O ANTYKWARIUSZACH ŻYDOWSKICH
W KRAKOWIE





RYSZARD LÖW


  1. Handel starymi książkami w Polsce był niemal całkowicie uprawiany przez Żydów. Przez cały wiek dziewiętnasty i pierwsze cztery dziesiątki naszego stulecia antykwariusze żydowscy stali się jedną z najżywotniejszych arterii w życiu książki polskiej. Ich rola była dominująca zwłaszcza w wieku ubiegłym. Pojawiający się wówczas z rzadka antykwariusze - chrześcijanie, tak samo zresztą nie przygotowani do tego zawodu, mniej byli od Żydów wytrwali, energiczni, przedsiębiorczy. A może także - entuzjastyczni? Nie zaprzedani bez reszty przedmiotowi prowadzonego, a daleko nie zawsze intratnego, handlu - książce? Bo to właśnie entuzjazm stworzył wspaniałą epokę polskiego księgarstwa antykwarycznego. Epokę zamkniętą na zawsze pożogą minionej wojny, a która przyniosła ze sobą Zagładę - i ludzi i książek.

    Przedstawiona poniżej relacja o żydowskich antykwariuszach w Krakowie - rodzinnym mieście autora - jest częścią opracowania dziejów Żydow - antykwariuszy księgarskich w Polsce.

  2. Usiłuję cofnąć się jak najdalej, by w przybliżeniu bodajże ustalić czas, w którym Żydzi w Krakowie zainteresowali się księgarstwem. Sądzę, że możliwym do oznaczenia jest początek XVII wieku. Wskutek przeniesienia w końcu poprzedniego stulecia (1596) stolicy do Warszawy, zamierało w Krakowie życie kulturalne i literackie, gospodarcze i polityczne zresztą także. Zaledwie kilka księgarni przy ulicy Grodzkiej zasilało wówczas rynek czytelniczy w zagraniczne nowości. Pośród nielicznych tych księgarni była też i taka, której właścicielem był - nieznany z nazwiska - Żyd sprowadzający książki z Wenecji; mieściła się w kamienicy Dominika Marangoniego. Wzmianka o niej pochodzi z dziełka Sebastiana Miczyńskiego Zwierciadło Korony Polskiej - wydanego w 1618 roku - a przynajmniej w tym roku zabronionego do sprzedaży przez Zygmunta III, jako wywołującego tumulty antyżydowskie. Byłoby to pierwsze świadectwo o uprawianym przez Żydów krakowskich handlu książkami - nie hebrajskimi, nie przeznaczonymi dla nich samych.

    Dodatkowy zaś dowód rozpowszechniającego się wśród Żydów w owym czasie zawodu księgarza znajdujemy w anonimowej broszurce rymowanej Kozubalec z 1626 roku. Zagadnięty przez scholara

    ...zaraz Żyd odpowie,
    Co chcecie panie student? Co sobie kupicie?
    Czy pół ryzy papieru, czy książki wolicie?

    Podupadające księgarstwo w podupadającym kulturalnie Krakowie XVII i XVIII wieku było drobnym kramarstwem tylko. "Księgarz sprzedawał książki jedną ręką, a drugą krople długiego życia - pisał Karol Estreicher Sr. - Z woluminami podawał francuską tabakę, pomadę, pigułki, bawidełka dla dzieci, czekoladę, wódkę francuską itp." Potem jeszcze długo kramarstwem, lecz ograniczonym do samej sprzedaży książek. W tym kramarskim księgarstwie Krakowa Żydzi mieli nie mały udział.

    Podczas ruchawki antyżydowskiej w roku 1682, okazało się, że w swoich kramach na Rynku z różnymi towarami, mieli Żydzi i potajemnie nimi handlowali również i książki - chociaż nie powinni ich byli mieć. Zakazy te warowali sobie introligatorzy. Kupowali bowiem Żydzi w drukarniach seksterny, czyli złożone arkusze nowo wydrukowanych książek, oprawiali je i sprzedawali - oczywiście taniej - przyjezdnym kupcom. Sami także rozprowadzali książki po targach i jarmarkach okolicznych miasteczek i wsi.

    W tym samym mniej więcej czasie podjęli Żydzi - również im wzbraniany - domokrążny handel książkami w samym mieście. Ustawiczne "Pretensje P. Introligatorów do P. Żydów" powodowały wznawianie równie ustawicznie obchodzonych - zakazów. Takich, jak np. Augusta III z 1744 roku: "...Żydzi także, aby się nie ważyli tychże ksiąg i książek katolickich oprawiać, także oprawnych po mieście roznosić..." Oprawiali i roznosili nadal.

    Przez całą drugą połowę XVIII wieku zarzucano Żydom krakowskim niedozwolone rozpowszechnianie w mieście książek; zarzucano też - i równie niebezpodstawnie - książkowe "przeszkodnictwo." Polegało ono na tym, że przy rozmaitych okazjach - podczas licytacji, wykupując pozostałości zasobów drukarni itd - nabywali książki, następnie wybierali z nich mniej "chodliwe," aktualnie handlowo nieatrakcyjne, i rozrywali na torebki nabiałowe lub korzenne. Wiele książek zaprzepaszczono w ten sposób. W uprawianiu tego procederu nie byli jednakże Żydzi odosobnieni.

    Pod koniec XVIII wieku zajęli się Żydzi krakowscy powstającym handlem książkami zużytymi i starymi. O ówczesnych księgarniach polskich badacz ich historii powiedział, że "na starych książkach nie znają się i nie starają się o nie, zostawiając to antykwarzom, których nie ma..." Stawali się nimi właśnie Żydzi. Książki skupowali obchodząc domy po niedawno zmarłych, likwidując rupiecie na strychach, w poszukiwaniu ich wyjeżdżali na prowincję, do dworków i dworów. Rozwijający się rynek starymi książkami zasiliły zasoby ze skasowanych wtedy (1781) zakonów kontemplacyjnych, opactw i klasztorów. Za pośrednictwem Żydów zaczęły też przenikać do Krakowa rękopisy i starodruki z Biblioteki Załuskich w Warszawie, którą po dławieniu Powstania Kościuszkowskiego Rosjanie wywozili do Petersburga. Przekupywani Kozacy rozbijali transportowane skrzynie i za bezcen - za wódkę - odstępowali książki Żydom w Grodnie, którzy z kolei przekazywali je dalej.

    Patent cesarza Franciszka II z r. 1816 uregulował handel księgarsko-antykwaryczny w Krakowie. Zakazując "wszelkiego obnoszenia książek od domu do domu, wszelkiego domokrążelstwa, czyli chodzenia z księgami po domach" - przyzwalał jednocześnie na handel starymi książkami w miejscach publicznych. Odbywało się to na Rynku, w pobliżu kościoła Św. Wojciecha, w pasażu Kamienicy Hetmańskiej, w podwórcach Szarej Kamienicy - gdzie sprzedawano książki z wózków i koszów usuwanych na noc. Okolice 1820 roku oznacza Ambroży Grabowski na czas, w którym to antykwarstwo rozpowszechniło się i Żydzi "przygarnęli do siebie handel starymi książkami." *) W 1857 roku ukazało się w Czasie anonimowe wspomnienie o tym, jak na wprost Szarej Kamienicy "rozsiedli się [Żydzi] z swymi zwykłymi towarami, starą tandetą, starymi meblami, starym żelaziwem, a co dla studentów wówczas najważniejszym było - starymi książkami." W Archiwum Państwowym Miasta Krakowa zachowała się dotąd akwarelka Wiktora Kopfa podpisana Bazar Xiążkowy, przedstawiająca przenośne stoiska Żydów spod kościoła Św. Wojciecha, używane przez nich obok wózków i koszów.

    W okresie Wolnego Miasta Krakowa owi żydowscy kupcy stanowili element, z którym w jakiś sposób już się liczono. Uskarżali się bowiem księgarze krakowscy, że Żydzi handlują nie tylko starymi, ale i nowymi, zwłaszcza zakazanymi, zagranicznymi - najprawdopodobniej przemycanymi - książkami. Mimo tej skargi, Senat nie zezwolił na przeprowadzenie u nich rewizji, a to w obawie tumultu.

    Z Rynku usunięto Żydów w 1836 roku. Przenieśli się wówczas na Plac Św. Krzyża, położony na końcu ulicy Szpitalnej.

  3. Nadchodzące dziesięciolecia - przełom i druga połowa XIX wieku stały się okresem wzmożonego zainteresowania książkami antykwarycznymi. Kraków przerodził się w ognisko najważniejsze całej, wymazanej z mapy Europy Polski, w którym pielęgnuje się wiedzę o przeszłości i kult jej tradycji. Powstaje wiele bibliotek prywatnych i zbiorów muzealnych, narasta ruch bibliofilski - rozumiane jako czynny wyraz patriotyzmu. Reorganizacja Biblioteki Jagiellońskiej, odradzanie się polonizowanego Uniwersytetu, podobnie jak powstanie Akademii Umiejętności, stymulują poszukiwania pamiątek przeszłości, rycin, rękopisów, druków. Obchodzenie w Krakowie szeregu rocznic narodowych, niejednokrotnie związanych z ogólnopolskimi zjazdami naukowymi, ściąga do miasta ludzi poszukujących książki. Pod wpływem ukazującej się Bibliografii Polskiej Karola Estreichera bibliotekarze i bibliofile zaczynają poszukiwać nieznanych im dotąd publikacji i planowo uzupełniać zbiory z myślą o potrzebach nauki i kultury polskiej. Nadchodzi - rzec się wprost chce - czas antykwariuszy.

    Czas antykwariuszy - czyli czas ludzi pośredniczących w obiegu książek używanych starych, co zawsze wymaga rozeznania, pewnych umiejętności bibliograficznych i niejakiego obycia z piśmiennictwem. Zarazem też czas - jak ich nazwać można - bukinistów, czas ludzi handlujących książkami używanymi nowymi, niejednokrotnie jeszcze obecnymi na rynku księgarskim lub stosunkowo niedawno na nim wyczerpanych, beletrystyką, podręcznikami szkolnymi przede wszystkim; książkami nowymi nie używanymi, stanowiącymi w przeważającej mierze literaturę straganową albo też resztki niefortunnych nakładów dostarczane przez "bankrutujących na handlu wydawców i bankrutujących na duchu autorów." Większość żydowskich antykwariuszy należała właściwie do rzędu bukinistów.

  4. "Dziś już urządzili oni antykwarstwo na wielką skalę. Kilku Żydów wynajęło izby na ulicy Szpitalnej i rozstawili stragany na placu Św. Krzyża. - tam rozkładają mnóstwo książek, które Bóg wie, skąd nabywają..." - pisze Ambroży Grabowski, to "dziś" pozostawiając niesprecyzowane, jako że noty składające jego Wspomnienia redagował między rokiem 1832 a 1865. *) Pisze jeszcze Grabowski, że "Najważniejszą figurą w handlu żydowskim książek jest stary siwobrody Szmul, a po nim idzie chudy, zółto-sinej cery Lejb..." W pierwszym z nich - Szmulu - współczesny historyk, Jan Pachoński, dopatruje się protoplasty rodu Himmelblauów, w drugim natomiast - Lejbie - Taffetów.

    Byłby to zatem Lejb Taffet - zmarły około 1847 r. - który na przełomie XVIII i XIX wieku zajmował się domokrążnym handlem książkami, od 1802 roku uprawiał sprzedaż wózkowo-koszykową na Rynku, a potem od 1836 r. na Placu Św. Ducha. Niebawem osiadł w pobliżu, bo na ulicy Szpitalnej 8. Lejb Taffet "popychał codziennie wózek aż z dzielnicy Kazimierz. Częstym interesantem u niego bywał zakonnik z położonego obok kościoła. Pewnego razu ów zakonnik zaproponował pradziadowi, aby przechowywał swe książki w jednej z pustych cel klasztornych. Tak już pozostało. Ta mała celka stała się zalążkiem antykwariatu", - Piękną tą opowieść niejednokrotnie powtarzał i do druku dopuszczał ostatni z rodziny Taffetów. Skontrolowania jej prawdziwości nikt jednak nie podjął; niechaj pozostanie i tutaj.

         Na całą drugą połowę wieku przypada prowadzenie antykwariatu przez Mojżesza Manna Taffeta (1831-1902), pod firmą "Handel książkami M.M. Taffeta". Był jedynym bodajże z tego rodu, który wybrał się poza Kraków - do Wiednia, w poszukiwaniu towaru księgarskiego, zaś pierwszym - podobnie jak niektórzy następcy bez większego powodzenia w tej dziedzinie - którzy próbowali działalności wydawniczej; jego nakładem ukazały się m. in. Mowy Olintyjskie Demostenesa (1833). W pracy pomagały mu córki i synowie, z których każde miało potem własną księgarnię antykwaryczną.

         Ojcowską objął najmłodszy syn Juda (1870-1939) i pod nazwą "M.M. Taffeta Następcy" uprawiał obok antykwarstwa handel znaczkami i instrumentami muzycznymi. W 1931 roku, Taffet wykupił od spadkobierców Fabiana Bernarda Himmelblaua część książek pochodzących z jego antykwariatu. Za sprawą drugiej żony Judy - ten antykwariat Taffetów został około roku 1937 przeniesiony na ulicę Św. Marka. Zaś córka Judy, Matylda Grossfeld (1903-1943), była właścicielką księgarni - wypożyczalni na ulicy Gołębiej.

         Najstarszy syn Mojżesza Manna - Izrael Taffet (1856-1933) założył w roku 1884 antykwariat własny naprzeciw sklepu ojca, na ul. Szpitalnej 9. Również on prowadził dział filatelistyczny. Praktykował u niego syn Szaja (1883-1940), który wcześnie go opuścił, już w 1908 roku otworzył bowiem swoją księgarnię wydawniczą pod firmą "Wiedza i Sztuka" na ul. Wiślnej 8, róg Gołębiej 10; dopiero po śmierci ojca, wrócił na Szpitalną 9 i zajął się odziedziczonym antykwariatem. Wydał własnym nakładem m. in. romans Kazimierza Tetmajera Zatracenie (1920).

    Inny syn Mojżesza Manna - Salomon Taffet (1859-1940) miał antykwariat na Szpitalnej 22, który w roku 1922 przejął jego syn Szaja (ur. 1895) i przekształcił w nowoczesną "Księgarnię i Antykwarnię." Prowadził ją do wybuchu wojny w 1939 roku, w czasie której została - podobnie jak inne na tej ulicy księgarnie i antykwarnie - rozgrabiona i zniszczona przez Niemców.

    W roku 1932 nabył Szaja Taffet odkryte na jakimś strychu przez sprzątaczkę resztki rękopisów Lenina (istnieje wersja, wedle której były to broszury z podpisem Lenina, a rzecz się miała w 1930 r.) - co było dość głośne w powojennym Krakowie, do którego wrócił on z ZSRR, gdzie przeżył wojnę. Podjął wtedy wespół z kuzynką, Marią Seiden, pracę w antykwariacie "Kultura," na ul. Szpitalnej 16, który do wojny należał do niej. Po śmierci Seidenowej w roku 1969, zlikwidował on ten ostatni w Krakowie antykwariat żydowski i wyjechał do Izraela; tutaj zmarł w 1983 roku.

    Szaja Taffet nie potrafił żyć bez książek, aury, jaką roztaczają, specyficznej atmosfery, jaką daje ich obecność. Antykwariatu własnego w Tel Avivie już nie otworzył, przebywał jednak bezustannie w małej klitce swojego starego krakowskiego przyjaciela, księgarza i wydawcy Jana Foka (Diamanta), od roku 1950 właściciela polskiej księgarni - antykwariatu - wypożyczalni "Hasefer" na ul. Allenby 35. **) Taffet kręcił się, podpatrywał, słuchał, usiłował sprzedać na boku coś z niewielkich zasobów książkowych, które przywiózł z Krakowa.

    U niego właśnie nabyłem [Ryszard Loew] pod koniec roku 1970 pierwsze, z 1834 roku, wydanie Pana Tadeusza. Nieoprawny i nieco rozsypany egzemplarz przywiózł "w kieszeni marynarki - mówił - jak modlitewnik" - "Książki wykończyły się i ludzie wykończyli się" - odpowiadał niezmiennie, nagabywany przeze mnie o powody opuszczenia Krakowa i "Szpitalki", za którym bardzo tęsknił. Przez ludzi rozumieć należało Żydów, z których to miasto tak dalece opustoszało, że on, człowiek pobożny, nie miał już swojego bóżniczego minianu. - Ja jestem "ostatnim Mohikaninem rodu" - mawiał o sobie. Był nim rzeczywiście.

  5. Jedna z bocznych linii rodziny Taffetów, która na równi z nimi samymi wydała szereg księgarzy - antykwariuszy zasiedziałych na Szpitalnej, wywodzi się od córki Mojzesza Manna - Diny (1865-1918) Seiden, zwanej "Zajdenką." W roku 1895 otworzyła wraz z mężem Eliaszem Seidenem (1864-1906) antykwariat na Szpitalnej 5. Pracowały w nim ich dwie córki - Paulina (1894-1943) i - już wspomniana - Maria (1898-1969). Przejąwszy firmę w spadku (1918) siostry (wraz z mężem Pauliny, Salomonem Adamem) niebawem przeniosły ją pod numer 16 na tejże Szpitalnej i prowadziły do wojny jako jeden z przodujących w Krakowie antykwariatów. Był to właśnie ten antykwariat, który pod nazwą "Kultura" uruchomiła Maria w roku 1945 wraz ze szwagrem Salomonem Adamem (1888-1950) i Szają Taffetem.

    Syn Diny "Zajdenki" Szaja (1895-?), doktor praw Uniwersytetu Jagiellońskiego, założył w Krakowie w roku 1927 wydawnictwo i "Księgarnię Powszechną"; uruchomił ją ponownie w 1945 a zlikwidował w 1951. Przybył wówczas do Tel Avivu, gdzie wiosną roku 1952 wynajął sklep - magazyn na rogu ulicy Hess i Idelson i w oparciu o spory zestaw bardzo dobrych książek, które przywiózł z Polski, usiłował rozwinąć handel księgarsko-antykwarski, co mu się jednak nie udało. Po pewnym czasie wyjechał ?; Kanady.

    Druga córka Mojżesza Manna Taffeta - Rachela Spingarn (1871-1938) posiadała księgarnię antykwarską na Szpitalnej 4, która przejęli następnie syn Szaja (1895-?) i córka Debora (1898-?) Schliessel. Druga natomiast córka Racheli - Maria Gesang (1903-1943) posiadała od roku 1930 własny antykwariat na Szpitalnej 7.

  6. Taffetowie nie specjalizowali się w żadnym dziale księgarstwa, bodajże nikt z nich i nigdy. Byli - zgodnie z zapisanym uprzednio rozróżnieniem - raczej bukinistami. Handlowali wszystkimi rodzajami książek, ze szkolnymi - prawdopodobnie bardzo istotnym źródłem zarobków - włącznie. Przygodnym odbiorcom sprzedawali książki dostarczone im poprzednio przez przygodnych dostawców. Nie wiem, czy wyjeżdżali na prowincję w poszukiwaniu książek, czy skupywali ompletne zbiory po zmarłych w mieście bibliofilach i naukowcach. Katalogów własnych nie redagowali i nie wydawali, nie wychodzili na spotkanie klientom. Nie potrafiłem ujawnić związków handlowych Taffetów czy Seidenów z którąkolwiek z tak licznych przecież w mieście instytucji czy bibliotek naukowych. Na nabywców czekali w swoich sklepach księgarskich na ulicy Szpitalnej, która w rezultacie trwającej przez stulecie ich wytrwałej, nieprzerwanej i masowej obecności przeobraziła się w "Szpitalkę," centrum księgarstwa antykwarycznego w Krakowie. Niepowtarzalna, swym urokiem i ważnością kulturalno-księgarską i handlową zarazem, ulica polskich książek i żydowskich antykwariatów - na podobieństwo ulicy Świętokrzyskiej w Warszawie, gdzie podobnie handel starymi książkami znajdował się zupełnie w rękach żydowskich. Przy zachowaniu jednak proporcji wielkości obu miast, gdyż "ulica Szpitalna w Krakowie i sąsiadujące z nią przecznice, gdzie królował ród Taffetów obok Himmelblauów - zapisał znający się na tym doskonale bibliofil Jan Michalski - przypominała minorum gentium antykwariuszów warszawskich".

         A przecież ulica Szpitalna, od Placu Św. Ducha do Małego Rynku, oblepiona była antykwarniami. "Było trzy czy cztery antykwarnie Taffetów, tyleż Seidenów, obok nich Raucher, Wetstein, Litman. W miesiącach letnich, z końcem i początkiem roku szkolnego, wrzała ulica Szpitalna zgiełkiem młodzieży, sprzedającej lub kupującej podręczniki" - zapamiętał Aleksander Słapa ***). Inny zaś krakowianin, Jan Kurczab, taki oto dał rysunek tej ulicy: "Dziwna to była ulica, tajemnicza, zaczarowana. We wszystkich domach, w starych wąskich, ponurych kamienicach gnieździły się antykwariaty. W niewiarygodnie ciasnych sklepikach, w bramach , podwórzach, w nyżach i zagłębieniach korytarzy, wszędzie, gdzie udało się ustawić kilka półek, leżały stosy książek. Piętrzyły się do sufitów, gromadziły w niezliczonych, przewiązanych sznurkami paczkach, zalegały stoły i podłogi. Kartoteki tych niezliczonych tomów, tomików, broszur, mieściły się w mózgach sprzedawców. Aż dziw zbierał, gdy taki wychudły i zazwyczaj brodaty typ, zapytany o jakiś dawno zapomniany tytuł, znikał w czeluściach swojej nory, aby po długiej chwili wrócić z nieprawdopodobnie zakurzonym egzemplarzem w ręku. Był to sprzedawca z prawdziwego, antykwariatowego zdarzenia..."

    Z antykwatariatami Taffetów i Seidenów, w pewnym okresie również Himmelblauów, sąsiadowały księgarnie antykwarskie Litmana i Leona Rauchera - specjalizującego się w dziełach z historii Polski; Feiwla Hirsza Wetsteina (1858-1924) - antykwariusza i zarazem piszącego po hebrajsku historyka, zwłaszcza Żydów w Krakowie - przejęty następnie i bodajże do wojny prowadzony przez syna Adolfa. I z pewnością innych jeszcze i wielu - księgarzy, antykwariuszy, bukinistów, po prostu handlarzy książkami, nutami, rycinami, starymi czasopismami itd. Ich nazwisk, śladów ich działalności nie zapamiętał i nie zapisał nikt; jest to strata niepowetowana i nie do powetowania. Sądzą przecież, że w pamięci historycznej to Taffetowie nade wszystko symbolizują "Szpitalkę," zaś ona - ta najzwyklejsza wśród zwykłych dzisiaj ulic Krakowa: Szpitalna - symbolizuje ich, Taffetów.

  7. Powracam jeszcze do Ambrożego Grabowskiego, który wzmiankuje o "starym, siwobrodym Szmulu" *), jako wyróżniającym się bukiniście żydowskim w pierwszej połowie XIX wieku; historyk domyśla się w nim Salomona Himmelblaua. Niewiele o nim wiadomo: że urodzony w Krakowie w 1791, w Krakowie również zmarł w 1860, w swoim czasie usadowił się na Placu Św. Krzyża jako księgarz. Ponadto jeszcze, że księgarstwa uczył swojego syna Salomona (?) Józefa (1829-1890), który potem był posiadaczem antykwarni na Szpitalnej 16 (tego zatem sklepu, w którym po 1918, usadowiły się spadkobierczynie "Zajdenki") a w 1883 został wybrany członkiem zarządu nowo założonego Stowarzyszenia Antykwariuszy w Krakowie. Wdowa po nim Sussel, zwana Suldą lub Zofią (1843-1918), miała od 1893 własny antykwariat na tejże Szpitalnej pod numerem 1, syn zaś jej Saul (1861-1923) wraz z żoną Esterą antykwariat na ulicy Św. Jana 2, który istniał jeszcze po jego śmierci.

    Brat Salomona Józefa - Izaak Mendel Himmelblau (1831-1893) był antykwariuszem, zarazem też księgarzem sortymentowym i wydawcą. Księgarnię-antykwariat prowadził od roku 1856 (a może nawet już wcześniej, od ok. 1850) na ul. Floriańskiej 4 (dzisiejszej numeracji), później zaś na Św. Jana 5. Był przedsiębiorczy i rzutki, w czasie Powstania Styczniowego przemycał do Królestwa "bibułę," broń i odznaki patriotyczne sprowadzane z Niemiec. Był wydawcą szeregu ważnych dzieł prawniczych - wśród nich Prawodawstwa polskiego względem Żydów Ludwika Gumplowicza (1867), poezji Edmunda Wasilewskiego i Teofila Lenartowicza, przewodników po Krakowie, podręczników szkolnych, książek dla dzieci i młodzieży. Był niewątpliwie jednym z najczynniejszych wydawców w Krakowie swojego czasu. Niezależnie od wydawnictwa, handlował książkami używanymi na zasadzie zakupu ich i komisu jednocześnie. Swój antykwariat reklamował za pośrednictwem ogłoszeń i katalogów począwszy od roku 1867; około 1870 wydał Katalog dzieł zakupionych i komisowych w handlu książek antykwarskich... , a ponownie katalog książek antykwarycznych w roku 1883. Sprzedawał również nuty i ryciny.

    Po śmierci Izaaka Mendla właścicielką tej doskonale prowadzonej firmy księgarskiej została wdowa Estera; kierownictwo jej powierzyła od razu synowi Fabianowi Bernardowi (1860-1931). "Istotnie objął to dziedzictwo i doszczętnie je zniszczył - napisał z niebezpodstawną surowością krewny Himmelblauów, Mieczysław Feudenheim - w wyniku jego niechęci do sprzedawania książek dla zysku doprowadził do tego, że znana księgarnia wydawnicza spadła do roli małego antykwariatu..." który - bodajże od 1903 roku - mieścił się na ul. Św. Tomasza 16, w budynku hotelu "Pod Różą",... a jej właściciel nie miał środków na utrzymanie." "Żył w nędzy, siedząc jak legendarny smok na skarbach spiętrzonych w sklepie za kościołem świętojańskim - podtrzymuje "czarną legendę" Fabiana Himmelblaua Aleksander Słapa. - "Wśród cennych woluminów i stert bezwartościowej makulatury dniami i nocami siedział i czytał, a patologiczna mizantropia objawiająca się wrogością do każdego, kto dotykał klamki jego drzwi i chciał kupić u niego książkę - zamieniała brudny i ciemny sklepik w grób, w którym dogorywał wybitny księgarz, wydawca i zwariowany bibliofil." ***)

    Była to postać jakby z gawędy literackiej wyrosła, a przez gawędę literacką Karola Estreichera Jr. - niejednokrotnie a niezasadnie jako udokumentowane studium traktowaną - rzeczywiście rozsławiona. ****)

    Znawca i miłośnik książek polskich, głównie starodruków, właszcza unikatów, kodeksów rękopiśmiennych, które dochodziły go dzięki kontaktom utrzymywanym z antykwariuszami w Polsce i poza jej granicami, tropiciel zagubionych kart piśmiennictwa polskiego, którego niejeden cenny fragment podobno wyłowił z wklejek dawnych opraw - książki sprzedawał bardzo małym zadowalając się zarobkiem i tylko wybranym klientom. Takim przede wszystkim, którzy z racji swojego zawodu zapewniali ksiąg tych naukowe wykorzystanie, niektórym profesorom Uniwersytetu Jagiellońskiego lub Jana Kazimierza we Lwowie - funkcjonowanie w obiegu kultury, najchętniej więc Bibliotece - a ta, jak dla wszystkich autentycznych Krakowian, była tylko jedna: Jagiellońska. Taki stosunek do książek rzadko spotykanego typu antykwariusza, łączącego zainteresowanie książkami jako przedmiotem handlu z erudycyjnym zainteresowaniem ich treścią - zdobyły mu poważanie. W 1905 roku należał do komisji statutowej Stowarzyszenia Księgarzy Krakowskich.

    Po śmierci Fabiana Himmelblaua część zasobów tego bardzo już podupadłego antykwariatu odkupił Juda Taffet z ulicy Szpitalnej, pozostałość zaś przejął siostrzeniec Michał Diamant, wówczas właściciel "Księgarni Udziałowej" w Warszawie, po wojnie - jako Jan Fok - wydawnictwa "Przełom" w Krakowie, a następnie księgarni polskiej w Tel Avivie.

  8. Antykwariusze i bukiniści byli jednym z członów - najliczniejszym, najpopularniejszym, najbardziej wytrwałym - uprawianego przez Żydów w Krakowie księgarstwa. Zbliżonym przedsięwzięciem były wypożyczalnie książek. Rodzina Gumplowiczów przez ponad sto lat nieprzerwanie, bo od 1837 do drugiej wojny światowej, specjalizowała się w prowadzeniu wypożyczalni książek, polskich i obcojęzycznych, publikowała nawet ich katalogi. Właścicielem tego typu księgarni w latach międzywojennych był Szymon Feil.

    Rzadko się zdarzało, by antykwariusz po pewnym czasie zupełnie zarzucił handel starymi książkami i całkowicie przerzucił się na księgarstwo sortymentowe i działalność wydawniczą. Tak jednak było w przypadku Leona Frommera (1853-1943), specjalizującego się w edycjach książek z dziedziny prawa i podręczników uniwersyteckich sprzedawanych na spłaty ratalne.

  9. Jest to problematyka wieloaspektowa i złożona, która nie stała się dotąd przedmiotem zaciekawienia historyków: rola Żydów w najszerzej pojętym życiu książki polskiej w Krakowie. Wydawcy, nakładcy, edytorzy - drukarze i introligatorzy - księgarze różnych kategorii - wędrowni agenci, z przemytnikami książek zakazanych w czasie rozbiorów włącznie - antykwariusze i bukuniści wreszcie, po raz pierwszy obszerniej tutaj zareprezentowani. Uwarunkowanie społeczno-prawne ich działalności, jej ważność kulturowo-oświatowa i ekonomiczno-handlowa - toć to osobne rodziały - wcale obszerne i nie najmniej ciekawe! - zamkniętych już dziejów Żydów w Krakowie.



*)     Wspomnienia Ambrożego Grabowskiego, t. I-II, wydał Stanisław Estreicher. Odbito w drukarni "Czasu" w Krakowie 1909. [Reprint KAW, Kraków 1987].

     Ambroży Grabowski (1782-1868) był krakowskim księgarzem, archeologiem, historykiem, archiwistą, zbieraczem dawnych pamiątek. Odkrył wiele starych dokumentów i ilustracji, które opublikował drukiem w wielu książkach. Napisał także Przewodnik po Krakowie i okolicy, który miał kilkanaście wydań. (AMK)

**) Na Allenby 94 w Tel-Avivie jest obecnie znakomita księgarnia i antykwariat polski Emanuela Neusteina.   (AMK)

***) Aleksander Słapa: Chłopięca pasja książek, w Kopiec Wspomnień, str 203-238. Wydawnictwo Literackie, Kraków 1959.

     Aleksander Słapa (1901-1964) był wielkim księgarzem krakowskim, przed wojną dyrektorem księgarni Gebethnera, a w 1957 roku założycielem i do swojej śmierci dyrektorem Wydawnictwa Literackiego w Krakowie.

****) Karol Estreicher: Nie od razu Kraków zbudowano.




     Nota edytorska: Artykuł powyższy ukazał się kwartalniku Kraków nr. 2 (26), 1990. Przedruk w Zwojach Polskich następuje za zgoda autora, Pana Ryszarda Löwa. Nieco późniejsza wersja tego opracowania ukazała się w książce Ryszarda Löwa W cieniu starych foliantów, Wydawnictwo Universitas, Kraków 1993.   (AMK)

* * *

    Nota biograficzna: Ryszard Löw (ur. 1931 w Krakowie), krytyk i bibliograf literacki, publicysta historyczny. W latach wojny przebywał z rodziną na terenie Związku Sowieckiego, a od 1946 roku w Krakowie. Od 1952 roku w Izraelu. Studiował w Krakowie, Paryżu i Tel Avivie. Pisze po polsku i po hebrajsku, głównie o literaturze polskiej, jej związkach z hebrajską, oraz o zagadnieniach literackich polsko - żydowskich. Od 1957 roku jest korespondentem izraelskim Instytutu Badań Literackich - Pracowni Bibliograficznej w Poznaniu, gdzie przesyła materiały o literackich polonikach hebrajskich. Artykuły, recenzje i bibliografie ogłaszał po polsku w polskojęzycznych czasopismach w Izraelu (m. in. Nowiny Izraelskie, Od Nowa, Echo Tygodnia), w Anglii (Wiadomości), Francji (Kultura) i w Polsce (Przegląd Orientalistyczny, Twórczość, Tygodnik Powszechny). W literaturze i prasie hebrajskiej w Izraelu - publikuje artykuły o literaturze polskiej. Był pierwszym prezesem Związku Autorów Piszących po Polsku w Izraelu. Jest wielkim przyjacielem Krakowa.







Copyright © 1997-2007 Zwoje