O ANTYKWARIUSZACH ZYDOWSKICH
W KRAKOWIE





RYSZARD LÖW


  1. Handel starymi ksiazkami w Polsce byl niemal calkowicie uprawiany przez Zydow. Przez caly wiek dziewietnasty i pierwsze cztery dziesiatki naszego stulecia antykwariusze zydowscy stali sie jedna z najzywotniejszych arterii w zyciu ksiazki polskiej. Ich rola byla dominujaca zwlaszcza w wieku ubieglym. Pojawiajacy sie wowczas z rzadka antykwariusze - chrzescijanie, tak samo zreszta nie przygotowani do tego zawodu, mniej byli od Zydow wytrwali, energiczni, przedsiebiorczy. A moze takze - entuzjastyczni? Nie zaprzedani bez reszty przedmiotowi prowadzonego, a daleko nie zawsze intratnego, handlu - ksiazce? Bo to wlasnie entuzjazm stworzyl wspaniala epoke polskiego ksiegarstwa antykwarycznego. Epoke zamknieta na zawsze pozoga minionej wojny, a ktora przyniosla ze soba Zaglade - i ludzi i ksiazek.

    Przedstawiona ponizej relacja o zydowskich antykwariuszach w Krakowie - rodzinnym miescie autora - jest czescia opracowania dziejow Zydow - antykwariuszy ksiegarskich w Polsce.

  2. Usiluje cofnac sie jak najdalej, by w przyblizeniu bodajze ustalic czas, w ktorym Zydzi w Krakowie zainteresowali sie ksiegarstwem. Sadze, ze mozliwym do oznaczenia jest poczatek XVII wieku. Wskutek przeniesienia w koncu poprzedniego stulecia (1596) stolicy do Warszawy, zamieralo w Krakowie zycie kulturalne i literackie, gospodarcze i polityczne zreszta takze. Zaledwie kilka ksiegarni przy ulicy Grodzkiej zasilalo wowczas rynek czytelniczy w zagraniczne nowosci. Posrod nielicznych tych ksiegarni byla tez i taka, ktorej wlascicielem byl - nieznany z nazwiska - Zyd sprowadzajacy ksiazki z Wenecji; miescila sie w kamienicy Dominika Marangoniego. Wzmianka o niej pochodzi z dzielka Sebastiana Miczynskiego Zwierciadlo Korony Polskiej - wydanego w 1618 roku - a przynajmniej w tym roku zabronionego do sprzedazy przez Zygmunta III, jako wywolujacego tumulty antyzydowskie. Byloby to pierwsze swiadectwo o uprawianym przez Zydow krakowskich handlu ksiazkami - nie hebrajskimi, nie przeznaczonymi dla nich samych.

    Dodatkowy zas dowod rozpowszechniajacego sie wsrod Zydow w owym czasie zawodu ksiegarza znajdujemy w anonimowej broszurce rymowanej Kozubalec z 1626 roku. Zagadniety przez scholara

    ...zaraz Zyd odpowie,
    Co chcecie panie student? Co sobie kupicie?
    Czy pol ryzy papieru, czy ksiazki wolicie?

    Podupadajace ksiegarstwo w podupadajacym kulturalnie Krakowie XVII i XVIII wieku bylo drobnym kramarstwem tylko. "Ksiegarz sprzedawal ksiazki jedna reka, a druga krople dlugiego zycia - pisal Karol Estreicher Sr. - Z woluminami podawal francuska tabake, pomade, pigulki, bawidelka dla dzieci, czekolade, wodke francuska itp." Potem jeszcze dlugo kramarstwem, lecz ograniczonym do samej sprzedazy ksiazek. W tym kramarskim ksiegarstwie Krakowa Zydzi mieli nie maly udzial.

    Podczas ruchawki antyzydowskiej w roku 1682, okazalo sie, ze w swoich kramach na Rynku z roznymi towarami, mieli Zydzi i potajemnie nimi handlowali rowniez i ksiazki - chociaz nie powinni ich byli miec. Zakazy te warowali sobie introligatorzy. Kupowali bowiem Zydzi w drukarniach seksterny, czyli zlozone arkusze nowo wydrukowanych ksiazek, oprawiali je i sprzedawali - oczywiscie taniej - przyjezdnym kupcom. Sami takze rozprowadzali ksiazki po targach i jarmarkach okolicznych miasteczek i wsi.

    W tym samym mniej wiecej czasie podjeli Zydzi - rowniez im wzbraniany - domokrazny handel ksiazkami w samym miescie. Ustawiczne "Pretensje P. Introligatorow do P. Zydow" powodowaly wznawianie rownie ustawicznie obchodzonych - zakazow. Takich, jak np. Augusta III z 1744 roku: "...Zydzi takze, aby sie nie wazyli tychze ksiag i ksiazek katolickich oprawiac, takze oprawnych po miescie roznosic..." Oprawiali i roznosili nadal.

    Przez cala druga polowe XVIII wieku zarzucano Zydom krakowskim niedozwolone rozpowszechnianie w miescie ksiazek; zarzucano tez - i rownie niebezpodstawnie - ksiazkowe "przeszkodnictwo." Polegalo ono na tym, ze przy rozmaitych okazjach - podczas licytacji, wykupujac pozostalosci zasobow drukarni itd - nabywali ksiazki, nastepnie wybierali z nich mniej "chodliwe," aktualnie handlowo nieatrakcyjne, i rozrywali na torebki nabialowe lub korzenne. Wiele ksiazek zaprzepaszczono w ten sposob. W uprawianiu tego procederu nie byli jednakze Zydzi odosobnieni.

    Pod koniec XVIII wieku zajeli sie Zydzi krakowscy powstajacym handlem ksiazkami zuzytymi i starymi. O owczesnych ksiegarniach polskich badacz ich historii powiedzial, ze "na starych ksiazkach nie znaja sie i nie staraja sie o nie, zostawiajac to antykwarzom, ktorych nie ma..." Stawali sie nimi wlasnie Zydzi. Ksiazki skupowali obchodzac domy po niedawno zmarlych, likwidujac rupiecie na strychach, w poszukiwaniu ich wyjezdzali na prowincje, do dworkow i dworow. Rozwijajacy sie rynek starymi ksiazkami zasilily zasoby ze skasowanych wtedy (1781) zakonow kontemplacyjnych, opactw i klasztorow. Za posrednictwem Zydow zaczely tez przenikac do Krakowa rekopisy i starodruki z Biblioteki Zaluskich w Warszawie, ktora po dlawieniu Powstania Kosciuszkowskiego Rosjanie wywozili do Petersburga. Przekupywani Kozacy rozbijali transportowane skrzynie i za bezcen - za wodke - odstepowali ksiazki Zydom w Grodnie, ktorzy z kolei przekazywali je dalej.

    Patent cesarza Franciszka II z r. 1816 uregulowal handel ksiegarsko-antykwaryczny w Krakowie. Zakazujac "wszelkiego obnoszenia ksiazek od domu do domu, wszelkiego domokrazelstwa, czyli chodzenia z ksiegami po domach" - przyzwalal jednoczesnie na handel starymi ksiazkami w miejscach publicznych. Odbywalo sie to na Rynku, w poblizu kosciola Sw. Wojciecha, w pasazu Kamienicy Hetmanskiej, w podworcach Szarej Kamienicy - gdzie sprzedawano ksiazki z wozkow i koszow usuwanych na noc. Okolice 1820 roku oznacza Ambrozy Grabowski na czas, w ktorym to antykwarstwo rozpowszechnilo sie i Zydzi "przygarneli do siebie handel starymi ksiazkami." *) W 1857 roku ukazalo sie w Czasie anonimowe wspomnienie o tym, jak na wprost Szarej Kamienicy "rozsiedli sie [Zydzi] z swymi zwyklymi towarami, stara tandeta, starymi meblami, starym zelaziwem, a co dla studentow wowczas najwazniejszym bylo - starymi ksiazkami." W Archiwum Panstwowym Miasta Krakowa zachowala sie dotad akwarelka Wiktora Kopfa podpisana Bazar Xiazkowy, przedstawiajaca przenosne stoiska Zydow spod kosciola Sw. Wojciecha, uzywane przez nich obok wozkow i koszow.

    W okresie Wolnego Miasta Krakowa owi zydowscy kupcy stanowili element, z ktorym w jakis sposob juz sie liczono. Uskarzali sie bowiem ksiegarze krakowscy, ze Zydzi handluja nie tylko starymi, ale i nowymi, zwlaszcza zakazanymi, zagranicznymi - najprawdopodobniej przemycanymi - ksiazkami. Mimo tej skargi, Senat nie zezwolil na przeprowadzenie u nich rewizji, a to w obawie tumultu.

    Z Rynku usunieto Zydow w 1836 roku. Przeniesli sie wowczas na Plac Sw. Krzyza, polozony na koncu ulicy Szpitalnej.

  3. Nadchodzace dziesieciolecia - przelom i druga polowa XIX wieku staly sie okresem wzmozonego zainteresowania ksiazkami antykwarycznymi. Krakow przerodzil sie w ognisko najwazniejsze calej, wymazanej z mapy Europy Polski, w ktorym pielegnuje sie wiedze o przeszlosci i kult jej tradycji. Powstaje wiele bibliotek prywatnych i zbiorow muzealnych, narasta ruch bibliofilski - rozumiane jako czynny wyraz patriotyzmu. Reorganizacja Biblioteki Jagiellonskiej, odradzanie sie polonizowanego Uniwersytetu, podobnie jak powstanie Akademii Umiejetnosci, stymuluja poszukiwania pamiatek przeszlosci, rycin, rekopisow, drukow. Obchodzenie w Krakowie szeregu rocznic narodowych, niejednokrotnie zwiazanych z ogolnopolskimi zjazdami naukowymi, sciaga do miasta ludzi poszukujacych ksiazki. Pod wplywem ukazujacej sie Bibliografii Polskiej Karola Estreichera bibliotekarze i bibliofile zaczynaja poszukiwac nieznanych im dotad publikacji i planowo uzupelniac zbiory z mysla o potrzebach nauki i kultury polskiej. Nadchodzi - rzec sie wprost chce - czas antykwariuszy.

    Czas antykwariuszy - czyli czas ludzi posredniczacych w obiegu ksiazek uzywanych starych, co zawsze wymaga rozeznania, pewnych umiejetnosci bibliograficznych i niejakiego obycia z pismiennictwem. Zarazem tez czas - jak ich nazwac mozna - bukinistow, czas ludzi handlujacych ksiazkami uzywanymi nowymi, niejednokrotnie jeszcze obecnymi na rynku ksiegarskim lub stosunkowo niedawno na nim wyczerpanych, beletrystyka, podrecznikami szkolnymi przede wszystkim; ksiazkami nowymi nie uzywanymi, stanowiacymi w przewazajacej mierze literature straganowa albo tez resztki niefortunnych nakladow dostarczane przez "bankrutujacych na handlu wydawcow i bankrutujacych na duchu autorow." Wiekszosc zydowskich antykwariuszy nalezala wlasciwie do rzedu bukinistow.

  4. "Dzis juz urzadzili oni antykwarstwo na wielka skale. Kilku Zydow wynajelo izby na ulicy Szpitalnej i rozstawili stragany na placu Sw. Krzyza. - tam rozkladaja mnostwo ksiazek, ktore Bog wie, skad nabywaja..." - pisze Ambrozy Grabowski, to "dzis" pozostawiajac niesprecyzowane, jako ze noty skladajace jego Wspomnienia redagowal miedzy rokiem 1832 a 1865. *) Pisze jeszcze Grabowski, ze "Najwazniejsza figura w handlu zydowskim ksiazek jest stary siwobrody Szmul, a po nim idzie chudy, zolto-sinej cery Lejb..." W pierwszym z nich - Szmulu - wspolczesny historyk, Jan Pachonski, dopatruje sie protoplasty rodu Himmelblauow, w drugim natomiast - Lejbie - Taffetow.

    Bylby to zatem Lejb Taffet - zmarly okolo 1847 r. - ktory na przelomie XVIII i XIX wieku zajmowal sie domokraznym handlem ksiazkami, od 1802 roku uprawial sprzedaz wozkowo-koszykowa na Rynku, a potem od 1836 r. na Placu Sw. Ducha. Niebawem osiadl w poblizu, bo na ulicy Szpitalnej 8. Lejb Taffet "popychal codziennie wozek az z dzielnicy Kazimierz. Czestym interesantem u niego bywal zakonnik z polozonego obok kosciola. Pewnego razu ow zakonnik zaproponowal pradziadowi, aby przechowywal swe ksiazki w jednej z pustych cel klasztornych. Tak juz pozostalo. Ta mala celka stala sie zalazkiem antykwariatu", - Piekna ta opowiesc niejednokrotnie powtarzal i do druku dopuszczal ostatni z rodziny Taffetow. Skontrolowania jej prawdziwosci nikt jednak nie podjal; niechaj pozostanie i tutaj.

         Na cala druga polowe wieku przypada prowadzenie antykwariatu przez Mojzesza Manna Taffeta (1831-1902), pod firma "Handel ksiazkami M.M. Taffeta". Byl jedynym bodajze z tego rodu, ktory wybral sie poza Krakow - do Wiednia, w poszukiwaniu towaru ksiegarskiego, zas pierwszym - podobnie jak niektorzy nastepcy bez wiekszego powodzenia w tej dziedzinie - ktorzy probowali dzialalnosci wydawniczej; jego nakladem ukazaly sie m. in. Mowy Olintyjskie Demostenesa (1833). W pracy pomagaly mu corki i synowie, z ktorych kazde mialo potem wlasna ksiegarnie antykwaryczna.

         Ojcowska objal najmlodszy syn Juda (1870-1939) i pod nazwa "M.M. Taffeta Nastepcy" uprawial obok antykwarstwa handel znaczkami i instrumentami muzycznymi. W 1931 roku, Taffet wykupil od spadkobiercow Fabiana Bernarda Himmelblaua czesc ksiazek pochodzacych z jego antykwariatu. Za sprawa drugiej zony Judy - ten antykwariat Taffetow zostal okolo roku 1937 przeniesiony na ulice Sw. Marka. Zas corka Judy, Matylda Grossfeld (1903-1943), byla wlascicielka ksiegarni - wypozyczalni na ulicy Golebiej.

         Najstarszy syn Mojzesza Manna - Izrael Taffet (1856-1933) zalozyl w roku 1884 antykwariat wlasny naprzeciw sklepu ojca, na ul. Szpitalnej 9. Rowniez on prowadzil dzial filatelistyczny. Praktykowal u niego syn Szaja (1883-1940), ktory wczesnie go opuscil, juz w 1908 roku otworzyl bowiem swoja ksiegarnie wydawnicza pod firma "Wiedza i Sztuka" na ul. Wislnej 8, rog Golebiej 10; dopiero po smierci ojca, wrocil na Szpitalna 9 i zajal sie odziedziczonym antykwariatem. Wydal wlasnym nakladem m. in. romans Kazimierza Tetmajera Zatracenie (1920).

    Inny syn Mojzesza Manna - Salomon Taffet (1859-1940) mial antykwariat na Szpitalnej 22, ktory w roku 1922 przejal jego syn Szaja (ur. 1895) i przeksztalcil w nowoczesna "Ksiegarnie i Antykwarnie." Prowadzil ja do wybuchu wojny w 1939 roku, w czasie ktorej zostala - podobnie jak inne na tej ulicy ksiegarnie i antykwarnie - rozgrabiona i zniszczona przez Niemcow.

    W roku 1932 nabyl Szaja Taffet odkryte na jakims strychu przez sprzataczke resztki rekopisow Lenina (istnieje wersja, wedle ktorej byly to broszury z podpisem Lenina, a rzecz sie miala w 1930 r.) - co bylo dosc glosne w powojennym Krakowie, do ktorego wrocil on z ZSRR, gdzie przezyl wojne. Podjal wtedy wespol z kuzynka, Maria Seiden, prace w antykwariacie "Kultura," na ul. Szpitalnej 16, ktory do wojny nalezal do niej. Po smierci Seidenowej w roku 1969, zlikwidowal on ten ostatni w Krakowie antykwariat zydowski i wyjechal do Izraela; tutaj zmarl w 1983 roku.

    Szaja Taffet nie potrafil zyc bez ksiazek, aury, jaka roztaczaja, specyficznej atmosfery, jaka daje ich obecnosc. Antykwariatu wlasnego w Tel Avivie juz nie otworzyl, przebywal jednak bezustannie w malej klitce swojego starego krakowskiego przyjaciela, ksiegarza i wydawcy Jana Foka (Diamanta), od roku 1950 wlasciciela polskiej ksiegarni - antykwariatu - wypozyczalni "Hasefer" na ul. Allenby 35. **) Taffet krecil sie, podpatrywal, sluchal, usilowal sprzedac na boku cos z niewielkich zasobow ksiazkowych, ktore przywiozl z Krakowa.

    U niego wlasnie nabylem [Ryszard Loew] pod koniec roku 1970 pierwsze, z 1834 roku, wydanie Pana Tadeusza. Nieoprawny i nieco rozsypany egzemplarz przywiozl "w kieszeni marynarki - mowil - jak modlitewnik" - "Ksiazki wykonczyly sie i ludzie wykonczyli sie" - odpowiadal niezmiennie, nagabywany przeze mnie o powody opuszczenia Krakowa i "Szpitalki", za ktorym bardzo tesknil. Przez ludzi rozumiec nalezalo Zydow, z ktorych to miasto tak dalece opustoszalo, ze on, czlowiek pobozny, nie mial juz swojego bozniczego minianu. - Ja jestem "ostatnim Mohikaninem rodu" - mawial o sobie. Byl nim rzeczywiscie.

  5. Jedna z bocznych linii rodziny Taffetow, ktora na rowni z nimi samymi wydala szereg ksiegarzy - antykwariuszy zasiedzialych na Szpitalnej, wywodzi sie od corki Mojzesza Manna - Diny (1865-1918) Seiden, zwanej "Zajdenka." W roku 1895 otworzyla wraz z mezem Eliaszem Seidenem (1864-1906) antykwariat na Szpitalnej 5. Pracowaly w nim ich dwie corki - Paulina (1894-1943) i - juz wspomniana - Maria (1898-1969). Przejawszy firme w spadku (1918) siostry (wraz z mezem Pauliny, Salomonem Adamem) niebawem przeniosly ja pod numer 16 na tejze Szpitalnej i prowadzily do wojny jako jeden z przodujacych w Krakowie antykwariatow. Byl to wlasnie ten antykwariat, ktory pod nazwa "Kultura" uruchomila Maria w roku 1945 wraz ze szwagrem Salomonem Adamem (1888-1950) i Szaja Taffetem.

    Syn Diny "Zajdenki" Szaja (1895-?), doktor praw Uniwersytetu Jagiellonskiego, zalozyl w Krakowie w roku 1927 wydawnictwo i "Ksiegarnie Powszechna"; uruchomil ja ponownie w 1945 a zlikwidowal w 1951. Przybyl wowczas do Tel Avivu, gdzie wiosna roku 1952 wynajal sklep - magazyn na rogu ulicy Hess i Idelson i w oparciu o spory zestaw bardzo dobrych ksiazek, ktore przywiozl z Polski, usilowal rozwinac handel ksiegarsko-antykwarski, co mu sie jednak nie udalo. Po pewnym czasie wyjechal ?; Kanady.

    Druga corka Mojzesza Manna Taffeta - Rachela Spingarn (1871-1938) posiadala ksiegarnie antykwarska na Szpitalnej 4, ktora przejeli nastepnie syn Szaja (1895-?) i corka Debora (1898-?) Schliessel. Druga natomiast corka Racheli - Maria Gesang (1903-1943) posiadala od roku 1930 wlasny antykwariat na Szpitalnej 7.

  6. Taffetowie nie specjalizowali sie w zadnym dziale ksiegarstwa, bodajze nikt z nich i nigdy. Byli - zgodnie z zapisanym uprzednio rozroznieniem - raczej bukinistami. Handlowali wszystkimi rodzajami ksiazek, ze szkolnymi - prawdopodobnie bardzo istotnym zrodlem zarobkow - wlacznie. Przygodnym odbiorcom sprzedawali ksiazki dostarczone im poprzednio przez przygodnych dostawcow. Nie wiem, czy wyjezdzali na prowincje w poszukiwaniu ksiazek, czy skupywali ompletne zbiory po zmarlych w miescie bibliofilach i naukowcach. Katalogow wlasnych nie redagowali i nie wydawali, nie wychodzili na spotkanie klientom. Nie potrafilem ujawnic zwiazkow handlowych Taffetow czy Seidenow z ktorakolwiek z tak licznych przeciez w miescie instytucji czy bibliotek naukowych. Na nabywcow czekali w swoich sklepach ksiegarskich na ulicy Szpitalnej, ktora w rezultacie trwajacej przez stulecie ich wytrwalej, nieprzerwanej i masowej obecnosci przeobrazila sie w "Szpitalke," centrum ksiegarstwa antykwarycznego w Krakowie. Niepowtarzalna, swym urokiem i waznoscia kulturalno-ksiegarska i handlowa zarazem, ulica polskich ksiazek i zydowskich antykwariatow - na podobienstwo ulicy Swietokrzyskiej w Warszawie, gdzie podobnie handel starymi ksiazkami znajdowal sie zupelnie w rekach zydowskich. Przy zachowaniu jednak proporcji wielkosci obu miast, gdyz "ulica Szpitalna w Krakowie i sasiadujace z nia przecznice, gdzie krolowal rod Taffetow obok Himmelblauow - zapisal znajacy sie na tym doskonale bibliofil Jan Michalski - przypominala minorum gentium antykwariuszow warszawskich."

         A przeciez ulica Szpitalna, od Placu Sw. Ducha do Malego Rynku, oblepiona byla antykwarniami. "Bylo trzy czy cztery antykwarnie Taffetow, tylez Seidenow, obok nich Raucher, Wetstein, Litman. W miesiacach letnich, z koncem i poczatkiem roku szkolnego, wrzala ulica Szpitalna zgielkiem mlodziezy, sprzedajacej lub kupujacej podreczniki" - zapamietal Aleksander Slapa ***). Inny zas krakowianin, Jan Kurczab, taki oto dal rysunek tej ulicy: "Dziwna to byla ulica, tajemnicza, zaczarowana. We wszystkich domach, w starych waskich, ponurych kamienicach gniezdzily sie antykwariaty. W niewiarygodnie ciasnych sklepikach, w bramach , podworzach, w nyzach i zaglebieniach korytarzy, wszedzie, gdzie udalo sie ustawic kilka polek, lezaly stosy ksiazek. Pietrzyly sie do sufitow, gromadzily w niezliczonych, przewiazanych sznurkami paczkach, zalegaly stoly i podlogi. Kartoteki tych niezliczonych tomow, tomikow, broszur, miescily sie w mozgach sprzedawcow. Az dziw zbieral, gdy taki wychudly i zazwyczaj brodaty typ, zapytany o jakis dawno zapomniany tytul, znikal w czelusciach swojej nory, aby po dlugiej chwili wrocic z nieprawdopodobnie zakurzonym egzemplarzem w reku. Byl to sprzedawca z prawdziwego, antykwariatowego zdarzenia..."

    Z antykwatariatami Taffetow i Seidenow, w pewnym okresie rowniez Himmelblauow, sasiadowaly ksiegarnie antykwarskie Litmana i Leona Rauchera - specjalizujacego sie w dzielach z historii Polski; Feiwla Hirsza Wetsteina (1858-1924) - antykwariusza i zarazem piszacego po hebrajsku historyka, zwlaszcza Zydow w Krakowie - przejety nastepnie i bodajze do wojny prowadzony przez syna Adolfa. I z pewnoscia innych jeszcze i wielu - ksiegarzy, antykwariuszy, bukinistow, po prostu handlarzy ksiazkami, nutami, rycinami, starymi czasopismami itd. Ich nazwisk, sladow ich dzialalnosci nie zapamietal i nie zapisal nikt; jest to strata niepowetowana i nie do powetowania. Sadza przeciez, ze w pamieci historycznej to Taffetowie nade wszystko symbolizuja "Szpitalke," zas ona - ta najzwyklejsza wsrod zwyklych dzisiaj ulic Krakowa: Szpitalna - symbolizuje ich, Taffetow.

  7. Powracam jeszcze do Ambrozego Grabowskiego, ktory wzmiankuje o "starym, siwobrodym Szmulu" *), jako wyrozniajacym sie bukiniscie zydowskim w pierwszej polowie XIX wieku; historyk domysla sie w nim Salomona Himmelblaua. Niewiele o nim wiadomo: ze urodzony w Krakowie w 1791, w Krakowie rowniez zmarl w 1860, w swoim czasie usadowil sie na Placu Sw. Krzyza jako ksiegarz. Ponadto jeszcze, ze ksiegarstwa uczyl swojego syna Salomona (?) Jozefa (1829-1890), ktory potem byl posiadaczem antykwarni na Szpitalnej 16 (tego zatem sklepu, w ktorym po 1918, usadowily sie spadkobierczynie "Zajdenki") a w 1883 zostal wybrany czlonkiem zarzadu nowo zalozonego Stowarzyszenia Antykwariuszy w Krakowie. Wdowa po nim Sussel, zwana Sulda lub Zofia (1843-1918), miala od 1893 wlasny antykwariat na tejze Szpitalnej pod numerem 1, syn zas jej Saul (1861-1923) wraz z zona Estera antykwariat na ulicy Sw. Jana 2, ktory istnial jeszcze po jego smierci.

    Brat Salomona Jozefa - Izaak Mendel Himmelblau (1831-1893) byl antykwariuszem, zarazem tez ksiegarzem sortymentowym i wydawca. Ksiegarnie-antykwariat prowadzil od roku 1856 (a moze nawet juz wczesniej, od ok. 1850) na ul. Florianskiej 4 (dzisiejszej numeracji), pozniej zas na Sw. Jana 5. Byl przedsiebiorczy i rzutki, w czasie Powstania Styczniowego przemycal do Krolestwa "bibule," bron i odznaki patriotyczne sprowadzane z Niemiec. Byl wydawca szeregu waznych dziel prawniczych - wsrod nich Prawodawstwa polskiego wzgledem Zydow Ludwika Gumplowicza (1867), poezji Edmunda Wasilewskiego i Teofila Lenartowicza, przewodnikow po Krakowie, podrecznikow szkolnych, ksiazek dla dzieci i mlodziezy. Byl niewatpliwie jednym z najczynniejszych wydawcow w Krakowie swojego czasu. Niezaleznie od wydawnictwa, handlowal ksiazkami uzywanymi na zasadzie zakupu ich i komisu jednoczesnie. Swoj antykwariat reklamowal za posrednictwem ogloszen i katalogow poczawszy od roku 1867; okolo 1870 wydal Katalog dziel zakupionych i komisowych w handlu ksiazek antykwarskich... , a ponownie katalog ksiazek antykwarycznych w roku 1883. Sprzedawal rowniez nuty i ryciny.

    Po smierci Izaaka Mendla wlascicielka tej doskonale prowadzonej firmy ksiegarskiej zostala wdowa Estera; kierownictwo jej powierzyla od razu synowi Fabianowi Bernardowi (1860-1931). "Istotnie objal to dziedzictwo i doszczetnie je zniszczyl - napisal z niebezpodstawna surowoscia krewny Himmelblauow, Mieczyslaw Feudenheim - w wyniku jego niecheci do sprzedawania ksiazek dla zysku doprowadzil do tego, ze znana ksiegarnia wydawnicza spadla do roli malego antykwariatu..." ktory - bodajze od 1903 roku - miescil sie na ul. Sw. Tomasza 16, w budynku hotelu "Pod Roza",... a jej wlasciciel nie mial srodkow na utrzymanie." "Zyl w nedzy, siedzac jak legendarny smok na skarbach spietrzonych w sklepie za kosciolem swietojanskim - podtrzymuje "czarna legende" Fabiana Himmelblaua Aleksander Slapa. - "Wsrod cennych woluminow i stert bezwartosciowej makulatury dniami i nocami siedzial i czytal, a patologiczna mizantropia objawiajaca sie wrogoscia do kazdego, kto dotykal klamki jego drzwi i chcial kupic u niego ksiazke - zamieniala brudny i ciemny sklepik w grob, w ktorym dogorywal wybitny ksiegarz, wydawca i zwariowany bibliofil." ***)

    Byla to postac jakby z gawedy literackiej wyrosla, a przez gawede literacka Karola Estreichera Jr. - niejednokrotnie a niezasadnie jako udokumentowane studium traktowana - rzeczywiscie rozslawiona. ****)

    Znawca i milosnik ksiazek polskich, glownie starodrukow, wlaszcza unikatow, kodeksow rekopismiennych, ktore dochodzily go dzieki kontaktom utrzymywanym z antykwariuszami w Polsce i poza jej granicami, tropiciel zagubionych kart pismiennictwa polskiego, ktorego niejeden cenny fragment podobno wylowil z wklejek dawnych opraw - ksiazki sprzedawal bardzo malym zadowalajac sie zarobkiem i tylko wybranym klientom. Takim przede wszystkim, ktorzy z racji swojego zawodu zapewniali ksiag tych naukowe wykorzystanie, niektorym profesorom Uniwersytetu Jagiellonskiego lub Jana Kazimierza we Lwowie - funkcjonowanie w obiegu kultury, najchetniej wiec Bibliotece - a ta, jak dla wszystkich autentycznych Krakowian, byla tylko jedna: Jagiellonska. Taki stosunek do ksiazek rzadko spotykanego typu antykwariusza, laczacego zainteresowanie ksiazkami jako przedmiotem handlu z erudycyjnym zainteresowaniem ich trescia - zdobyly mu powazanie. W 1905 roku nalezal do komisji statutowej Stowarzyszenia Ksiegarzy Krakowskich.

    Po smierci Fabiana Himmelblaua czesc zasobow tego bardzo juz podupadlego antykwariatu odkupil Juda Taffet z ulicy Szpitalnej, pozostalosc zas przejal siostrzeniec Michal Diamant, wowczas wlasciciel "Ksiegarni Udzialowej" w Warszawie, po wojnie - jako Jan Fok - wydawnictwa "Przelom" w Krakowie, a nastepnie ksiegarni polskiej w Tel Avivie.

  8. Antykwariusze i bukinisci byli jednym z czlonow - najliczniejszym, najpopularniejszym, najbardziej wytrwalym - uprawianego przez Zydow w Krakowie ksiegarstwa. Zblizonym przedsiewzieciem byly wypozyczalnie ksiazek. Rodzina Gumplowiczow przez ponad sto lat nieprzerwanie, bo od 1837 do drugiej wojny swiatowej, specjalizowala sie w prowadzeniu wypozyczalni ksiazek, polskich i obcojezycznych, publikowala nawet ich katalogi. Wlascicielem tego typu ksiegarni w latach miedzywojennych byl Szymon Feil.

    Rzadko sie zdarzalo, by antykwariusz po pewnym czasie zupelnie zarzucil handel starymi ksiazkami i calkowicie przerzucil sie na ksiegarstwo sortymentowe i dzialalnosc wydawnicza. Tak jednak bylo w przypadku Leona Frommera (1853-1943), specjalizujacego sie w edycjach ksiazek z dziedziny prawa i podrecznikow uniwersyteckich sprzedawanych na splaty ratalne.

  9. Jest to problematyka wieloaspektowa i zlozona, ktora nie stala sie dotad przedmiotem zaciekawienia historykow: rola Zydow w najszerzej pojetym zyciu ksiazki polskiej w Krakowie. Wydawcy, nakladcy, edytorzy - drukarze i introligatorzy - ksiegarze roznych kategorii - wedrowni agenci, z przemytnikami ksiazek zakazanych w czasie rozbiorow wlacznie - antykwariusze i bukunisci wreszcie, po raz pierwszy obszerniej tutaj zareprezentowani. Uwarunkowanie spoleczno-prawne ich dzialalnosci, jej waznosc kulturowo-oswiatowa i ekonomiczno-handlowa - toc to osobne rodzialy - wcale obszerne i nie najmniej ciekawe! - zamknietych juz dziejow Zydow w Krakowie.



*)     Wspomnienia Ambrozego Grabowskiego, t. I-II, wydal Stanislaw Estreicher. Odbito w drukarni "Czasu" w Krakowie 1909. [Reprint KAW, Krakow 1987].

     Ambrozy Grabowski (1782-1868) byl krakowskim ksiegarzem, archeologiem, historykiem, archiwista, zbieraczem dawnych pamiatek. Odkryl wiele starych dokumentow i ilustracji, ktore opublikowal drukiem w wielu ksiazkach. Napisal takze Przewodnik po Krakowie i okolicy, ktory mial kilkanascie wydan. (AMK)

**) Na Allenby 94 w Tel-Avivie jest obecnie znakomita ksiegarnia i antykwariat polski Emanuela Neusteina.   (AMK)

***) Aleksander Slapa: Chlopieca pasja ksiazek, w Kopiec Wspomnien, str 203-238. Wydawnictwo Literackie, Krakow 1959.

     Aleksander Slapa (1901-1964) byl wielkim ksiegarzem krakowskim, przed wojna dyrektorem ksiegarni Gebethnera, a w 1957 roku zalozycielem i do swojej smierci dyrektorem Wydawnictwa Literackiego w Krakowie.

****) Karol Estreicher: Nie od razu Krakow zbudowano.




     Nota edytorska: Artykul powyzszy ukazal sie kwartalniku Krakow nr. 2 (26), 1990. Przedruk w Zwojach Polskich nastepuje za zgoda autora, Pana Ryszarda Löwa. Nieco pozniejsza wersja tego opracowania ukazala sie w ksiazce Ryszarda Löwa W cieniu starych foliantow, Wydawnictwo Universitas, Krakow 1993.   (AMK)

* * *

Nota biograficzna: Ryszard Löw (ur. 1931 w Krakowie), krytyk i bibliograf literacki, publicysta historyczny. W latach wojny przebywal z rodzina na terenie Zwiazku Sowieckiego, a od 1946 roku w Krakowie. Od 1952 roku w Izraelu. Studiowal w Krakowie, Paryzu i Tel Avivie. Pisze po polsku i po hebrajsku, glownie o literaturze polskiej, jej zwiazkach z hebrajska, oraz o zagadnieniach literackich polsko - zydowskich. Od 1957 roku jest korespondentem izraelskim Instytutu Badan Literackich - Pracowni Bibliograficznej w Poznaniu, gdzie przesyla materialy o literackich polonikach hebrajskich. Artykuly, recenzje i bibliografie oglaszal po polsku w polskojezycznych czasopismach w Izraelu (m. in. Nowiny Izraelskie, Od Nowa, Echo Tygodnia), w Anglii (Wiadomosci), Francji (Kultura) i w Polsce (Przeglad Orientalistyczny, Tworczosc, Tygodnik Powszechny). W literaturze i prasie hebrajskiej w Izraelu - publikuje artykuly o literaturze polskiej. Byl pierwszym prezesem Zwiazku Autorow Piszacych po Polsku w Izraelu. Jest wielkim przyjacielem Krakowa.







Copyright © 1997-1999 Zwoje