Przedrukowujemy z londynskiego Tygodnia Polskiego z 31 sierpnia 1996 fragment o gen. Zygmuncie Berlingu z artykulu "Znowu kradziez historii", piora Andrzeja Pomiana, bylego pracownika BiP KG AK, historyka z Waszyngtonu.   (AMK)




BERLING




ANDRZEJ POMIAN


     Bog jest wszechmocny, ale nawet i On nie moze zmienic przeszlosci. Tak twierdzil Agaton - wybitny tragik grecki z V wieku przed Chrystusem, przyjaciel Eurypidesa i Platona. Komunisci probowali byc mocniejsi od Boga: falszowali systematycznie historie, starajac sie mylne wyobrazenie o niej zaszczepic w umyslach polskich. Po roku 1989 moglo sie wydawac, ze bez wzgledu na to, kto dzierzy u nas wladze, te niecne praktyki nigdy juz sie nie powtorza. Bylismy w bledzie. Obecny [1996] oboz rzadzacy w Polsce probuje znowu siac zamet w glowach polskich i szerzyc dezorientacje. [...]

     Do czolowych postaci wczesnego okresu PRL nalezy gen. Zygmunt Berling, ktorego setna rocznice urodzenia obchodzili niedawno uroczyscie przedstawiciele obecnego obozu rzadzacego w Polsce. Nie bede tutaj kreslic kolei jego zycia. Zatrzymam sie jedynie nad kilkoma epizodami.

     Berling, przeniesiony przed wojna w wojsku przedwczesnie w stan spoczynku po kompromitujacej sprawie rozwodowej, za ktora sad honorowy wymierzyl mu surowa nagane, w czasie kampanii wrzesniowej otrzymal z opoznieniem przydzial do obrony Warszawy, nie mogl sie jednak do niej przedostac i udal sie do Wilna. Nie usluchal tam rozkazu opuszczenia miasta, a po wkroczeniu Armii Czerwonej zarejestrowal sie skwapliwie u nowych wladz jako podpulkownik dyplomowany. Osadzony w koncu w obozie jenieckim w Starobielsku, jako jeden z bardzo nielicznych wyrazil gotowosc wspolpracy z NKWD i podpisal odpowiednie zobowiazanie. Uniknal tragicznego losu wspoljencow. W pazdzierniku 1940 znalazl sie w Malachowce pod Moskwa w komfortowych jak na owe czasy warunkach. Wyrazil gotowosc objecia w przyszlosci stanowiska dowodcy dywizji polskiej w skladzie Armii Czerwonej (1). W marcu 1941 r. podpisal deklaracje grupy oficerow "bylej armii polskiej", w ktorej napisano, ze z "dobrodziejstw konstytucji stalinowskiej korzysta juz znaczna czesc narodu polskiego" (mowa o mieszkancach ziem wschodnich) i wyrazono zyczenie "oby jak najpredzej pozostala czesc weszla w sklad szczesliwych narodow Zwiazku Sowieckiego" (2).

     22 czerwca 1941 roku, gdy Niemcy najechaly Zwiazek Sowiecki, Berling podpisal na pierwszym miejscu pismo 13 bylych oficerow polskich do ludowego komisarza bezpieczenstwa panstwowego ZSSR, w ktorego punkcie 4 czytamy: "Jako przedstawiciele jednego z narodow ucisnionych przez faszystowskiego agresora, jedyna droge do oswobodzenia narodu polskiego widzimy we wspoldzialaniu ze Zwiazkiem Sowieckim, w ktorego ramach wasza (sic!) ojczyzna bedzie sie mogla rozwijac" (3). Ta "wasza ojczyzna" w oryginalnym tekscie rosyjskim (polski przeklad zostal przeinaczony) jest omylka, popelniona w pospiechu, a swiadczaca o tym, kto byl rzeczywistym autorem tekstu.

     Berling nigdy nie przyznal sie do tych dokumentow, choc drugi z nich zostal ogloszony po rosyjsku i po polsku w roku 1973, siedem lat przed jego smiercia. Co wiecej - caly drugi tom swoich wspomnien (Przeciw 17 republice, Warszawa 1991) poswiecil szerzeniu klamliwego mitu, ze byl stanowczo i aktywnie przeciwny wcieleniu Polski do Zwiazku Sowieckiego. Nie zatail natomiast wystapienia rownie kompromitujacego, ktorego znaczenia nie rozumial. Gdy w pazdzierniku 1944 roku zwolniono go ze stanowiska dowodcy 1 Armii Wojska Polskiego, glownie za nieudolne dowodzenie, zadepeszowal do Stalina: "Blagam Pana (po rosyjsku "Was"), prosze ratowac (po rosyjsku "ratujcie") Polske dla Zwiazku Sowieckiego (sic!) z rak trockistwoskiej szajki miedzynarodowego bandytyzmu? (4). Rozdety chorobliwa ambicja, ktora stanowila glowny motor jego dzialania, wyobrazal sobie naiwnie, ze zostanie namiestnikiem Stalina w Polsce i bedzie nia rzadzic z jego ramienia!

     Stalina bronil do konca. Wiedzial oczywiscie, jak wszyscy w Polsce, ze zbrodni katynskiej dokonalo sowieckie NKWD na polecenie Kremla, ale mimo to napisal w swych wspomnieniach, ktore przeredagowywal niemal do swego zgonu w roku 1980: "W rezultacie, oboz w Katyniu pozostawiono opatrznosci losu (...) Wpadl w rece Niemcow. Gestapo dokonalo straszliwego konca? (5).

     I takiego to czlowieka przekazuje sie pamieci pokolen ulica i mostem jego imienia w Warszawie, a zolnierzom stawia sie za wzor. Co robi sie z Polski? Czy nie ma juz granicy bezwstydu?

     Dzisiejsza Polska pod wzgledem chronologicznym jest nastepczynia Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Ale ideowo, historycznie i politycznie powinna byc jej przeciwstawieniem, a nie zmodyfikowanym dalszym ciagiem. Pora sie opamietac!




Marek Kielasinski w artykule Raport o zabijaniu (6) pisze o procesach przed Sadem Wojskowym i egzekucjach zolnierzy 1 i 2 Armii Wojska Polskiego - bylych zolnierzy Armii Krajowej, na zamku w Lublinie w latach 1944-1945. Autor, sedzia Sadu Apelacyjnego w Lublinie, ktorego ojciec, por. dr med. Aleksander Kielasinski, byl jednym ze straconych, oparl to opracowanie na dokumentach. Pisze on m. in. "Nalezy stwierdzic, ze wyroki smierci byly zatwierdzane przez gen. Michala Role - Zymirskiego, pozniejszego Marszalka Polski, gen. Karola Swierczewskiego, gen. Zygmunta Berlinga, gen. Bukojemskiego i plk. Radwanowicza."   (AMK)



Bibliografia
  1. Stanislaw Jaczynski: Zygmunt Berling. Miedzy slawa a potepieniem. Warszawa 1993, str. 61, 65, 73, 85, 91-92
  2. Tadeusz Zenczykowski: Polska Lubelska 1944. Spotkania, Paris 1987, str.89
  3. Dokumenty i matierialy po istorii sowietsko-polskich otnoszenij, t. VII 1939-1943. Moskwa 1973, poz. 26, str. 197
  4. Zygmunt Berling: Wspomnienia (II): Wolnosc na przetarg. Warszawa 1991, str. 386
  5. Zygmunt Berling: Wspomnienia (III): Przeciw 17 republice, Warszawa 1991, str. 50
  6. Marek Kielasinski: "Raport o zabijaniu", Zeszyty Historyczne 106, Instytut Literacki, Paris 1993, str. 113.







Copyright © 1997-1999 Zwoje