W szesnasta rocznice stanu wojennego w Polsce


CIENIOM GORNIKOW





Ida pancry na "Wujek"

Przyszli noca w uspiony dom,
Zabierali nas chylkiem jak zboje,
Drzwi zamkniete otwieral lom.
Ida, ida pancry na "Wujek."

A gdy opadl i strach i gniew,
Stanal wybor: kopalnia strajkuje,
Choc staniala bardzo nasza krew.
Ida, ida pancry na "Wujek."

W tlum przy bramie do matek i zon
Z placht na murach klejonych zlatuje
Czarna trescia komunikat WRON.
Ida, ida pancry na "Wujek."

Kilof, lancuch sciska nasza dlon,
Wozkow szereg bieg czolgow wstrzymuje
Juz milicja repetuje bron.
Ida, ida pancry na "Wujek."

Placza znicze ku zabitych chwale,
Ale zgasla nadzieja na potem,
Gdzie twe czyste rece, generale?
Zawracaja pancry z powrotem.

"Anonim"




Gornik I z "Wujka":

     Jeden czolg ustawil sie w poprzek ulicy i rozpedzil sie prosto na brame, na ktorej wisial obraz Matki Boskiej i portret Papieza. Brame oczywiscie rozwalil, wspial sie na ustawione za nia wozki, lecz nie sforsowal tego, zaplatal sie w zlomie, nawet szpule z kablem gorniczym wyciagnal za soba. Drugi raz probowal, tez bez skutku. Potem odjechal kawalek dalej. Obok bramy wjazdowej byl mur, za murem drzewo - w tym miejscu znowu sie rozpedzil, rozwalil mur, wspial sie na drzewo, drzewo poszlo. Jeszcze po tym rumowisku zaczal jezdzic, poszerzyl otwor, wyjechal i stanal z boku. Wtedy do akcji wkroczylo ZOMO.

Kopalnia "Wujek," 16 grudnia


Gornik II z "Wujka":

     Mieli nas wykurzyc jak szczury i bic. Ale to sie im nie udalo. Dlaczego? Bo ludzie mieli takie nerwy, taka zadziornosc w nich powstala i wiedzielismy na sto procent, ze wojsko nie bedzie do nas strzelalo z ostrej broni. Tankietki byly prowadzone przez wojskowych. Wtedy ludzie powskakiwali na te wozy i szturmem przegonili zomowcow za plot. Jeszcze wtedy nie bylo ofiar.

Kopalnia "Wujek," 16 grudnia


Gornik I z "Wujka":

     Uslyszalem dwie serie z karabinu maszynowego. Myslalem, ze to z czolgu, ale nie, bo czolg ma wiekszy kaliber. To byl uliczny k-m, jak oni go nazywaja. Taki malutki, krotki. Z tej broni zostaly oddane dwie serie i szesciu ludzi padlo trupem. Ale nikt z nas wtedy nie zdawal sobie sprawy, ze ci ludzie nie zyja.

Kopalnia "Wujek," 16 grudnia


Uczestnik pacyfikacji "Wujka" :

     Padly te strzaly. Stalo sie to o wpol do drugiej. Siedemnasto-osobowy pluton specjalny, dowodzony przez chor. Romana Cieslaka, otrzymal przed akcja bron z ostra amunicja. To wlasnie ten oddzial wchodzacy w sklad zwartej tyraliery funkcjonariuszy MO, liczacej dwustu ludzi, posuwal sie krok za krokiem za czolgiem, torujacym droge w murze. W ten sposob tyraliera dotarla do placyku kolo wagi. Czolg cofnal sie nieco i zomowcy znalezli sie nagle w bezposredniej bliskosci gornikow. Lecialy w strone atakujacych cegly, kamienie, zelazne nakretki. Od uderzen ciezkich przedmiotow pekaly tarcze i helmy. Nacierajacym zaczela grozic kleska - gornicy w tym miejscu przewazali liczba. Strzelano krotkimi seriami. Po dwa, trzy strzaly, nawet pojedyncze. A wiec tak, jakby celowano do konkretnych ludzi, a nie w obronie wlsnej, przed nacierajacym tlumem. Strzaly padaly z odleglosci najwyzej trzydziestu metrow.

Kopalnia "Wujek," 16 grudnia (z materialow MSW)

* * *

Bieglam z innymi, z innymi,
przez snieg mielony ciezarem gasienic,
w przodzie kobiety krzyczaly "ZABILI!"
Potem krew, tyle krwi na ziemi.

"Anonim"

* * *

Zolnierz z grupy szybkiego reagowania:

     My boimy sie tak samo jak inni ludzie. Jak sie okazalo - boimy sie nawet bardziej niz gornicy. W "Wujku" szli wprost na czolgi, wozy pancerne. Z siekierami, lomami, lancuchami, z absolutna determinacja. Boze, co tam sie dzialo. Blokujace sie wzajemnie czolgi, wypadajacy zza nich zomowcy o wygladzie bestii - oddzial specjalny. Biegli wprost na gornikow, ktorzy rzucili sie z taka sila, ze poczatkowo w czasie tej jatki uzyskali przewage. Sam widzialem jednego, ktory jakims metalowym narzedziem zaatakowal zomowca, tak ze odcial mu reke wraz z ramieniem.

     W potwornym chaosie jeden z czolgow utknal nad szybem i nie mogl sie wycofac. Otoczyla go grupa gornikow i zaczela polewac benzyna. Na szczescie zauwazyl to nasz dowodca - wrzeszczal ze w srodku sa zolnierze. Gornicy zawahali sie. Ktos powiedzial, ze jesli to zolnierze, to nawet pomoga im sie wydostac. Ale jesli tam sa zomowcy, to rozszarpia golymi rekami.

Slask, grudzien 1981

* * *

Synku, kto Cie zastrzelil?
Jak to sie wszystko stalo?
W kopalni nie powiedzieli,
Chociaz chodzilam, pytalam...
Sasiadki wpadna na chwile,
posiedza, troche poplacza-
Synku, gdybym tam byla...
Za co?

"Anonim"

* * *

Zabici z kopalni "Wujek"
Juz nigdy nie wyjda
Z glebokich szybow naszego sumienia
Fedruja fedruja
Ich oczy zasypane ziemia
Sa otwarte
W naszej pamieci
Oni w niej pracuja pracuja

"Mat."

* * *

Znowu lamiemy sie czarnym oplatkiem
polskiego losu
noc w ciemnosciach brodzi
tryumfalnie huczy radio
w eterze zagluszaja prawde
ze moc truchleje
Bog sie rodzi

"M.K."

* * *

Poleglym

Polozyles ich Panie jednakowym rzedem
Jak miecze upuszczone i zlozone tarcze,
Lecz oni razem z nami na Twoj sad przybeda
I jednako wraz z nami przed Toba zaswiadcza.

O spraw niech spoczywaja bez wspomnien i tesknot
Niech od nowa skonczonych mak nie wspomni zaden.
Nedza ich przed Chrystusem - bogatsza od szczescia,
A smierc u czola - wspanialsza niz diadem.

"Anonim"

* * *

Modlitwa gornikow Kopalni "Wujek"

(wedlug Psalmu 144)

Boze, piesn nowa bedziemy Ci spiewac,
grac Ci bedziemy na dziewieciu strunach,
smyczkiem wegielnym, czarnym jak antracyt.

O Panie, nie chmurz swych niebios
i nie ciskaj piorunem w haldy, aby zadymily.
Wyciagnij swa reke z wysoka
i zdejmij opaske z oczu przerazonej,
ktorej usta mowia na wiatr.
Niech ujrzy, ze jej prawica jest pusta,
a waga w jej lewicy - falszywa.

Daj ludowi laske milosci do Kaina,
choc zbrodnie swoja dzisiaj nazwal prawem.
Zasiej pokoj w duszach naszych sierot,
aby mogly, jak mlode topole,
pomyslnie rosnac wysoko ponad chwasty.
I ulecz rany w sercach naszych matek,
niech ucichnie lament na polskich ulicach.

Tomasz J. Kazmierski (21 listopada 1997)


* * *

Raport z oblezonego miasta

(fragmenty)
................................................................................
wieczorem lubie wedrowac po rubiezach Miasta
wzdluz granic naszej niepewnej wolnosci
patrze z gory na mrowie wojsk ich swiatla
slucham halasu bebnow barbarzynskich wrzaskow
doprawdy niepojete ze Miasto jeszcze sie broni
................................................................................
cmentarze rosna maleje liczba obroncow
ale obrona trwa i bedzie trwala do konca
i jesli miasto padnie a ocaleje jeden
on bedzie niosl miasto w sobie po drogach wygnania
on bedzie Miasto
patrzymy w twarz glodu twarz ognia twarz smierci
najgorsza ze wszystkich - twarz zdrady

i tylko sny nasze nie zostaly upokorzone

Zbigniew Herbert (1982)


(Wybor: Andrzej M. Kobos)




 Zrodla:

Poezja stanu wojennego, Puls, London 1982
W Stanie, Wydawnictwo Karta, Warszawa 1991
Wiersz Poleglym ze zbiorow Bruno Stasiaka
Wiersz Modlitwa gornikow Kopalni "Wujek" od jego autora
Zbigniew Herbert: Raport z oblezonego miasta, Instytut Literacki, Paryz 1984








Copyright © 1997-1999 Zwoje