wawelu... Przy samym wejściu trafiam na odkopane pozostałości najstarszych fragmentów fortyfikacji Luwru. Ale w pamięci mam nadal obraz wystawy "Wawel Zaginiony"... Niestety sześć godzin nie starczyło na choćby pobieżne rzucenie okiem na wszystkie ekspozycje. Ja tu jeszcze muszę wrócić... Następnym razem.

Nie ma w tych impresjach chronologii. Moja, trochę bezcelowa włóczęga po ulicach - chcę chłonąć atmosferę wielkiego miasta - małych, wąskich uliczek z mnóstwem sklepików i restauracyjek. I znowu przypomina mi się atmosfera uliczek krakowskich: Szewskiej, Gołębiej czy Floriańskiej...
Paryskie cmentarze... Chodzę wśród grobów na cmentarzach Montmartre, Montmorency, Père Lachaise... Wszędzie polskie nazwiska. Znajduję Słowackiego (Montmartre), Mickiewicza (Montmorency), Chopina (Père Lachaise). A przecież Mickiewicz i Słowacki leżą teraz zgodnie w jednej krypcie nekropolii w wawelskiej Katedrze.
Szukam znanego z historii Wielkiej Emigracji Hôtel Lambert. Budynek jest - ale na zewnątrz nie ma żadnych śladów polskiej historii ani księcia Adama Czartoryskiego. Za to z drugiej strony Wyspy Świętego Ludwika - ze wspaniałym widokiem na Katedrę Notre Dame - znajduję Bibliotekę Polską - z pamiątkami po Mickiewiczu i Chopinie. Tu też są informacje i pamiątki po innych, późniejszych polskich artystach - Oldze Boznańskiej i Bolesławie Biegasie. I po wielu innych.
Cudowna Katedra Notre Dame. Podziwiam lekkość kamiennych łuków, maszkarony i wspaniałe witraże. Ale w pamięci mojej odżywa obraz krakowskiego kościoła Najświętszej Marii Panny na krakowskim Rynku. I blask witraży Wyspiańskiego z krakowskiego kościoła Franciszkanów... Druga wspaniała katedra - Saint Denis. Tutaj znajduję nekropolię krolów Francji. No tak - tylko że w krakowskiej Katedrze już widziałem był Groby Królewskie, a tu w dodatku sarkofagi są puste - szczątki królewskie wymiotła dwieście lat temu Rewolucja.
Dosyć może historii. Pora wrócić do teraźniejszości.
Po Paryżu trudno poruszać się tak jak zwykle w Krakowie - na piechotę. Za daleko. Szybciej i łatwiej metrem. Ale jeden bilet to 8F... Jeśli kupię ich dziesięć - cena jednego spadnie do 4.80F. Porównanie cen wypada korzystniej dla Krakowa, ale ludzie nad Sekwaną zarabiają więcej niż nad Wisłą. Kawa w Luwrze to 12F. Bagietka w sklepie 3.70F. Jednak krakowski chleb wypada taniej... Można, jak wszędzie, kupić pizzę, hot doga, wpaść pod złote łuki do McDonalda. Także i te ceny w Krakowie są niższe, jeśli przeliczyć franki na złotówki... Zajrzałem też do sklepów z komputerami - polskie ceny są jednak niższe? Za godzinę połączenia z Internetem widziałem cenę 60F - trzy razy drożej niż w warszawskiej Cyberii. Jedyne - co można kupić tu taniej - to ubrania - jeśli wybierze się sieć sklepów Tati; nie muszę przecież kupować w salonach przy Rivoli.
Ciekawe są targowiska - takie same jak na odpustach - czy na krakowskim Kleparzu - tyle że więcej tu ryb i owoców morza - znacznie bliżej Atlantyku. I tylko uporczywa, natrętna myśl: chciałbym tego wszystkiego spróbować. Ślinka cieknie na myśl o tych wszystkich wspaniałościach - zwłaszcza jedzonych w gronie przyjaciół, ze szklaneczką wina w dłoni.
Pośród paryskich spotkań jeszcze jedno, najmilsze, od dawna oczekiwane, umówione. Spotykamy się w labiryncie korytarzy paryskiego metra i razem jedziemy do umówionego wcześniej miejsca - Trocadero. I chociaż przede mną panorama Paryża, widziana znad fontann Placu Trocadero, z galerii wieży Eiffla - to podczas spaceru po Polach Marsowych, po Placu Concorde liczy się tylko Ona - Przyjaciel z Drugiej Strony Tęczy - a może jednak tej samej. Przegadany cały dzień - o wspólnych przyjaciołach, choć nigdy realnie nie widzianych. Dziwny stał się teraz świat: mamy przyjaciół odległych o tysiące kilometrów - a jednak możemy spotykać się w wymiarze rzeczywistym przy szklaneczce Pastis, czy herbacie na warszawskim Nowym Świecie.
Wiem już, że zrobię wszystko, by takich spotkań było więcej - byśmy mogli spotkać się w Paryżu, Wiedniu, Amsterdamie, Sztokholmie, Edmonton, Jakarcie, czy na Florydzie. A może nieco bliżej - w Krakowie, Warszawie, albo Uniejowie...
Wróciłem do siebie - do Krakowa - tu mieszkam. Lecz wiem, że wrażenia ze spacerów po ulicach Paryża pozostaną na zawsze w mojej pamięci. Zapamiętam też dźwięk polskiego języka słyszanego w galeriach Luwru - to inni goście, tak samo jak ja chłonący piękno i wspaniałości Paryża. Szkoda tylko, że słyszałem również pijanych "Polaczków," posługujących się językiem prosto spod najgorszej budki z piwem. Wolę identyfikować się z tymi, którzy z podniesioną głową przyjechali do Paryża dla przyjemności, jak ja teraz.
Pozostało jeszcze jedno marzenie, złożona sobie obietnica - do spełnienia przy okazji następnej mojej podróży do Paryża...
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||