
|
Czarny kot wyszedl z najslodszego JERYCHO Zeby kochac noc swym futerkiem Gracz ciemnosci Odwiedzal dachy A z najwyzszego skakal I spadal zawsze na GWIAZDY Bo chodzenie po ziemi bylo mu obce (15.01.1989) |
|
Zawsze chcialem byc Don Kichotem A wciaz jestem tylko wiatrakiem W ktory dmucha zycie Najwiekszy jest wiatrak samotnosci W nim zamykaja sie ci Ktorzy chca sie spotkac z Don Kichotem DUSZA JEST DON KICHOTEM A MYSLI WIATRAKAMI I wiem Ze kiedy padnie ostatni wiatrak Umrze i Don Kichot |
|
Przyszli znikad Nikt nie wiedzial o ich istnieniu Dziwila ich niczyja samotnosc Samotnosc jak ocean, po ktorym plywali Zapragneli zejsc z lodzi niebytu Na lad ludzi Kapitan NIC i NIKT jego sternik Zeszli Szli po zaulkach pustych ulic W zadumie nad wlasnym losem Mniej smieszny w swym majestacie NIC Nie mowil NIKT westchnal cos slowem niczyim Szli nadzieja istnienia |
|
Wrocilem z gor W gorach zawsze czulem sie dobrze Bo gwiazdy swieca tam nisko Jednak znow zbladzilem W korytarzach mojej duszy I nie moglem sam siebie znalezc Teraz wiem Za scianami w nich Sa ludzie I coz z tego, ze spadla gwiazda Nie znalazlem wyjscia Mimo, ze stalem naprzeciwko dnia Dotykalem klamki |
|
Zgubiony, kto nie moze dotknac nastepnej chwili Bo pod jego krokami kurczy sie czas Smutny, kto nie ma serca i duszy Bo kocha zbyt daleko Przestraszony, kto zyje w lesie gdzie rosna ludzie Bo sam nie jest drzewem Gluchy, kto jest dzwiekiem trabki Bo tylko on slyszy muzyke Zawiedziony, kto nie potrafi marzyc Bo jego mysli klamia rzeczywistosc Zamkniety przez przestrzen, kto cierpi na agrofobie Bo nie wie czym sa gwiazdy Szczesliwy, kto wypuszcza te slowa na wolnosc Bo niosa ukojenie |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||