LESZEK DŁUGOSZ






SPOTKANIE TRZECH KRÓLI


Trzej Królowie Monarchowie, cóż to z Wami Panowie?
- Czy Was tutaj zła trzyma godzina?...
To już przecież ku wiośnie jak stoicie na moście
Już i rzeka krą spływać zaczyna...

Może w tym jest i racja, z tego miasta powracam
- Nie zdarzyła się żadna nowina.
- Matka syna powiła, lecz w trumienkę złożyła
I nie płacze tam żadna dziecina.

Bóg się tam nie narodził, noc tam martwa u okien
I milczenie tam tylko przy stołach
I nic tam się nie stanie - przepadł Anioł w kurzawie
- Nikt nie słyszał, nie wybiegł gdy wołał...

Trzej Królowie Monarchowie, cóż to z Wami Panowie?
- Zbyt niedobre to wieści by wierzyć...
Lecz powiedzcie mi sami, czemu już tygodniami
Tak stoicie? Nikt sprawdzić nie śpieszy?...

Czy zetlała już Gwiazda? Czy z Was siła upadła?
Że Was droga już dalej nie cieszy?...
- Dary raczej porzućcie ... i wielbłądy i uprząż
- Postoimy tu lepiej przy winie!

Popatrzymy jak rzeka, jak się w srebro obleka
Jak rybitwę do fali przypina...
- Jak zielona już trzcina, jak już śpiewna wiklina
- Jak się drzewo raz jeszcze zaczyna...

Trzej Królowie Monarchowie, powracajcie Panowie
- Czas już wielki i droga daleka...
I w królestwach ogłoście, wszystkim wobec - najprościej
- Że widzieliście... że nikt już nie czeka...

Że jest rzeka, co płynie
Że znów wiatr gra w leszczynie
Że jest miłość, a raczej jej trzeba
Że - jest noc i jest Gwiazda
Lecz to tylko jej nazwa
I że z nieba? ... Daleko do nieba.







Copyright © 1997-2007 Zwoje