Towarzyszylo Sympozjum kilka wystaw grafiki w Edmonton, w tym wystawa w edmontonskiej galerii Lattitude-53, na ktorej wystawione byly prace czternastu wspolczesnych grafikow polskich.
4 pazdziernika 1997 na Sympozjum Sightlines, wyglosil zaproszony wyklad Pan Stanislaw Fijalkowski, artysta malarz, grafik i filozof sztuki z Lodzi, Profesor Akademii Sztuk Pieknych w Lodzi. Wyklad Profesora o dwoch kulturach - masowej i elitarnej - wzbudzil wielkie zainteresowanie i zywa dyskusje.
Profesor Stanislaw Fijalkowski przekazal pelny tekst swojego wykladu do publikacji w Zwojach
Polskich. Zamieszczamy ten wyklad z ogromna przyjemnoscia. (AMK)

Jestesmy swiadkami brutalizacji zycia prywatnego i publicznego. Dzis czesciej, niz przed laty, w bialy dzien mozemy zostac napadnieci na ulicy i obrabowani lub zabici, w biurze sponiewierani, w zyciu publicznym zniewoleni, oszukani i upokorzeni. Oszusci i kryminalisci panosza sie nawet na najwyzszych urzedach. Mordercy i terrorysci - nie tylko dorosli, ale juz dzieci - sa coraz odwazniejsi, poniewaz bywaja bezkarni. Przyzwoitosc jest przez wiekszosc uwazana za naiwnosc, a kretactwo i zlodziejstwo stalo sie powszechne - zdeptane sa prawa i trawniki. Nawet zamknawszy sie w domu nie jestesmy zabezpieczeni przed licznymi trudnosciami i nieszczesciami spowodowanymi nie szanowaniem przez wspolobywateli prawdy i przyzwoitosci.
[...] Czasami wydaje sie, ze zalewa nas barbarzynstwo - tym razem nie jest to jednak atak hord z zewnatrz, lecz dzicz rodzima, ktora niszczy cenione kiedys wartosci normy kultury. W duzych miastach kulturze ostro przeciwstawia sie codzienne chamstwo ludzi zyjacych na marginesie norm kulturalnych.
Zeby jakos ukryc ten zawstydzajacy stan rzeczy mowi sie dzis o kulturze masowej, lecz jest to oczywiste naduzycie slowa - masy sa tylko wzglednie i przecietnie kulturalne. Kultura zreszta nigdy nie byla masowa, lecz elitarna. Mam na mysli oczywiscie to, co jest w kulturze tworcze, a nie niski poziom jej odpadkow. Wiekszosc obywateli interesuje sie raczej niefrasobliwym i przyjemnym spedzaniem czasu, zajeciem sie czymkolwiek nieangazujacym, chocby zuciem gumy - teraz juz nawet w kosciele, na mszy. Przewaznie wynika to z milej bezmyslnosci, pragnienia dekoncentracji, z potrzeby zagluszenia wlasnego sumienia, wreszcie z obawy przed trudami swiadomego zycia. Umyslowej i emocjonalnej gumy do zucia dostarcza nam potezny przemysl rozrywkowy, ktory pod nazwa kultury masowej produkuje, i dobrze sprzedaje, wszelkie namiastki skutecznie obnizajace duchowy poziom i aspiracje ludzi. Osiagniete w tak latwy sposob zadowolenie nie sklania do wysilkow, ktorych wymaga funkcjonowanie tworczej wyobrazni. Poniewaz jednak tylko wyobraznia moze ozywic formy kultury i nadac im tresc, przecietny zjadacz chleba jest oszukany i odciety od prawdziwej duchowosci. Gnusnieje w prymitywnych rozrywkach podsuwanych mu przez media, apelujace do poziomu niekiedy nawet ponizej przecietnego. Na produkcji tej kulturalnej sieczki dobrze zarabiaja jej fabrykanci. W tym celu tworzy sie i nachalnie propaguje rozliczne subkultury, na przyklad mlodziezowa mode, mlodziezowa muzyke, a nawet mlodziezowy jezyk (podobnie zreszta istnieje telewizyjna polszczyzna i mikrofonowa wymowa). Rozpowszechnia sie pozory kultury i niby sztuke na uzytek wyrostkow i czlowieka z ulicy. Trzeba ubolewac nad tym, ze gazety, radio i telewizja tak bardzo staraja sie zaspokoic nie wyrobiony gust prymitywa, nie troszczac sie zbytnio o podniesienie jego zainteresowan i mozliwosci na wyzszy poziom.
Wynika z tego ogolne stepienie wrazliwosci i zubozenie jezyka. Takim prymitywnym jezykiem poslugujemy sie nie tylko na codzien, ale i wtedy, kiedy pragniemy wyrazic nasze tesknoty za lepszym zyciem. Nasz jezyk byl niegdys zblizony do jezyka poetow - bogaty i subtelny - dzis wzorem jest jezyk ulicy, ktory operuje niewielka liczba slow i pojeciowych schematow nie zawsze nalezacych do rodzimej skladni i leksyki. Niekiedy sa to rozne odmiany nosowych i gardlowych chrzakan i zajakniec. Prawie wszystko jest przez to pozbawione znaczenia i stanowi pozor mowy. Stanely na przeciw siebie dwa rozne jezyki i dwie kultury - bardzo rozwinieta, trudna i subtelna kultura duchowa jednostek oraz dosc prymitywna, schematyczna, banalna i halasliwa kultura masowa. Deformacja prawdziwego jezyka i powstanie belkotu jest pierwszym i groznym w skutkach rezultatem dostosowywania sie jezyka do malo wymagajacej kultury masowej. Wynika z tego nie tylko belkot formalny, ale i belkot kulturowy. Nie mozna bowiem w takim jezyku wyrazic subtelniejszych przezyc i wyrafinowania prawdziwej kultury.
Mowienie o kulturze jest dzis szczegolnie trudne takze i dlatego, ze rozrywkowa sztuka i kultura wprowadzaja do powszechnego obiegu jakosci wynikajace nie z wartosci prezentowanych tresci, lecz z doskonalosci technicznej urzadzen tej rozrywce sluzacych. Funkcjonuja one jako wartosci zastepcze. Na przyklad, przecietny sluchacz muzyki mlodziezowej nie ocenia juz samej muzyki - on slucha sprzetu, kierujac sie przy tym jedynym kryterium, jakie moze na tym poziomie obowiazywac: im glosniej i im bardziej widoczne jest przetworzenie naturalnego dzwieku i obrazu, tym urzadzenie jest doskonalsze. Idealem staly sie dyskoteka oraz kolorowa fotografia w ilustrowanym czasopismie. Przez mikrofon nasz glos brzmi fascynujaco silnie, slyszymy wiecej basow, niz kiedykolwiek w zyciu, a fotografia w czasopismie jest o wiele piekniejsza, niz natura. Sztuczna rzeczywistosc wydaje sie spelnieniem marzen o lepszym swiecie. Ze wszech miar staramy sie te sztuczna rzeczywistosc eksponowac: mlodziezowej muzyki sluchamy juz nie uchem jednak a przepona, dla oczu zas mamy ruchome i migajace reflektory, rzucajace snopy kolorowego swiatla oraz gejzery dymow na estradach koncertowych. Dyskotekowa impreza i kolorowa fotografia maja odciagnac nasza uwage od prawdziwego obrazu swiata, ktory jest dramatyczny, i zastapic go sztuczna rzeczywistoscia, pozwalajaca nam beztrosko spedzac czas na ogladaniu rozrywkowych koncertow, niekonczacych sie serialow, kryminalow, lub marzeniu o erotycznych podbojach i kupowaniu samochodow. Prawie wszystko zreszta jest do kupienia. Zycie duchowe przecietnego obywatela zostalo zastapione rynkiem towarowym, a doskonalenie sie wewnetrzne - bogaceniem sie oraz coraz wieksza obojetnoscia na rzeczywiste problemy stojace przed nami. Tylko kultura wyrafinowana jest prawdziwa kultura, szczytowym osiagnieciem ludzkiego ducha w tej dziedzinie; kultura masowa jest obnizeniem zycia duchowego do bardzo niskiego poziomu banalu i przewaznie glupiej, jezeli nie wulgarnej, rozrywki.
Pomiedzy ludzmi duchowymi a masami ludzi mniej tworczych zawsze istnialy napiecia oraz rozne stopnie zaawansowania kulturalnego. Nie bedziemy ich wszystkich omawiac, pragniemy pozostac jedynie przy dwoch najbardziej skrajnych postawach: kulturze wysokiej i kulturze masowej. W szczegolnosci zas chcemy przyjrzec sie zagrozeniom, jakie dla kultury stwarza ta ostatnia, poniewaz dzis zwiekszyla sie bardzo agresywnosc ludzi niekulturalnych, majacych do dyspozycji potezne srodki propagandy latwizny i chaly, oraz poparcie oficjalnych instytucji. Agresywnosc kultury masowej wynika po czesci z jej prymitywnosci a wiec i halasliwosci. W przewazajacej jednak mierze jest spowodowana zaangazowaniem ogromnych kapitalow w spodziewane jeszcze wieksze zyski. Wszelkie skuteczne praktyki propagandowe, nie tylko w polityce, musza odwolywac sie do najbardziej prymitywnych odruchow emocjonalnych i zmierzac do rezygnowania z refleksji, mniej podatnej na sugestie. Tlumy latwiej daja powodowac sie emocjami, niz madroscia, co zreszta wymaga takze mniej pieniedzy. Najlepiej to widac po reklamach, ktore z zasady sa agresywne i nigdy nie wychodza poza poziom dwunastolatka.
Kto by madrze rozwijal kulture, temu nie wystarczalo by zaspokajanie stosunkowo malo ambitnych potrzeb mas obywateli, ten nie kierowalby sie w tym wzledzie doraznymi efektami politycznymi, ten nie propagowalby oglupiajacych i usypiajacych narkotykow, lecz otwieral perspektywy duchowego rozwoju jednostek i grup spolecznych. Nie wytwarzajmy dymnej zaslony ukrywajacej nasze barbarzynstwo! Jest to bowiem rownie grozne, jak namawianie do przestepczych czynow, lub demoralizowanie obyczajow. Nie powinnismy takze ludzic sie, ze wystarczy mowic o kulturze, by te kulture rzeczywiscie szerzyc. Za dobrze brzmiacymi frazesami kryja sie nieraz zdegenerowane formy ludzkiej aktywnosci, tak jak za propaganda takiego sportu, jaki panuje dzis na boiskach i ringach, kryje sie nie zdrowie fizyczne, lecz kalectwo a nawet smierc oraz ogromne pieniadze przeznaczone na te odrazajace widowiska brutalnosci i oszustwa. Kultura nie znosi krzyku; im czlowiek jest mniej kulturalny, tym wiecej halasu czyni wokol siebie. Szerzeniu prawdziwej kultury w kazdej dziedzinie sprzyja cisza i skupienie, a nie harmider i rozproszenie. Jezeli przez kulture i sztuke rozumiemy dzialanie w miejscu i czasie swietym, a nie w trywialnym czasie profanow, to tak pojeta dziedzina duchowej aktywnosci czlowieka wymaga nie wrzaskow, lecz cichej i wewnetrznej inicjacji.
Na efekty pracy na niwie kulturalnej musi sie zwykle dlugo czekac, nieraz dwa-trzy pokolenia. W
dodatku trzeba na to przeznaczyc duzo pieniedzy, ktorych wymaga wlasciwa organizacja rozlicznych
instytucji kulture wspoltworzacych i szkolnictwo przygotowujace mlode pokolenia do kulturalnego
zycia. Kultura wysoka jest rzeczywiscie trudniejsza i drozsza. Niekulturalne spoleczenstwa nie wydaja
na kulture duzo pieniedzy, poniewaz w gruncie rzeczy masy i wiekszosc ich przywodcow uwazaja to za
zbytki. Dlatego przewaza raczej chec kupienia "malucha," a jezeli ktos bogatszy - trzeciego
"mercedesa". Zamiast dobr duchowych - dobra materialne.
Przyjrzyjmy sie choc przez chwile niebezpieczenstwom, jakie niesie kultura masowa w dziedzinie bezposrednio dotyczacej naszej dzialalnosci zawodowej. Jednym z najwspanialszych wynalazkow XX wieku jest komputer, otwierajacy ogromne mozliwosci w wielu dziedzinach tworczej aktywnosci czlowieka, miedzy innymi w grafice. Bardzo predko wielu artystow opanowalo technike poslugiwania sie ta skomplikowana maszyna i szybko zostaly opracowane liczne programy graficzne, a takze rysunkowe i malarskie, dostosowane do projektowania grafiki uzytkowej, przede wszystkim reklamowej. Potrzeba prezentacji reklamowanego towaru od najlepszej strony wyksztalcila liczne i subtelne techniki retuszu prezentowanych przedmiotow dla poprawienia ich wygladu. Wszystko to zostalo podporzadkowane potrzebom zdobywania nowych rynkow zbytu dla coraz wiekszej produkcji towarowej, a kryterium doskonalosci stala sie naturalistyczna fotografia. Jest ona tym doskonalsza, im bardziej oczywista i banalna. Fotograficzny naturalizm da sie interpretowac tylko jednoznacznie, nie porusza naszej wyobrazni, lecz narzuca sie jej jako oczywistosc. Dopiero otwarcie formy na rozne mozliwosci interpretacyjne wprawia nasza imaginacje w ruch, uaktywnia nas duchowo, umozliwia wewnetrzna iluminacje, zachwyt. Celem kazdej glebokiej sztuki jest przezycie olsnienia, a nie utwierdzanie sie na niskim poziomie konstatacji, trywialnosci i oczywistosci. Fotografia oszczedza takze publicznosci wysilku czytania, ktore odbywa sie na wyzszym stopniu abstrakcji i wymaga wiekszego zaangazowania wyobrazni. Stalo sie zatem regula w grafice reklamowej, iz w miare moznosci zastepuje sie teksty obrazkami.. Prawie idealna rownowage miedzy tekstem a obrazkiem tworza rowniez liczne czasopisma dla mlodziezy i malo ambitnych doroslych, gdzie jest duzo kolorowych fotografii i bardzo malo tekstu. Strone takiego czasopisma mozna ogladac w rozproszeniu. Uspiona wyobraznia i rozproszenie uwagi sa zasadnicza postawa wspolczesnego czlowieka z tlumu. Taka jest tez masowa sztuka dla niego przeznaczona. Rozproszenie nie jest postawa tworcza - przeciwnie, jest objawem braku tworczej woli, biernym poddawaniem sie oddzialywaniu innych na nasza swiadomosc i odruchy nieswiadome. W owej pasywnej postawie paralizu woli nalezy widziec pierwsze zagrozenie plynace ze strony sztuki komputerowej nastawionej na malo tworczego uczestnika kultury masowej.
Jakze to inne od zasadniczego celu wszelkiej prawdziwej sztuki - uaktywniania wyobrazni i zaangazowania duchowych mocy, ktore sztuka konsumpcyjna usypia. Sztuka masowa przeciwstawia sie bardzo wyraznie postawie myslacego indywiduum. Jezeli mamy podporzadkowac komputer jako narzedzie ludzkiej ekspresji i tworczosci, musimy zdecydowanie przeciwstawic sie wszystkiemu, co sprzyja naszemu rozproszeniu i biernosci wyobrazni. Ogladanie obrazkow jest rodzajem malo aktywnej zabawy. Nam jednak nie chodzi o sztuke rozrywkowa lub reklamowa, do czego najlepiej nadaja sie obrazki wywolujace erotyczne podniecenie, paralizujace trzezwy sad i sprzyjajace perswazji zawartej w kazdej reklamie.
Ciekawe, ze owo rozpraszanie uwagi, na przyklad przez rozmaite elementy dekoracyjne, widoczne jest nawet wtedy, gdy grafik komputerowy opracowuje podrecznik dla ucznia szkoly powszechnej, czy sredniej. Nalezaloby tu oczekiwac wyjatkowo zdyscyplinowanej formy graficznej, ktora sprzyjalaby skupieniu uwagi na tresci wyjasnianych pojec i procesow. Zamiast tego jednak bardzo czesto widzimy krzykliwe dekoracje, wywodzace sie bezposrednio z reklamowania towarow dla szerokich mas publicznosci, i kompletny belkot formalny. Forma nie sluzy tresci - tekstowi - przeciwnie, ze wszech miar stara sie ja uczynic nieczytelna przez nic nie znaczace i zbedne elementy gry i dowcipy. Rozmaite zarty graficzne i filmowe plenia sie rowniez, a moze glownie, w programach telewizyjnych. Zasada jest, ze kazdej rzeczy mozna nadac pozor czegos interesujacego przez to, ze uczyni sie ja zabawna. Przeto operatorzy filmowi zabawiaja nas roznymi manipulacjami obrazem takze i wtedy, a moze przede wszystkim wtedy, gdy z upodobaniem pokazuja nam masakry spowodowane przez wybuchy terrorystycznych bomb. Do takich manipulacji istnieja gotowe animacje - wystarczy tylko nacisnac odpowiedni guzik i juz obraz na ekranie zwija sie, rozwija, obraca w rozmaite strony z rozmaita predkoscia. Polscy operatorzy-humorysci ze szczegolna zawzietoscia manipuluja stop-klatka: mozemy wiec nie jeden raz zobaczyc na przyklad samolot, ktory przez kilka sekund widzimy nieruchomo na ekranie, po czym nieoczekiwanie wyrywa on ze srodka z jakas trudna do wyobrazenia szybkoscia. Podobnie mozna zobaczyc mowcow w jakims zatrzymanym gescie, zaczetym nie wiadomo kiedy i gdzie, ktory dopiero po chwili spokojnie koncza. Wszystko to po to, zeby technik obslugujacy odpowiednie automaty mogl nas zadziwic swoimi umiejetnosciami zabawnej relacji komputerowo- telewizyjnej. Tak oto, przy okazji przekazywania codziennych wiadomosci ze swiata, mozemy poznac caly katalog zabawnych sztuczek. Kiedys trzeba bylo na taki pokaz wybierac sie do cyrku, co bylo ewenementem, ktory dlugo pamietalo sie, nieraz do konca zycia podziwiajac zrecznosc wykonawcow. Dzis ten automatyczny cyrk widzimy codziennie w naszym telewizorze, ale jakos nie widac, zeby to bylo dla nas wielkim przezyciem, urokiem swiata.
Dla potrzeb nielicznych artystow, zainteresowanych innymi mozliwosciami rysowania i malowania na komputerze, stworzono szereg filtrow opartych w znacznym stopniu o deformacje fotograficznego obrazu natury. Niekiedy nasladuja one styl mistrzow malarstwa poczatkow XX wieku: mamy wiec pedzel impresjonistyczny, kubistyczny, ale takze kreske drzeworytnicza, fotograficzna solaryzacje itp. To mechaniczne zdeformowanie naturalistycznej fotografii w niczym nie zmienia zasadniczego nastawienia wiekszosci programow malarskich, rysunkowych i graficznych opracowywanych dla komputera. Celem jest umozliwienie amatorowi lub grafikowi pozostajacemu w sluzbie kultury masowej imitacji prawdziwych obrazow i rysunkow, stworzenie interesujacych pozorow.
Wysilki programistow zdaja sie skupiac na opracowywaniu technik przesuwania, powiekszania, zmniejszania, obracania, deformowania, zmiany koloru oddzielnych obiektow. Rozszerzeniem tych mozliwosci jest przenoszewnie obiektow z jednego pliku do drugiego, a nawet z jednego programu do innego. Dalszym ulatwieniem jest stworzenie gotowych, skatalogowanych rysuneczkow, zrobionych za nas przez specjalistow. Nie musi sie wiec nawet umiec rysowac, zeby zostac grafikiem komputerowym. Cale biblioteki gotowych, schematycznych rysunkow i fotografii sa do naszej dyspozycji i mozemy je umieszczac w dowolnym miejscu ekranu, zarowno w programach rysunkowych, jak i w edytorach tekstu. Mozna je, naturalnie, rowniez przesuwac, powiekszac, deformowac, uzupelniac i zmieniac w dowolny sposob. Biblioteki tych rysunkowych pomocy dostosowane sa do gustu najszerszej, masowej publicznosci - zarowno tej, ktora opracowuje reklamowe zadania, jak i tej, ktora tym reklamowym perswazjom moze ulegac. Prawdziwy ideal dzialan rzekomo artystycznych zawarty jest w owych schematycznych symbolach, o estetyce zblizonej zarowno do swiadomosci dziecka, jak i doroslego imbecyla z pieniedzmi.
Istotna zaleta kazdego komputerowego programu graficznego jest mozliwosc otrzymania oczekiwanego rezultatu przez najprostsze klikniecie na odpowiednim guziku. Czasami wydaje sie, ze jedyna kwalifikacja projektujacego grafike komputerowa jest zapamietanie na jaki guzik trzeba nacisnac, zeby pozadany rysuneczek wyskoczyl. Przy takim podejsciu do pracy projektanta bardzo szybko i wysoko podniosl sie poziom absolutnego dyletantyzmu w opracowywaniu tekstow i grafiki. Sformulowane przez awangarde pierwszej polowy XX wieku zasady funkcjonalizmu poszly w zapomnienie. Bylyby zreszta niezrozumiale dla ogromnej wiekszosci tworcow tak zwanej grafiki reklamowej, gdyby ktos nawet i zechcial podjac trud zapoznania sie z nimi. Nie ma juz drukow funkcjonalnych tak, jak w zapomnienie poszly zasady pisowni, bo nie ma juz zecerow, a skladaniem tekstow zajmuja sie osoby, ktore nauczyly sie przyciskania guziczkow w komputerze. Nikomu juz nie zalezy na czytelnym przekazaniu tresci, a jedynie na natretnym halasie, krzykliwosci barw, ktore maja nas sklonic do kupienia reklamowanego towaru. W tym ciagle najbardziej skuteczne jest pokazywanie golych panienek, co nie ma najmniejszego zwiazku z nadawaniem tekstowi i ukladowi graficznemu sensu.
Czy prawdziwy artysta grafik moze zatem odniesc jakiekolwiek korzysci ze wspolpracy z komputerem? Wydaje mi sie, ze tak - pod jednym wszakze warunkiem. Musi pracowac niejako przeciwko kryteriom poprawnosciowym tej wspanialej maszyny. Niechze zdaje sobie sprawe, ze tak zwana grafika komputerowa nalezy do kultury masowej. Komputer nie jest pomyslany jako narzedzie dla artystow. Zostal prawie od poczatku opanowany przez ludzi, ktorzy chca zarabiac pieniadze, duzo pieniedzy. Nie znaczy to jednak, ze jest artystom nieprzydatny. Na przestrzeni wiekow wynaleziono wiele innych narzedzi, ktore poczatkowo sluzyly zupelnie nieartystycznym celom, byly na przyklad glownie technikami reprodukcyjnymi. Mam na mysli drzeworyt, litografie, sztych itp. Na naszych oczach dopiero powstaje artystyczne zastosowanie sitodruku, ktory po wiekszej czesci nadal jeszcze sluzy drukowaniu tkanin, etykiet itp. Zapewne i grafika komputerowa, moze za sprawa przyszlych artystow, na tyle wysubtelnic swe mozliwosci, ze stanie sie w przyszlosci nowoczesnym sposobem wypowiedzi wielu znakomitych artystow. Zeby tak sie stalo, nie mozna oddawac komputera wylacznie w rece osob, ktorym zalezy tylko na zarabianiu pieniedzy przez schlebianie niewybrednym gustom kupujacej publicznosci. Trzeba, zeby prawdziwi artysci dostosowali komputery do innego typu duchowosci, ujarzmili ow zalew szmiry artystycznej.
Lezaca u podstaw kazdego komputerowego programu zasada jak najszerszego dostepu do tego
wspanialego narzedzia, dzis jeszcze nie zgadza sie z elitarnoscia zawodu artysty. Musimy pamietac o
tym, ze prawdziwe dzielo sztuki otwiera nowe drogi wyobrazni, a nie powiela istniejace, powszechnie
akceptowane schematy i rozwiazania. Nie mozemy rowniez zapomniec o tym, ze wszelka tworcza praca
jest koncentrancja wladz duchowych a nie ich rozproszeniem, ze wszelka tworczosc wymaga takze
myslenia. Komputer jest na razie doskonalym narzedziem technicznym przeznaczonym raczej do
wykonywania a nie wynajdywania rozwiazan. Trzeba zatem pracowac prawie przez caly czas przeciwko
zasadom lezacym u podstaw komputerowych programow rysunkowych i malarskich, obliczonych na
zaspokojenie masowych potrzeb i podyktowanych przez kulture mas.
Tak, jak czyste powietrze jest naturalnym dla czlowieka srodowiskiem biologicznym, tak kultura, jako klimat zycia i napiecie jego wartosci, jest wlasciwym i naturalnym srodowiskiem tworczej ludzkiej dzialalnosci. Wszelka tworcza aktywnosc, a dzielo sztuki w szczegolnosci, realizuje sie jako wartosc nalezaca do kultury. Dzielo sztuki unaocznia podwojna nature czlowieka - w materialnej formie zawiera duchowa tresc. Obraz jako dzielo sztuki sklada sie z malunku jako materii i tego, co nam przedstawia, lub co dla nas znaczy, jako niematerialnej czesci. Przez przedstawienie nalezy rozumiec nie tylko wyglady przedmiotow lub anegdote. Obrazy abstrakcyjne tez przedstawiaja. Nie ukazuja wygladu przedmiotow fizycznych, ale budza emocje i przedstawiaja czysta forme wraz z tkwiacymi w niej napieciami. Mozemy wiec powiedziec, ze artysta malujac obraz tworzy dwa przedmioty - materialny i intencjonalny - wzajemnie od siebie zalezne, ale rozne, ze obraz jako intencjonalne dzielo sztuki jest transcendentny w stosunku do materialnego przedmiotu, jakim jest malunek. Ta transcendencja objawia duchowe zycie materialnych form malowidla.
Latwo przyznajemy, ze powazna tworczosc muzyczna jest abstrakcyjna: nie ilustruje, nie imituje, nie jest takze jednoznaczna wypowiedzia. Przedstawia soba mozliwosc rozumienia i przezywania dziela muzycznego jako modelu swiata. Trudniej nam zrozumiec istote malarstwa. Ciagle jeszcze wiekszosc z nas domaga sie od obrazu, zeby nasladowal nature, portretowal ludzi, odtwarzal przedmioty, przedstawial zdarzenia i rejestrowal widziany swiat. Nie twierdze, ze tak nie moze byc i pewnie rozmaite rodzaje sztuki malarskiej sa jeszcze potrzebne i zywotne. Sa to jednakze dla malarstwa funkcje nieistotne, z ktorych mozemy zrezygnowac. Odrzucajac owe zadania imitacyjne - ciagle jeszcze atrakcyjne w reklamie i sztuce masowej - musimy dojsc do wniosku, ze malarstwo jest przede wszystkim budowaniem nowego jezyka sluzacego uchwyceniu Nieznanego i wyrazajacego rzeczywistosc ludzka przepojona duchowoscia, ktorej nie da sie w pelni wypowiedziec inaczej, na przyklad zwerbalizowac. Zupelnie niezaleznie od tego, czy jest ono figuratywne, czy abstrakcyjne, moze byc - tak samo jak muzyka - poszukiwaniem sensu swiata i nadawaniem znaczenia naszemu zyciu. Malarstwo w swej istocie nie musi byc obrazkowym komunikatem, lecz w kazdym wypadku jest forma duchowego zycia czlowieka. Dopiero odrzucajac imitowanie, rejestrowanie i ilustrowanie wkraczamy w dziedzine autonomicznej tworczosci przedstawiajacej swiat czlowieka zyjacego w kulturze i przez kulture w niej wolnego. Trescia obrazu jest wtedy najpierw sam proces malowania, ale przede wszystkim dramat formy i napiec w niej zawartych. Obraz tak gleboko pojety staje sie symbolem dramatycznosci swiata i tajemnicy ludzkiego zycia. Malarstwo, powazne malarstwo, jest w gruncie rzeczy uprawianiem metafizyki. Jak kazda rzeczywistosc, tworczosc jest proba odpowiedzi, w sobie wlasciwym jezyku, na pytania metafizyczne. Sam obraz jest modelem swiata. Budujac obraz powtarzam stworzenie swiata. Konstruujac obraz pomnazam liczbe elementow duchowych - podnosze materie do godnosci duchowej.
Tworzony przez malarza obraz jest takze powtorzeniem stworzenia duchowego czlowieka w fizycznej materii, odpowiednio uporzadkowanej i obdarzonej znaczeniem. Obraz to sensowny kosmos w harmonii. Tak dzielo sztuki przekracza swa materialna doslownosc. Ten proces przebiega w konkretnej fizycznej przestrzeni i w realnym czasie. Jednoczesnie jednak to, co jest znaczeniem dziela, jego prawdziwym wymiarem, umieszcza sie i ksztaltuje rowniez, a moze przede wszystkim, w innym czasie i w innej przestrzeni. Jest to czas i przestrzen egzystencji intencjonalnego, duchowego dziela. Mysle, ze ta przestrzen pod niektorymi wzgledami jest przestrzenia sakralna szerszym sensie - jest oddzielona i przeciwstawiona profanum. To jest srodek swiata, miejsce przejawiania sie kosmicznych energii i naszej z nimi identyfikacji. Ale i czas jest takze chyba czasem sakralnym, dziejacym sie teraz i zawsze, a moze przede wszytkim, odwiecznym porzadkiem zdarzen, czyli stwarzaniem swiata in illo tempore.
Czynnosci malarza maja wymowe rytualna i wskazuja na inna rzeczywistosc, wrecz odbywaja sie w innej rzeczywistosci, w innym czasie i w innej przestrzeni - w realnosci transcendentnej w stosunku do dziela bedacego jej symbolicznym znakiem. Nie jest to, naturalnie, mozliwe, jezeli nasze dzialania sa inspirowane przez kulture masowa. Tylko prawdziwa kultura jest ze swej natury sakralna - zas kultura masowa jest z samej swej istoty zwiazana z rzeczywistoscia zewnetrzna, najczesciej wulgarna.
Lodz, 16 sierpnia 1997
Edmonton, AB, 4 pazdziernika 1997
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||