|
Sople wyrzezbione z lez Krolowej Sniegu zziebnietej w mroznym palacu, cieple oddechy dzieci na zamarznietych szybach Sniegowej Komnaty roztapiaja kruche witraze, ale bajka o zimnym sercu wciaz trwa zakleta na wieki w lodowym krysztale. Rozsypane sniegiem sciezki przez mrozne krajobrazy dziecinstwa, niesforne zaspy styczniowego parku, gdzie wyniosle drzewa w bialych pelerynach pozdrawiaja rozesmianych malcow. Lepie z moim synem sniegowego balwana, ktory roztopil sie przed wielu laty, nasz balwan ma ten sam marchewkowy nos i glebokie spojrzenie wegielkowych oczu jakby zdawal sobie sprawe, ze wciaz te same grzechy pogrzebane sa w zamarznietej ziemi, nawet stary kapelusz prawie sie nie zmienil. I znowu gdzies z mroznych bezkresow przybywa orszak Krolowej Sniegu blade, zalotne gwiazdki spadaja z nieba, nasz styczniowy, jowialny balwanek w snieznym zachwycie staje sie niesmiertelny. |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||