
Poszukiwacze Zlotego Runa przybili do brzegu; okret "Argos" zarzucil kotwice.
Opodal na wywroconym pniu siedziala dziewczyna z fajka w zebach; miala ciemna skore i czarne wlosy o drobniutkich kedziorach, szerokie wargi, male oczy bez bialka i wystajace kosci policzkowe. To byla pewnie czarownica, bo od razu wiedziala, jak sie nazywa wodz Argonautow.
- Jazonie ! Przeprawiliscie sie przez Czarne morze, wiem po co. Pomoge wam. Podobasz mi sie. Zabierz Runo i mnie. Nazywam sie Medea.
Dlugo przygladal sie Jazon siedzacej: poplynie z nim do Grecji i bedzie rodzila mu synow, kosookich, o pyskach szerokich i wlosach, ktorych rozczesac nie sposob. Wszystko co urodziwe i jasne, bedzie sie smialo z bekartow; nie znajda ani przyjaciela ani zony.
Medea wystukala fajke o pien i wstala.
Bedziemy mieli samych synow. Ale gdy mnie zdradzisz, Jazonie...
Gdybym cie mial zdradzic, pozabijasz mi wszystkich synow. Przysiegnij ze zabijesz !
Medea byla czarownica, madra i przebiegla, ale nie mogla patrzec az tak gleboko, by zobaczyc dno duszy bialego czlowieka. Przysiegla.
Wiadomosci 31/887
Londyn, 31 marca 1963
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||