PAWEŁ BARTŁOMIEJ GREC






MARZENIE


Czarny kot wyszedł z najsłodszego JERYCHO
Żeby kochać noc swym futerkiem
Gracz ciemności
Odwiedzał dachy
A z najwyższego skakał
I spadał zawsze na
GWIAZDY
Bo chodzenie po ziemi było mu obce

(15.01.1989)



MOJA DON KICHOTERIA


Zawsze chciałem być Don Kichotem
A wciąż jestem tylko wiatrakiem
W który dmucha życie

Największy jest wiatrak samotności
W nim zamykają się ci
Którzy chcą się spotkać z Don Kichotem

DUSZA JEST DON KICHOTEM
A MYŚLI WIATRAKAMI

I wiem
Że kiedy padnie ostatni wiatrak
Umrze i Don Kichot


NIC i NIKT jego sługa


Przyszli znikąd
Nikt nie wiedział o ich istnieniu
Dziwiła ich niczyja samotność
Samotność jak ocean, po którym pływali

Zapragnęli zejść z łodzi niebytu
Na ląd ludzi

Kapitan NIC i NIKT jego sternik
Zeszli
Szli po zaułkach pustych ulic
W zadumie nad własnym losem
Mniej śmieszny w swym majestacie NIC
Nie mówił
NIKT westchnął coś słowem niczyim

Szli nadzieją istnienia


W KORYTARZACH DUSZY


Wróciłem z gór
W górach zawsze czułem się dobrze
Bo gwiazdy świecą tam nisko

Jednak znów zbłądziłem
W korytarzach mojej duszy
I nie mogłem sam siebie znaleźć
Teraz wiem
Za ścianami w nich
Są ludzie

I cóż z tego, ze spadła gwiazda

Nie znalazłem wyjścia

Mimo, że stałem naprzeciwko dnia
Dotykałem klamki


KTO


Zgubiony, kto nie może dotknąć następnej chwili
Bo pod jego krokami kurczy się czas

Smutny, kto nie ma serca i duszy
Bo kocha zbyt daleko

Przestraszony, kto żyje w lesie gdzie rosną ludzie
Bo sam nie jest drzewem

Głuchy, kto jest dźwiękiem trąbki
Bo tylko on słyszy muzykę

Zawiedziony, kto nie potrafi marzyć
Bo jego myśli kłamią rzeczywistość

Zamknięty przez przestrzeń, kto cierpi na agrofobię
Bo nie wie czym są gwiazdy

Szczęśliwy, kto wypuszcza te słowa na wolność
Bo niosą ukojenie





Przy ul. Bagatela, w Warszawie, jest dom, w którym w 1921 roku urodził się Krzysztof Kamil Baczyński. Ten wielki polski poeta poległ w Powstaniu Warszawskim, mając zaledwie 23 lata. Kilkaset metrów od Bagateli znajduje się ul. Chocimska, gdzie mieszkał i zmarł w lutym 1993 roku 24-letni poeta Paweł Bartłomiej Grec, student V roku Politechniki Warszawskiej. Był niezwykle utalentowany, pisał opowiadania i scenariusze filmowe. Marzył o studiach reżyserskich, które chciał rozpocząć po uzyskaniu dyplomu na Politechnice. Na krótko przed śmiercią stworzył kilka miniatur filmowych - jak czytamy we wstępie do jego jedynego tomiku poezji Jestem (ukazał się półtora roku po śmierci Pawła). Pamięć o Pawle Bartłomieju Grecu jest wciąż żywa w warszawskim klubie studenckim "Stodoła." Był pomysłodawca i organizatorem imprez jazzowych, które odbywały się pod nazwą "Acoustic Pub," promował także początkujące zespoły muzyczne i teatralne.

Ten młody poeta zgasł, zanim jego talent rozwinął się w pełni, ale jego pełne prostoty wiersze wyróżniają się wczesną dojrzałością.   (IO)








Copyright © 1997-2007 Zwoje