ORFEUSZOWI NIE WOLNO MILCZEĆ





ARTUR MARYA SWINARSKI





    Gdy Orfeuszowi umarła żona, poeta wziął lirę i zstąpił do piekieł, by szukać Eurydyki.

     U wejścia obwąchał go trzema nosami pies o trzech łbach i zaczął warczeć: poczuł żywe mięso, a żywym wstęp do piekła wzbroniony. Orfeusz grał na lirze i powtarzał słowami to co mu podpowiadały struny. Pies zamerdał ogonem i liznął trzema ozorami rękę Orfeusza; potem odprowadził go jeszcze kawałek w stronę Styksu.

     Przewoźnik Charon nie miał takiego węchu jak Cerber, ale gdy Orfeusz chciał już wskoczyć do łodzi, po rozpędzie poznał że ten człowiek jeszcze żyje i powiedział:

– Ciebie nie przewiozę.

Wtedy Orfeusz zagrał, i wody Styksu rozstąpiły się, że można było przejść po dnie.

     Z tamtej strony była góra, i tęgi nieboszczyk wtaczał na nią głaz; ale gdy go tylko wtoczył, kamień ze szczytu zsunął się i poleciał z powrotem. Nieboszczyk musiał zaczynać od nowa. Aż Orfeusz uderzył w struny: wystarczył akord, dwa – kamień rozgruchotał się na drobne kawałki.

     Już wieść o tych wydarzeniach dobiegła samego Plutona. Przywiedli Orfeusza przed tron. Obok boga siedziała Persefona z dużym słonecznikiem na kolanach i żuła pestki.

    – Oddajcie mi Eurydykę! – powiedział Orfeusz i zagrał.

     Słuchały Danaidy, odstawiwszy wiadra. Słuchał Iksjon, bo koło przestało go łamać i odpoczywało. Słuchał Tantal i jadł owoce. Słuchała Persefona i płakała, po tylu wiekach pierwszy raz. Słuchał Pluton.

    – Weź ją sobie. Lirę zostawisz w zamian, by nie naruszała już regulaminu nieba i piekła. Wybieraj: lira albo kobieta.

    Orfeusz postawił lirę na najniższym stopniu tronu.

    – Teraz idź! Eurydyka pójdzie za tobą. Ale nie odwracaj się, bo wówczas stracisz żonę na zawsze i będziesz musiał wrócić na ziemię z lirą.

    Orfeusz odchodził znów w stronę rzeki. Lecz już po kilku krokach przystanął i obejrzał się: chciał zobaczyć lirę.


Wiadomości 13/887
Londyn, 13 marca 1963








Copyright © 1997-2007 Zwoje