KOLCHIDA





ARTUR MARYA SWINARSKI




     Poszukiwacze Zlotego Runa przybili do brzegu; okret "Argos" zarzucil kotwice.

     Opodal na wywroconym pniu siedziala dziewczyna z fajka w zebach; miala ciemna skore i czarne wlosy o drobniutkich kedziorach, szerokie wargi, male oczy bez bialka i wystajace kosci policzkowe. To byla pewnie czarownica, bo od razu wiedziala, jak sie nazywa wodz Argonautow.

     - Jazonie ! Przeprawiliscie sie przez Czarne morze, wiem po co. Pomoge wam. Podobasz mi sie. Zabierz Runo i mnie. Nazywam sie Medea.

     Dlugo przygladal sie Jazon siedzacej: poplynie z nim do Grecji i bedzie rodzila mu synow, kosookich, o pyskach szerokich i wlosach, ktorych rozczesac nie sposob. Wszystko co urodziwe i jasne, bedzie sie smialo z bekartow; nie znajda ani przyjaciela ani zony.

     Medea wystukala fajke o pien i wstala.

     Bedziemy mieli samych synow. Ale gdy mnie zdradzisz, Jazonie...

     Gdybym cie mial zdradzic, pozabijasz mi wszystkich synow. Przysiegnij ze zabijesz !

     Medea byla czarownica, madra i przebiegla, ale nie mogla patrzec az tak gleboko, by zobaczyc dno duszy bialego czlowieka. Przysiegla.


Wiadomosci 31/887
Londyn, 31 marca 1963








Copyright © 1997-1999 Zwoje