
Joachim Lelewel: Panowanie króla polskiego Stanisława Augusta, 1831.
Dokładnie 200 lat temu, 12 lutego 1798 roku zmarł w Petersburgu Stanisław August Poniatowski, ostatni król Polski. W pamięci pokoleń zachował się negatywny obraz Króla Stasia. Współcześni pisali o nim zgryźliwe fraszki. Poniższy anonimowy wierszyk został sklecony w roku 1788 na wieść o wzniesieniu w Warszawie pomnika Jana III Sobieskiego:
|
Sto tysięcy na pomnik! ja bym dwakroć łożył, gdyby Staś był skamieniał, a Jan Trzeci ożył. |
Sejm konwokacyjny roku 1764, pod osłoną wojsk rosyjskich i nadwornych wojsk Czartoryskich, bez trudu ogłosił Stanisława Augusta królem, pomimo sprzeciwu stronnictwa staroszlacheckiego kierowanego przez Potockich i Branickich. Czartoryscy podjęli wówczas częściowo tylko udaną próbę reformy konstytucyjnej państwa. Dokonano częściowego ograniczenia Liberum Veto, ale nie udało się całkiem znieść jego najgorszej odmiany, czyli tzw. Liberum Rumpo, prawa do zrywania obrad. Sejm 1764 roku uchwalił wprawdzie ponad 200 konstytucji, ale nie doczekały się one realizacji głównie z powodu ostrego sprzeciwu Rosji, która nie życzyła sobie w Polsce jakichkolwiek zmian. Niektóre z tych konstytucji wprowadzały pomysły bardzo nowoczesne, jak na przykład zakaz zaprzysięgania instrukcji sejmikowych przez posłów. Dopiero Sejm Czteroletni podjął niedokończone dzieło reformy ustrojowej przełomu epoki saskiej i stanisławowskiej.
Młody król-elekt rozpoczął panowanie od szeregu działań reformatorskich. W 1765 roku założono ogolnopolską mennicę, ujednolicono system miar i wag, przeprowadzono rewaloryzację pieniądza, rozpoczęto prace nad dozbrojeniem i unowocześnieniem wojska.
Sejm 1768 roku, który obradował pod dyktando posła rosyjskiego Repnina, dokonał podsumowania stanu ustroju politycznego państwa, potwierdzając tzw. "prawa kardynalne" oraz przywrócił prawa dysydentom, którzy znowu mogli pełnić funkcje publiczne, budować szkoły i świątynie. Do praw kardynalnych zaliczono liberum veto w ograniczonej formie, które odtąd odnosiło się tylko do spraw konstytucyjnych (materii status), podczas gdy decyzje ekonomiczne sejmy miały podejmować większością głosów. W zamiarze Repnina, potwierdzenie praw kardynalnych miało petryfikować ustrój Rzeczypospolitej i hamować reformy. Ironią losu było, że wielu posłów nawet tak ograniczoną reformę Liberum Veto uznało za zamach na wolność, a przywrócenie praw dysydentom - za zamach na wiarę. Dla ludzi w ten sposób myślących, naród poniósł klęskę, a zwycięstwo odnieśli król, "czarci" (Czartoryscy) i Rosja.
28 lutego 1768 roku w podolskim miasteczku Bar ogłoszono konfederację, której programem był "ratunek ojczyny, wiary i wolności." Tragedią konfederatów barskich było to, że do ostatnich lat Rzeczypospolitej traktowali oni króla, Czartoryskich i Rosję, jako równorzędnych wrogów. Barzanie próbowali obalić siłą rządy Poniatowskiego i nawet dokonali nieudanej próby porwania króla. Te zaburzenia wewnętrzne stały się pretekstem do pierwszego rozbioru Polski. Pomysłodawcą był król Prus Fryderyk II, ale definitywna i konkretna decyzja została podjęta nad Newą. Do podziału zaproszono Austrię. Traktat rozbiorowy podpisany 5 sierpnia 1772 roku deklarował, że "Austria, Prusy i Rosja, mając zresztą względem Polski pretensje o prawa równie dawne, jak i słuszne postanowiły wystąpić z nimi, przywrócić porządek wewnątrz Polski i nadać temu państwu stan polityczny więcej zgodny z interesami jego sąsiadów."
"Pretensje dawne i słuszne" do ziem Rzeczypospolitej poparte były należycie siłą militarną wielokrotnie przewyższającą siłę wojska Rzeczypospolitej, toteż Stanisław August zgodził się na rozbiór i kontrolę rosyjskiego ambasadora Stackelberga. Sejm 1773 roku, który na żądanie Katarzyny miał formalnie zatwierdzić rozbiór, przebiegał burzliwie. Romantyczna i dramatyczna scena na znanym obrazie Jana Matejki Reytan, nie oddaje wiernie przebiegu wypadków. Poseł nowogrodzki Tadeusz Reytan i kilku innych posłów przez kilka dni prowadziło akcję mającą doprowadzić do uznania nielegalności wyboru marszałka i tym samym unieważnienia dalszych czynności Sejmu. Marszałek Poniński został "wybrany" aktem podpisanym w domu biskupa Młodziejowskiego, płatnego szpiega rosyjskiego. W dniu otwarcia Sejmu, Reytan odepchnął siłą posła mającego przekazać laskę marszałkowska Ponińskiemu. Poniński nie stawiał oporu i przełożył rozpoczęcie obrad na dzień następny. Reytan wraz z towarzyszami przez całą dobę pozostali w sali sejmowej i następnego dnia również apelowali do posłów o legalny wybór własnego marszałka. Poniński odłożył otwarcie Sejmu o kolejny dzień. Reytan błagał posłów o pozostanie i położył się w drzwiach, tamując im wyjście. Wyczerpani długimi godzinami spędzonymi w sali, protestujący wyszli z Sejmu późnym wieczorem na wieść, że Poniatowski pod groźbą całkowitego rozbioru przystąpił do konfederacji Ponińskiego.
Entuzjazm reformatorski Poniatowskiego nie słabł. Popierał on założoną w 1773 roku Komisję Edukacji Narodowej i szkolnictwo pijarskie. Byl inicjatorem przebudowy Zamku Królewskiego i Łazienek, wysyłał za granicę stypendystów, utworzył zbiory rzeźb, galerię obrazów i rycin.
W 1787 roku Poniatowski, wobec zbliżającej się wojny rosyjsko-tureckiej, wyczuł, że nadszedł dogodny moment dla przyspieszenia reformy ustroju państwa. Zaaranżował w tym celu spotkanie z Katarzyną II w Kaniowie, w czasie jej podróży na Krym. Propozycje miał przygotowane od dawna: sojusz polsko-rosyjski przeciw Turcji, akcje wojska w liczbie 40 tysięcy i udział w wojnie tureckiej u boku Rosji, a także ograniczone reformy ustrojowe oraz zwołanie sejmu pod znakiem konfederacji dla sparaliżowania Liberum Veto. Po pierwszym rozbiorze Rosja niezmiennie odmawiała zgody na taki sejm.
Poniatowski był świadom, że od czasu pierwszego rozbioru wyrosło pokolenie nastawione bardzo antyrosyjsko. Zdawał sobie z kolei sprawę, ze wszelki plan odrodzenia kraju musi być tak przeprowadzony, aby był do zaakceptowania również i dla Rosji. Katarzyna II z kolei rozumiała, że spokój w Polsce na czas wojny z Turcją trzeba kupić jakimiś koncesjami. Chodziło jej jednak o ustępstwa pozorne. Wiosną 1788 roku, po wybuchu wojny z Turcją, Katarzyna zgodziła się na propozycje kaniowskie i w szczególności na to, by przypadający na ten rok sejm zawiązać pod węzłem konfederacji. Wydała wszakże instrukcje, że "czynności sejmu skonfederowanego należy ograniczyć do jednego tylko zawarcia sojuszu. Trzeba odłożyć wszelkie osobiste króla i jego ministrów zamiary, zachowując konstytucyą jaka teraz jest, albowiem prawdę mówiąc nie masz dla Rossyi korzyści ani potrzeby, aby Polska stała się czynniejszą".
Sejm rozpoczął obrady 6 października 1788 roku. Zamiast konstytucyjnych sześciu tygodni trwał cztery lata. Duży wpływ na los tego sejmu miała propozycja posła pruskiego z 13 października utworzenia polsko-pruskiego sojuszu przeciw Rosji. Wielu posłów dało się na to nabrać. Poniatowski był inteligentniejszy i bardziej przewidujący i doświadczony politycznie, niż większość posłów. Nie ufał pruskiej przyjaźni i nawoływał do nienatagonizowania Rosji: "gdy damy poznać imperatorowej, iż jesteśmy dla niej przychylni, łatwiej i bezpieczniej dojdziemy do domowych urządzeń i ulepszeń naszych." "Rosyjska zemsta tylko do czasu odłożona" - ostrzegał. Oburzenie było ogromne. Nie wiedziano, że poseł rosyjski zażądał od Poniatowskiego zerwania z sejmem, czego Poniatowski odmówił.
Sejm zwykły zamieniono na nieustający, ale nie wiedziano jeszcze, że będzie on trwał cztery lata. W początkowym okresie władzę wykonawczą sprawowały komisje sejmowe i deputacje, ale szeroko zdawano sobie sprawę, że na dłuższą metę Sejm musi przekazać władzą wykonawczą - na modłę angielską - oddzielonym od siebie instytucjom zachowując jedynie nad nimi okresową kontrolę. Stanisław Staszic pierwszy rzucił pomysł monarchii dziedzicznej i odebrania prerogatyw zarówno ustawodawczych jak i wykonawczych sukcesyjnemu królowi, dla ochrony republiki przed despotyzmem i korupcją. Uważał on, że rezygnacja z prawa do wyboru króla ustabilizuje państwo, ale pociągnie za sobą konieczność innych gwarancji zachowania wolności. Pisał: "tam, gdzie król ani w prawodawstwie osobnego stanu nie czyni, ani podatku nie stanowi, ani wojskiem nie hetmani, gdzie szkodzić władzy mocy nie ma, nagrodami psuć ludzi bardzo rzadko może - tylko wykonywania praw jest stróżem, tam niebezpieczeństwem wolności nie grozi następstwo tronu." Model ustroju, w którym "król nic nie czyni" stosowano już z powodzeniem od stu lat w Anglii, a dokładniej od czasów Rewolucji Wspaniałej w 1688 roku i obalenia despotyzmu Stuartów. Ponadto, propozycja Staszica zgodna była z ugruntowanym w Polsce przekonaniem, że monarcha z samej natury dąży do tyranii i jest głównym zagrożeniem swobód obywatelskich.
Oczywiste było dla większości posłów, że nie tylko sejmy skonfederowane, ale także zwykle powinny decydować o wszystkim większością głosów. Za wyjątkiem konfederatów barskich, większość łączyła niechęć do Liberum Veto z niechęcią do Rosji. Pamiętano, że skompromitowało się ono zupełnie już w czasach Augusta III i że przywróciła je interwencja Rosji podczas sejmu repninowskiego.
Największym osiągnięciem Sejmu Czteroletniego, było rozszerzenie praw obywatelskich poza szlachtę. Samo to wystarczy, aby ten Sejm jaśniał wielkim blaskiem w całych naszych tysiącletnich dziejach. Myśl powstała u progu roku 1789, kiedy z Ukrainy i Podola zaczęły napływać wieści o buntach prawosławnego chłopstwa. W tej atmosferze odżyły sugestie tych publicystów, którzy od dawna domagali się zastąpienia pańszczyzny czynszem oraz dania chłopom możliwości odwoływania się do sądów państwowych. Pomysły reformy miast dawano już w czasach saskich. Aktywność mieszczańskiej elity pobudziły wieści nadchodzące z Francji. 2 grudnia 1789 roku, pół roku po zburzeniu Bastylii, ubrani na czarno przedstawiciele większych miast w uroczystym pochodzie w Warszawie udali się do króla i marszałka sejmu w postulatami nowego urządzenia stanu miejskiego. Sejm powołał osobną deputację, której zadaniem było opracowanie projektu urządzenia miast królewskich.
W tym czasie polskie pomysły już nie tylko Rosję napawały obawą. Poseł pruski Lucchesini pisał do Fryderyka Wilhelma w trzy dni po czarnej procesji: "Ucisk, w którym szlachta polska utrzymywała dotąd klasę miejską [...] nie zachęcał nikogo do przybywania tutaj z zagranicy i wstrzymywał zakładanie fabryk. Lecz gdyby ta klasa przyszła do udziału w administracyi kraju, mogłoby to wielu mieszczan zagranicznych sprowadzić do Polski, a ponadto ten przykład stałby się zaraźliwy dla państw sąsiednich."
7 września 1789 Sejm powierzył Ignacemu Potockiemu przewodnictwo nad deputacją do redakcji projektu nowej konstytucji. Projekt o reformie rządu został przez Potockiego przedłożony Sejmowi w sierpniu 1790 roku. Projekt ten był nie dopracowany głównie w tym, że nie oddzielał w pelni uprawnień wykonawczych od sejmu. Wielu posłów uznało propozycję tronu dziedzicznego i ograniczenia władzy królewskiej za zbyt rewolucyjną. Ponadto stronnictwo propruskie w Sejmie słabło i wielu posłów występowało przeciw Potockiemu dla samej zasady, jako głównemu reprezentantowi tego stronnictwa. W tych warunkach, projekt nie uzyskał większości głosów i odłożono go na parę miesięcy do lamusa. Na początku roku 1791 nową wersję projektu zaczął redagować sam król oraz mała grupka wtajemniczonych. Oprócz Ignacego Potockiego byli w tej grupce Małachowski, Kołłątaj, Czartoryski, Niemcewicz, Weyssenhoff oraz kilka innych osób. 18 kwietnia 1791 roku Sejm uchwalił prawo o miastach, które rozszerzało na mieszczan przywilej Neminem Captivabimus, istniejący w Polsce od czasów Jagiełły oraz dawało im prawo sprawowania urzędów publicznych oraz reprezentację w Sejmie z ograniczonym prawem głosowania nad ustawami.
Nową Konstytucję, której Ustawa o Miastach była częścią, uchwalono 3-go maja 1791 roku. Dzisiaj, 200 lat po śmierci ostatniego monarchy dawnej Reczypospolitej i jednego z głównych jej autorów, nasz podziw dla tego dokumentu nie maleje. Jest on pod wieloma względami bliższy nowoczesnej praktyce demokratycznej zachodniej Europy niż uchwalona kilka miesięcy temu nowa konstytucja III Rzeczypospolitej. Dzisiejsza konstytucja wprowadziła dziwaczna zasadę stanowienia prawa przez ministrów (rzecz nie znana w żadnym okresie wolności w Polsce od roku 1505) oraz praktykę dysponowania majątkiem narodowym przez władzę wykonawczą bez sejmowego przyzwolenia. Dążenie do koncentracji jak największej władzy w rękach administracji jest prawdopodobnie świadectwem niemożności wyzwolenia się z pęt totalitarystycznego myślenia. Z tym większym żalem czytamy dziś postanowienia tamtej Ustawy Rządowej, które mimo upływu dwóch stuleci, w każdej współczesnej zachodnioeuropejskiej demokracji uznano by za oczywiste:
"Władza wykonawcza nie będzie mogła praw stanowić, ani tłumaczyć, podatków i poborów pod jakimkolwiek imieniem nakładać, długów publicznych zaciągać, rozkładu dochodów skarbowych przez sejm zrobionego odmieniać, wojny wydawać, pokoju ani traktatu i żadnego aktu dyplomatycznego definitive zawierać."
18 maja 1791 roku, a więc piętnaście dni po uchwaleniu Konstytucji, poseł carycy Katarzyny II w Warszawie, Bułhakow, zawiadomił o wkroczeniu wojsk rosyjskich w granice Rzeczypospolitej.
Pewien pruski publicysta napisał w tym samym czasie: "Polacy zadali śmiertelny cios monarchii pruskiej wprowadzając (...) konstytucję lepszą od angielskiej. Sądzę, że Polska prędzej czy później odbierze nam Prusy Zachodnie, a być może i Wschodnie. W jaki sposób bronić naszego państwa, otwartego od Kłajpedy po Cieszyn, przeciw narodowi licznemu i dobrze rządzonemu ?"
Wspominając dziś okrągłą rocznicę śmierci Stanisława Augusta, pamiętajmy, że to głównie jemu zawdzięczamy powstanie Konstytucji 3 Maja. Ten dokument pomógł Polakom przetrwać niewolę. Pomaga też nam dzisiaj przypomnieć sobie, że kiedyś i my byliśmy prawdziwie wolni oraz równi każdemu.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||