
Bóg jest wszechmocny, ale nawet i On nie może zmienić przeszłości. Tak twierdził Agaton - wybitny tragik grecki z V wieku przed Chrystusem, przyjaciel Eurypidesa i Platona. Komuniści próbowali być mocniejsi od Boga: fałszowali systematycznie historię, starając się mylne wyobrażenie o niej zaszczepić w umysłach polskich. Po roku 1989 mogło się wydawać, że bez względu na to, kto dzierży u nas władzę, te niecne praktyki nigdy już się nie powtórzą. Byliśmy w błędzie. Obecny [1996] obóz rządzący w Polsce próbuje znowu siać zamęt w głowach polskich i szerzyć dezorientację. [...]
Do czołowych postaci wczesnego okresu PRL należy gen. Zygmunt Berling, którego setną rocznicę urodzenia obchodzili niedawno uroczyście przedstawiciele obecnego obozu rządzącego w Polsce. Nie będę tutaj kreślić kolei jego życia. Zatrzymam się jedynie nad kilkoma epizodami.
Berling, przeniesiony przed wojną w wojsku przedwcześnie w stan spoczynku po kompromitującej sprawie rozwodowej, za którą sąd honorowy wymierzył mu surową naganę, w czasie kampanii wrześniowej otrzymał z opóźnieniem przydział do obrony Warszawy, nie mógł się jednak do niej przedostać i udał się do Wilna. Nie usłuchał tam rozkazu opuszczenia miasta, a po wkroczeniu Armii Czerwonej zarejestrował się skwapliwie u nowych władz jako podpułkownik dyplomowany. Osadzony w końcu w obozie jenieckim w Starobielsku, jako jeden z bardzo nielicznych wyraził gotowość współpracy z NKWD i podpisał odpowiednie zobowiązanie. Uniknął tragicznego losu współjeńców. W październiku 1940 znalazł się w Małachówce pod Moskwą w komfortowych jak na owe czasy warunkach. Wyraził gotowość objęcia w przyszłości stanowiska dowódcy dywizji polskiej w składzie Armii Czerwonej (1). W marcu 1941 r. podpisał deklarację grupy oficerów "byłej armii polskiej", w której napisano, że z "dobrodziejstw konstytucji stalinowskiej korzysta już znaczna część narodu polskiego" (mowa o mieszkańcach ziem wschodnich) i wyrażono życzenie "oby jak najprędzej pozostała część weszła w skład szczęśliwych narodów Związku Sowieckiego" (2).
22 czerwca 1941 roku, gdy Niemcy najechały Związek Sowiecki, Berling podpisał na pierwszym miejscu pismo 13 byłych oficerów polskich do ludowego komisarza bezpieczeństwa państwowego ZSSR, w którego punkcie 4 czytamy: "Jako przedstawiciele jednego z narodów uciśnionych przez faszystowskiego agresora, jedyną drogę do oswobodzenia narodu polskiego widzimy we współdziałaniu ze Związkiem Sowieckim, w którego ramach wasza (sic!) ojczyzna będzie się mogła rozwijać" (3). Ta "wasza ojczyzna" w oryginalnym tekście rosyjskim (polski przekład został przeinaczony) jest omyłką, popełnioną w pośpiechu, a świadczącą o tym, kto był rzeczywistym autorem tekstu.
Berling nigdy nie przyznał się do tych dokumentów, choć drugi z nich został ogłoszony po rosyjsku i po polsku w roku 1973, siedem lat przed jego śmiercią. Co więcej - cały drugi tom swoich wspomnień (Przeciw 17 republice, Warszawa 1991) poświęcił szerzeniu kłamliwego mitu, ze był stanowczo i aktywnie przeciwny wcieleniu Polski do Związku Sowieckiego. Nie zataił natomiast wystąpienia równie kompromitującego, którego znaczenia nie rozumiał. Gdy w październiku 1944 roku zwolniono go ze stanowiska dowódcy 1 Armii Wojska Polskiego, głównie za nieudolne dowodzenie, zadepeszował do Stalina: "Błagam Pana (po rosyjsku "Was"), proszę ratować (po rosyjsku "ratujcie") Polskę dla Związku Sowieckiego (sic!) z rąk trockistoskiej szajki międzynarodowego bandytyzmu? (4). Rozdęty chorobliwą ambicją, która stanowiła główny motor jego działania, wyobrażał sobie naiwnie, że zostanie namiestnikiem Stalina w Polsce i będzie nią rządzić z jego ramienia!
Stalina bronił do końca. Wiedział oczywiście, jak wszyscy w Polsce, że zbrodni katyńskiej dokonało sowieckie NKWD na polecenie Kremla, ale mimo to napisał w swych wspomnieniach, które przeredagowywał niemal do swego zgonu w roku 1980: "W rezultacie, obóz w Katyniu pozostawiono opatrzności losu (...) Wpadł w ręce Niemców. Gestapo dokonało straszliwego końca? (5).
I takiego to człowieka przekazuje się pamięci pokoleń ulicą i mostem jego imienia w Warszawie, a żołnierzom stawia się za wzór. Co robi się z Polski? Czy nie ma już granicy bezwstydu?
Dzisiejsza Polska pod względem chronologicznym jest następczynią Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Ale ideowo, historycznie i politycznie powinna być jej przeciwstawieniem, a nie zmodyfikowanym dalszym ciągiem. Pora się opamiętać!
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||