

U wejscia obwachal go trzema nosami pies o trzech lbach i zaczal warczec: poczul zywe mieso, a zywym wstep do piekla wzbroniony. Orfeusz gral na lirze i powtarzal slowami to co mu podpowiadaly struny. Pies zamerdal ogonem i liznal trzema ozorami reke Orfeusza; potem odprowadzil go jeszcze kawalek w strone Styksu.
Przewoznik Charon nie mial takiego wechu jak Cerber, ale gdy Orfeusz chcial juz wskoczyc do lodzi, po rozpedzie poznal ze ten czlowiek jeszcze zyje i powiedzial:
- Ciebie nie przewioze.
Wtedy Orfeusz zagral, i wody Styksu rozstapily sie, ze mozna bylo przejsc po dnie.
Z tamtej strony byla gora, i tegi nieboszczyk wtaczal na nia glaz; ale gdy go tylko wtoczyl, kamien ze szczytu zsunal sie i polecial z powrotem. Nieboszczyk musial zaczynac od nowa. Az Orfeusz uderzyl w struny: wystarczyl akord, dwa - kamien rozgruchotal sie na drobne kawalki.
Juz wiesc o tych wydarzeniach dobiegla samego Plutona. Przywiedli Orfeusza przed tron. Obok boga siedziala Persefona z duzym slonecznikiem na kolanach i zula pestki.
- Oddajcie mi Eurydyke! - powiedzial Orfeusz i zagral.
Sluchaly Danaidy, odstawiwszy wiadra. Sluchal Iksjon, bo kolo przestalo go lamac i odpoczywalo. Sluchal Tantal i jadl owoce. Sluchala Persefona i plakala, po tylu wiekach pierwszy raz. Sluchal Pluton.
- Wez ja sobie. Lire zostawisz w zamian, by nie naruszala juz regulaminu nieba i piekla. Wybieraj: lira albo kobieta.
Orfeusz postawil lire na najnizszym stopniu tronu.
- Teraz idz! Eurydyka pojdzie za toba. Ale nie odwracaj sie, bo wowczas stracisz zone na zawsze i bedziesz musial wrocic na ziemie z lira.
Orfeusz odchodzil znow w strone rzeki. Lecz juz po kilku krokach przystanal i obejrzal sie: chcial zobaczyc lire.
Wiadomosci 13/887
Londyn, 13 marca 1963
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||