
Przez całe pół wieku (z hakiem) obchodzimy nasze żołnierskie rocznice. Maj należy do Monte Cassino, sierpień to AK, Powstanie Warszawskie i 1 Polska Dywizja Pancerna, wrzesień to Battle of Britain. Nie zapominamy o Kampanii Wrześniowej i Marynarce Wojennej.
W tym październikowym wydaniu Kwartalnika chcemy upamiętnić tych polskich żołnierzy, którzy walczyli i ginęli w bitwie "pod Lenino", dokładnie 12 października 1943.
Tu musimy sobie najpierw powiedzieć pewne rzeczy. Nie chcemy czcić ani dowódcy Dywizji Kościuszkowskiej Berlinga, który nigdy nie był polskim generałem tylko sowieckim z nominacji Stalina. Nie możemy też uznawać jego towarzyszy z "willi szczęśliwości", którzy ocaleli z Katynia, bo zaprzedali się duszą i ciałem bolszewikom. Są oni wszyscy dezerterami z Wojska Polskiego, tak jak sam Berling.
Oprócz tych zdrajców, wszyscy inni w Dywizji Kościuszkowskiej to byli dobrzy Polacy, ci, o których mówiono i dalej się mówi - "co nie zdążyli do Andersa". (W 1992 roku Bolesław Dańko wydał książkę pod takim właśnie tytułem - wspomnienia tych, co nie zdążyli.)
Bitwa "pod Lenino", właściwie nie była pod Lenino, a raczej pod Trigubowo, bo tak nazywała się wieś na
Białorusi, na którą nacierała Dywizja Kościuszkowska. Polacy walczyli w tej bitwie bohatersko, co wcale nie dziwi. Bo, tak jak i my na Zachodzie, walczyli o wolną Polskę, tak przynajmniej im
się zdawało, jak i nam. Żeby nie być posądzonym o stronniczość, podaję opis tej bitwy, z książki Wojna wyzwoleńcza Narodu Polskiego w latach 1939-45, wydanej przez Ministerstwo Obrony Narodowej PRL w 1966 roku w Warszawie, strony 407-411.

"Zgodnie z otrzymanym od gen. płk. Gordowa [d-ca 33 armii sowieckiej] zadaniem bojowym, 1 Dywizja piechoty [im. Kościuszki] miała przełamać obronę nieprzyjaciela na odcinku Połzuchy, wzg. 215,5 i [...] osiągnąć rzekę Pniewkę. Następnie dywizja winna była rozwinąć natarcie w kierunku Łosiewka, Czyryłowa i wyjść na Dniepr w rejonie na północ od Szkłowa. [...] [ani słowa o Lenino - MS]12 października o godz. 6:00, po pięciominutowej nawale ogniowej 1 batalion (dowódca mjr B.[ronisław] Lachowicz * 1 pułku piechoty wykonał rozpoznanie walką, które potwierdziło obecność i siłę obrony nieprzyjaciela. O godz. 9:20 rozpoczęło się artyleryjskie przygotowanie ataku, które po 40 minutach zostało przerwane, i artyleria przystąpiła do wykonywania zadań ogniowych w ramach wsparcia natarcia piechoty i czołgów metodą wału ogniowego.
Artyleryjskie przygotowanie ataku miało trwać 100 minut. Skrócenie go nastąpiło prawdopodobnie na skutek otrzymania informacji lub też przypuszczeń, że Niemcy wycofali się z przedniego skraju obrony, co nie odpowiadało prawdzie. W tym stanie rzeczy wiele środków ogniowych nieprzyjaciela nie zostało zniszczonych lub obezwładnionych. Przyspieszenie o godzinę terminu rozpoczęcia ataku zdezorganizowało również w pewnym stopniu dowodzenie na niższych szczeblach.
Niemieckie lotnictwo grupami od 8 do 30 samolotów bez przerwy krążyło nad polem walki, bombardując i ostrzeliwując z broni pokładowej pułki piechoty pierwszego rzutu dywizji, przeprawy przez Miereję oraz stanowiska ogniowe artylerii. W ciągu dnia 12 października stwierdzono w pasie natarcia 33 armii 214 samolotów nieprzyjaciela, z tego 178 (83%) w pasie natarcia 1 dywizji piechoty.
Nacierające w ślad za ogniem artylerii bataliony 1 i 2 pułku piechoty brawurowym atakiem złamały opór nieprzyjaciela na pierwszej pozycji jego obrony i opanowały Połzuchy oraz Trigubowo. Jednak dalsze natarcie nie miało powodzenia, zwłaszcza, że do złamania krzepnącego oporu nieprzyjaciela zabrakło piechocie wsparcia czołgów. Wobec niewłaściwego przygotowania pod względem inżynieryjnym przepraw przez Miereję 1 pułk czołgów nie zdołał pokonać błotnistej doliny rzeki i nie wszedł do walki.
W drugiej połowie dnia nieprzyjaciel użył przeciwko 1 dywizji piechoty znacznych sił lotnictwa bombowego i szturmowego oraz wykonał szereg silnych kontrataków, wspartych ogniem artylerii i dział pancernych. W warunkach gwałtownego przeciwdziałania nieprzyjaciela sytuacja na polu walki skomplikowała się.
Ponieważ prawy sąsiad - [sowiecka] 42 dywizja piechoty - nie zdołał przełamać przedniego skraju niemieckiej obrony, 2 pułk piechoty znalazł się pod silnym ogniem bocznym ze wzg. 216,6. Pułk, zmuszony do odpierania licznych ataków nieprzyjaciela, zdołał utrzymać wschodnią część wsi Połzuchy, jednakże natarcie na prawym skrzydle dywizji nie mogło się dalej rozwijać. Podobnie kształtowała się sytuacja na lewym skrzydle; [sowiecka] 290 dywizja piechoty zdobyła wprawdzie pierwsze transzeje siłami 885 pułku piechoty, lecz dalsze jej natarcie nie miało powodzenia. Korzystając ze swobody działania przed frontem tej dywizji, nieprzyjaciel zaciekle kontratakował odsłonięte lewe skrzydło dywizji polskiej. Po zażartej walce 1 pułk piechoty został wyparty ze wsi Trigubowo. Wskutek znacznych strat wśród oficerów, w pułku wystąpiły oznaki dezorganizacji dowodzenia. Przemieszane bataliony zaczęły wycofywać się na zachodnie stoki wzg. 215,5. Tę niezwykle trudną sytuację opanował zastępca dowódcy dywizji do spraw liniowych płk B.[oleslaw] Kieniewicz**, który zdołał powstrzymać wycofujące się oddziały i zorganizować ich opór na południowo - wschodnich stokach wzg. 215,5, dzięki czemu udało się złamać uderzenia nieprzyjaciela. Do końca dnia pułki pierwszego rzutu odpierały na skrzydłach i w centrum ugrupowania kontrataki nieprzyjaciela, usiłującego odrzucić polskie oddziały na wschodni brzeg Mierei. Wydatna pomoc piechocie polskiej okazał w tej walce ogień wspierającej ją artylerii radzieckiej.
W nocy z 12 na 13 października walki trwały nadal. Towarzyszyło im porządkowanie oddziałów i odtwarzanie dowodzenia. Do pierwszego rzutu został wprowadzony 3 pułk piechoty. Po zluzowaniu wyczerpanego całodzienną walką 1 pułku wykonał on nocne uderzenie, które nie miało jednak powodzenia. Intensywnie działało rozpoznanie. Kompania rozpoznawcza dywizji dotarła do wsi Trigubowo, gdzie w walce zniszczyła sztab niemieckiego batalionu piechoty i zdobyła cenne dokumenty. W nocnych działaniach największy sukces odniósł 2 pułk piechoty. Wspierany przez grupę czołgów, które zdołały przeprawić się przez Miereję, pułk ten wyparł nieprzyjaciela ze wsi Połzuchy i umocnił się na jej zachodnim skraju.
Tymczasem gen. płk Grodow zdecydował wznowić natarcie rano 13 października. W związku z tym na zachodni brzeg Miereji została wprowadzona część sił 5 korpusu zmechanizowanego z zadaniem wsparcia natarcia 42 i 290 dywizji piechoty. Dowództwo 1 dywizji piechoty również podjęło kroki, aby zapewnić udział czołgów w natarciu. Jednak mimo wysiłków do rana 13 października zdołano przeprawić zaledwie 16 czołgów, z których większość skupiono na odcinku natarcia 3 pułku piechoty; pozostałe czołgi ugrzęzły w błotnistej dolinie Mierei.
Rano 13 października 1 dywizja piechoty wznowiła wspólnie z sąsiadami działania zaczepne. Zdecydowany opór Niemców, którzy w nocy wprowadzili do walki w pasie natarcia 1 dywizji oddziały 330 dywizji piechoty oraz zmasowane użycie przez nich lotnictwa (453 samoloty w dniu 13.10 w pasie natarcia 33 armii) uniemożliwiły osiągnięcie sukcesów. W tej sytuacji pułki piechoty na rozkaz dowódcy dywizji zaniechały dalszych prób natarcia i przeszły do obrony z zadaniem utrzymania zdobytej rubieży.
W godzinach wieczornych nieprzyjaciel wznowił kontrataki, 3 pułk piechoty odparł je skutecznie. 2 pułk piechoty został początkowo wyparty ze wsi Połzuchy, lecz w nocnym uderzeniu odzyskał wieś, a nawet nieznacznie posunął się do przodu. Do rana 14 października dywizja została zluzowana przez radziecką 164 dywizję piechoty i wycofana z pierwszego rzutu 33 armii.
W wyniku dwudniowych ciężkich walk pod Lenino dywizja sforsowała bagnistą dolinę Mierei, przełamała opór czołowych oddziałów nieprzyjaciela, opanowała pierwszą pozycję jego obrony, zdobyła węzłowe punkty oporu w Połzuchach i na wzg. 215,5 zniszczyła główne siły 688 pułku piechoty oraz zadała poważne straty innym oddziałom 337, 113 i 330 niemieckiej dywizji piechoty. Chlubne wykonanie pierwszego zadania bojowego dywizja okupiła stratą 502 zabitych, 1776 rannych i 663 zaginionych bez wieści, tj. około 25% całego stanu osobowego.
Za męstwo wykazane w bitwie dowódca 1 korpusu nadał żołnierzom 1 Dywizji Piechoty im. T. Kościuszki 247 odznaczeń bojowych. Rada Najwyższa ZSRR odznaczyła 239 żołnierzy i przyznała tytuł Bohatera Związku Radzieckiego kpt. Wł. Wysockiemu (pośmiertnie), kpt. J. Hibnerowi i szer. Anieli Krzywoń (pośmiertnie)."
Taki to już nasz parszywy los, że musimy podejmować decyzje, których żaden inny naród na świecie nie musiał. Nawet sobie ich nie wyobrażał. Żołnierze frontowi pod Lenino i potem walczyli i przelewali krew za wolną Polskę. Ale jak powiedział weteran tych bitew Władysław Skoczylas: "O ustroju przyszłej Polski decydowali za nas sztabowcy i politrucy". Czyli Berling, Wasilewska, Jaruzelski, etc.
Polacy w bitwach na Wschodzie wypełnili swoje obowiązki walki o Polskę. Jest winą tylko możnych tego świata, żeśmy razem celu nie osiągnęli. "Przegrani zwycięzcy".
Przypominam, że Stowarzyszenie Polskich Kombatantów zawsze uznawało żołnierzy na Wschodzie (za wyjątkiem różnego pokroju politruków) za towarzyszy broni, co jest wykazane w naszych statutach.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||