
|
Trzej Królowie Monarchowie, cóż to z Wami Panowie? - Czy Was tutaj zła trzyma godzina?... To już przecież ku wiośnie jak stoicie na moście Już i rzeka krą spływać zaczyna... Może w tym jest i racja, z tego miasta powracam - Nie zdarzyła się żadna nowina. - Matka syna powiła, lecz w trumienkę złożyła I nie płacze tam żadna dziecina. Bóg się tam nie narodził, noc tam martwa u okien I milczenie tam tylko przy stołach I nic tam się nie stanie - przepadł Anioł w kurzawie - Nikt nie słyszał, nie wybiegł gdy wołał... Trzej Królowie Monarchowie, cóż to z Wami Panowie? - Zbyt niedobre to wieści by wierzyć... Lecz powiedzcie mi sami, czemu już tygodniami Tak stoicie? Nikt sprawdzić nie śpieszy?... Czy zetlała już Gwiazda? Czy z Was siła upadła? Że Was droga już dalej nie cieszy?... - Dary raczej porzućcie ... i wielbłądy i uprząż - Postoimy tu lepiej przy winie! Popatrzymy jak rzeka, jak się w srebro obleka Jak rybitwę do fali przypina... - Jak zielona już trzcina, jak już śpiewna wiklina - Jak się drzewo raz jeszcze zaczyna... Trzej Królowie Monarchowie, powracajcie Panowie - Czas już wielki i droga daleka... I w królestwach ogłoście, wszystkim wobec - najprościej - Że widzieliście... że nikt już nie czeka... Że jest rzeka, co płynie Że znów wiatr gra w leszczynie Że jest miłość, a raczej jej trzeba Że - jest noc i jest Gwiazda Lecz to tylko jej nazwa I że z nieba? ... Daleko do nieba. |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||