WLADYSLAW BRONIEWSKI





ZAMIEC


Moze to z Kraju, od Wisly, od Tatr
ten mrozny podmuch tesknoty,
gdy sniegiem sypie orenburski wiatr
noca na polskie namioty?

Zadymka w polu. Prozno szuka wzrok
drogi wsrod snieznej kurzawy.
Zamiec po stepie sunie poprzez mrok
widmem zburzonej Warszawy:

blyska w podmuchach Zygmuntowy miecz,
niebo nad Polska zagarnia,
w snieznej zamieci Pospolita Rzecz
i droga do niej i armia,

snieg ruinami zasypuje step,
na sniegu zarza sie zgliszcza -
lecz Moc truchleje juz i Ogien skrzepl,
ten co narody oczyszcza !

O, jakze smutno przez ten krwawy swiat
isc cmentarzyskiem idej...
Wiatr w oczy wieje. Orenburski wiatr.
Szedlem. Isc bede. Ide.

(1942)








Copyright © 1997-1999 Zwoje