Ponizszy artykul, przedrukowany z kwartalnika SPK w Kanadzie 4/144 z pazdziernika 1997, wraca w bardzo rzeczowy sposob (w oparciu o materialy polskie z 1966 roku) do Bitwy pod Lenino. Trudno nie zgodzic sie ze znanym przypuszczeniem, ze tak przygotowana i odgornie dowodzona bitwa w okolicach Lenino byla celowym wyniszczeniem polskich zolnierzy 1 Dywizji im. Tadeusza Kosciuszki.

Autor tekstu, Mieczyslaw Szczecinski, b. zolnierz II Korpusu, jest redaktorem kwartalnika SPK w Kanadzie i honorowym prezesem Stowarzyszenia Polskich Kombatantow w Kanadzie. Z radoscia wyrazil zgode na przedruk tego artykulu w Zwojach Polskich. Dziekujemy Mu serdecznie.   (AMK)





BITWA "POD LENINO"




MIECZYSLAW SZCZECINSKI


     Przez cale pol wieku (z hakiem) obchodzimy nasze zolnierskie rocznice. Maj nalezy do Monte Cassino, sierpien to AK, Powstanie Warszawskie i 1 Polska Dywizja Pancerna, wrzesien to Battle of Britain. Nie zapominamy o Kampanii Wrzesniowej i Marynarce Wojennej.

     W tym pazdziernikowym wydaniu Kwartalnika chcemy upamietnic tych polskich zolnierzy, ktorzy walczyli i gineli w bitwie "pod Lenino", dokladnie 12 pazdziernika 1943.

     Tu musimy sobie najpierw powiedziec pewne rzeczy. Nie chcemy czcic ani dowodcy Dywizji Kosciuszkowskiej Berlinga, ktory nigdy nie byl polskim generalem tylko sowieckim z nominacji Stalina. Nie mozemy tez uznawac jego towarzyszy z "willi szczesliwosci", ktorzy ocaleli z Katynia, bo zaprzedali sie dusza i cialem bolszewikom. Sa oni wszyscy dezerterami z Wojska Polskiego, tak jak sam Berling.

     Oprocz tych zdrajcow, wszyscy inni w Dywizji Kosciuszkowskiej to byli dobrzy Polacy, ci, o ktorych mowiono i dalej sie mowi - "co nie zdazyli do Andersa". (W 1992 roku Boleslaw Danko wydal ksiazke pod takim wlasnie tytulem - wspomnienia tych, co nie zdazyli.)

     Bitwa "pod Lenino", wlasciwie nie byla pod Lenino, a raczej pod Trigubowo, bo tak nazywala sie wies na Bialorusi, na ktora nacierala Dywizja Kosciuszkowska. Polacy walczyli w tej bitwie bohatersko, co wcale nie dziwi. Bo, tak jak i my na Zachodzie, walczyli o wolna Polske, tak przynajmniej im sie zdawalo, jak i nam. Zeby nie byc posadzonym o stronniczosc, podaje opis tej bitwy, z ksiazki Wojna wyzwolencza Narodu Polskiego w latach 1939-45, wydanej przez Ministerstwo Obrony Narodowej PRL w 1966 roku w Warszawie, strony 407-411.


     "Zgodnie z otrzymanym od gen. plk. Gordowa [d-ca 33 armii sowieckiej] zadaniem bojowym, 1 Dywizja piechoty [im. Kosciuszki] miala przelamac obrone nieprzyjaciela na odcinku Polzuchy, wzg. 215,5 i [...] osiagnac rzeke Pniewke. Nastepnie dywizja winna byla rozwinac natarcie w kierunku Losiewka, Czyrylowa i wyjsc na Dniepr w rejonie na polnoc od Szklowa. [...] [ani slowa o Lenino - MS]

     12 pazdziernika o godz. 6:00, po pieciominutowej nawale ogniowej 1 batalion (dowodca mjr B.[ronislaw] Lachowicz * 1 pulku piechoty wykonal rozpoznanie walka, ktore potwierdzilo obecnosc i sile obrony nieprzyjaciela. O godz. 9:20 rozpoczelo sie artyleryjskie przygotowanie ataku, ktore po 40 minutach zostalo przerwane, i artyleria przystapila do wykonywania zadan ogniowych w ramach wsparcia natarcia piechoty i czolgow metoda walu ogniowego.

     Artyleryjskie przygotowanie ataku mialo trwac 100 minut. Skrocenie go nastapilo prawdopodobnie na skutek otrzymania informacji lub tez przypuszczen, ze Niemcy wycofali sie z przedniego skraju obrony, co nie odpowiadalo prawdzie. W tym stanie rzeczy wiele srodkow ogniowych nieprzyjaciela nie zostalo zniszczonych lub obezwladnionych. Przyspieszenie o godzine terminu rozpoczecia ataku zdezorganizowalo rowniez w pewnym stopniu dowodzenie na nizszych szczeblach.

     Niemieckie lotnictwo grupami od 8 do 30 samolotow bez przerwy krazylo nad polem walki, bombardujac i ostrzeliwujac z broni pokladowej pulki piechoty pierwszego rzutu dywizji, przeprawy przez Miereje oraz stanowiska ogniowe artylerii. W ciagu dnia 12 pazdziernika stwierdzono w pasie natarcia 33 armii 214 samolotow nieprzyjaciela, z tego 178 (83%) w pasie natarcia 1 dywizji piechoty.

     Nacierajace w slad za ogniem artylerii bataliony 1 i 2 pulku piechoty brawurowym atakiem zlamaly opor nieprzyjaciela na pierwszej pozycji jego obrony i opanowaly Polzuchy oraz Trigubowo. Jednak dalsze natarcie nie mialo powodzenia, zwlaszcza, ze do zlamania krzepnacego oporu nieprzyjaciela zabraklo piechocie wsparcia czolgow. Wobec niewlasciwego przygotowania pod wzgledem inzynieryjnym przepraw przez Miereje 1 pulk czolgow nie zdolal pokonac blotnistej doliny rzeki i nie wszedl do walki.

     W drugiej polowie dnia nieprzyjaciel uzyl przeciwko 1 dywizji piechoty znacznych sil lotnictwa bombowego i szturmowego oraz wykonal szereg silnych kontratakow, wspartych ogniem artylerii i dzial pancernych. W warunkach gwaltownego przeciwdzialania nieprzyjaciela sytuacja na polu walki skomplikowala sie.

     Poniewaz prawy sasiad - [sowiecka] 42 dywizja piechoty - nie zdolal przelamac przedniego skraju niemieckiej obrony, 2 pulk piechoty znalazl sie pod silnym ogniem bocznym ze wzg. 216,6. Pulk, zmuszony do odpierania licznych atakow nieprzyjaciela, zdolal utrzymac wschodnia czesc wsi Polzuchy, jednakze natarcie na prawym skrzydle dywizji nie moglo sie dalej rozwijac. Podobnie ksztaltowala sie sytuacja na lewym skrzydle; [sowiecka] 290 dywizja piechoty zdobyla wprawdzie pierwsze transzeje silami 885 pulku piechoty, lecz dalsze jej natarcie nie mialo powodzenia. Korzystajac ze swobody dzialania przed frontem tej dywizji, nieprzyjaciel zaciekle kontratakowal odsloniete lewe skrzydlo dywizji polskiej. Po zazartej walce 1 pulk piechoty zostal wyparty ze wsi Trigubowo. Wskutek znacznych strat wsrod oficerow, w pulku wystapily oznaki dezorganizacji dowodzenia. Przemieszane bataliony zaczely wycofywac sie na zachodnie stoki wzg. 215,5. Te niezwykle trudna sytuacje opanowal zastepca dowodcy dywizji do spraw liniowych plk B.[oleslaw] Kieniewicz**, ktory zdolal powstrzymac wycofujace sie oddzialy i zorganizowac ich opor na poludniowo - wschodnich stokach wzg. 215,5, dzieki czemu udalo sie zlamac uderzenia nieprzyjaciela. Do konca dnia pulki pierwszego rzutu odpieraly na skrzydlach i w centrum ugrupowania kontrataki nieprzyjaciela, usilujacego odrzucic polskie oddzialy na wschodni brzeg Mierei. Wydatna pomoc piechocie polskiej okazal w tej walce ogien wspierajacej ja artylerii radzieckiej.

     W nocy z 12 na 13 pazdziernika walki trwaly nadal. Towarzyszylo im porzadkowanie oddzialow i odtwarzanie dowodzenia. Do pierwszego rzutu zostal wprowadzony 3 pulk piechoty. Po zluzowaniu wyczerpanego calodzienna walka 1 pulku wykonal on nocne uderzenie, ktore nie mialo jednak powodzenia. Intensywnie dzialalo rozpoznanie. Kompania rozpoznawcza dywizji dotarla do wsi Trigubowo, gdzie w walce zniszczyla sztab niemieckiego batalionu piechoty i zdobyla cenne dokumenty. W nocnych dzialaniach najwiekszy sukces odniosl 2 pulk piechoty. Wspierany przez grupe czolgow, ktore zdolaly przeprawic sie przez Miereje, pulk ten wyparl nieprzyjaciela ze wsi Polzuchy i umocnil sie na jej zachodnim skraju.

     Tymczasem gen. plk Grodow zdecydowal wznowic natarcie rano 13 pazdziernika. W zwiazku z tym na zachodni brzeg Miereji zostala wprowadzona czesc sil 5 korpusu zmechanizowanego z zadaniem wsparcia natarcia 42 i 290 dywizji piechoty. Dowodztwo 1 dywizji piechoty rowniez podjelo kroki, aby zapewnic udzial czolgow w natarciu. Jednak mimo wysilkow do rana 13 pazdziernika zdolano przeprawic zaledwie 16 czolgow, z ktorych wiekszosc skupiono na odcinku natarcia 3 pulku piechoty; pozostale czolgi ugrzezly w blotnistej dolinie Mierei.

     Rano 13 pazdziernika 1 dywizja piechoty wznowila wspolnie z sasiadami dzialania zaczepne. Zdecydowany opor Niemcow, ktorzy w nocy wprowadzili do walki w pasie natarcia 1 dywizji oddzialy 330 dywizji piechoty oraz zmasowane uzycie przez nich lotnictwa (453 samoloty w dniu 13.10 w pasie natarcia 33 armii) uniemozliwily osiagniecie sukcesow. W tej sytuacji pulki piechoty na rozkaz dowodcy dywizji zaniechaly dalszych prob natarcia i przeszly do obrony z zadaniem utrzymania zdobytej rubiezy.

     W godzinach wieczornych nieprzyjaciel wznowil kontrataki, 3 pulk piechoty odparl je skutecznie. 2 pulk piechoty zostal poczatkowo wyparty ze wsi Polzuchy, lecz w nocnym uderzeniu odzyskal wies, a nawet nieznacznie posunal sie do przodu. Do rana 14 pazdziernika dywizja zostala zluzowana przez radziecka 164 dywizje piechoty i wycofana z pierwszego rzutu 33 armii.

     W wyniku dwudniowych ciezkich walk pod Lenino dywizja sforsowala bagnista doline Mierei, przelamala opor czolowych oddzialow nieprzyjaciela, opanowala pierwsza pozycje jego obrony, zdobyla wezlowe punkty oporu w Polzuchach i na wzg. 215,5 zniszczyla glowne sily 688 pulku piechoty oraz zadala powazne straty innym oddzialom 337, 113 i 330 niemieckiej dywizji piechoty. Chlubne wykonanie pierwszego zadania bojowego dywizja okupila strata 502 zabitych, 1776 rannych i 663 zaginionych bez wiesci, tj. okolo 25% calego stanu osobowego.

     Za mestwo wykazane w bitwie dowodca 1 korpusu nadal zolnierzom 1 Dywizji Piechoty im. T. Kossciuszki 247 odznaczen bojowych. Rada Najwyzsza ZSRR odznaczyla 239 zolnierzy i przyznala tytul Bohatera Zwiazku Radzieckiego kpt. Wl. Wysockiemu (posmiertnie), kpt. J. Hibnerowi i szer. Anieli Krzywon (posmiertnie)."


* * *

     Drukujac ten opis bitwy "pod Lenino" nie bylo i nie jest moim celem wznowienie jakiejs dyskusji na temat kto mial racje, ci co walczyli pod rozkazami gen. Wladyslawa Andersa czy tez ci, ktorzy "nie zdazyli do Andersa". Albo kto z nas lepiej na tym wyszedl z punktu widzenia korzysci osobistych i mozliwosci urzadzenia sobie zycia po wojnie. Ci ze Wschodu moga powiedziec, ze weszli do Polski z bronia w reku. Ci z Zachodu tego nie doczekali. Ale po wojnie mieli moznosc wyboru: albo wracac do kraju, takiego jaki wtedy byl, albo pozostac na Zachodzie i szukac sobie miejsca na dalsze zycie. Prawie polowa wrocila. Ale rozmawiajac po latach z wieloma z nich - nie spotkalem zadnego, ktory by nie zalowal tamtej decyzji powrotu.

     Taki to juz nasz parszywy los, ze musimy podejmowac decyzje, ktorych zaden inny narod na swiecie nie musial. Nawet sobie ich nie wyobrazal. Zolnierze frontowi pod Lenino i potem walczyli i przelewali krew za wolna Polske. Ale jak powiedzial weteran tych bitew Wladyslaw Skoczylas: "O ustroju przyszlej Polski decydowali za nas sztabowcy i politrucy". Czyli Berling, Wasilewska, Jaruzelski, etc.

     Polacy w bitwach na Wschodzie wypelnili swoje obowiazki walki o Polske. Jest wina tylko moznych tego swiata, zesmy razem celu nie osiagneli. "Przegrani zwyciezcy".

     Przypominam, ze Stowarzyszenie Polskich Kombatantow zawsze uznawalo zolnierzy na Wschodzie (za wyjatkiem roznego pokroju politrukow) za towarzyszy broni, co jest wykazane w naszych statutach.




*)     Major Bronislaw Lachowicz (1907-1943), w latach 1925-1937 i od 1941 w armii sowieckiej, polegl w bitwie pod Lenino.

**)   Plk. Boleslaw Kieniewicz (pozniej general), (1907-1969) do 1943 roku w armii sowieckiej. W 1943 roku zastepca dowodcy 1 dywizji piechoty, nastepnie dowodca 4 dywizji piechoty w Ludowym Wojsku Polskim. Po wojnie dowodca Korpusu Bezpieczenstwa Wewnetrznego (1945-1946) i Krakowskiego Okregu Wojskowego (1950-1954). Powrocil do Zwiazku Sowieckiego.









Copyright © 1997-1999 Zwoje