Na marginesie wspaniałej wystawy dzieł Marca Chagalla w Muzeum Narodowym w Krakowie, przytaczamy znakomity esej emigracyjnego historyka sztuki, napisany na kanwie wystawy dawniejszych dzieł Chagalla w Rzymie w marcu 1953 roku. Esej ten nie stracił nic na trafności i świeżości. Opuszczamy tylko końcową część eseju, opisującą tamtą konkretną wystawę, jako mniej istotną w obecnym kontekście. "Jan Laterański" jest pseudonimem Jana Głowackiego.  (AMK)




CHAGALL






JAN LATERAŃSKI


     Nade wszystko kolor. Niespodziewane zestawienia barwne czystych mocnych nasyceń, w których jaskrawe czerwienie będą dominowały akcentem dramatycznym i nierealnym (dramatów w świecie bajek i fantazji ludowych). Mogą być żółcie fosforyzujące i prześwietlone w upierzeniu gigantycznych kogutów, na których siedzą chłopcy (bajkowi kuzyni Pana Twardowskiego na diabelskim kogucie).

     Konie są zielone, ryby lazurowe, krowy fruwają, może być na odwrót, w rytmie przemiennym jak z wycinanek papierowych, ludowej sztuki i z opowieści ze starych ikon. Kadłuby zwierząt, ucięte głowy, skrzypki samogrające. Wojny i śluby. Bukiety kwietne w rękach dziewiczych narzeczonych. Kwiaty ubogich i z ogrodów rajskich. Światy duchów, ale z nieboskłonów malarskich, wśród bytów fantastycznych sztuki.

     W chaosie kwitną bajki Chagalla jak fantazje Hieronima Boscha.

     Jest Żydem. Urodził się i przeżył młodość wśród ludu i sztuki Rosji carskiej. Z malarstwa ikon zaczerpnął ślady wyobraźni, gdzie przyczyny i skutki zjawisk nie podlegają żadnemu prawu, gdzie pośród cudowności wszystko jest nieprzewidziane i wszystko może się zdarzyć.

     Jego ubodzy i smętni tułacze - skrzypkowie żydowscy, wracają na płótnach ze wspomnień dzieciństwa, ze wspomnień krzywdy i nędzy. Wrysowani często, jakby z uporem w liczne kompozycje, o niespodziewanych tematach i nieuchwytnych metaforach, kojarzą i łączą dźwiękiem malarskiego serca, jak w wiecznie powtarzającej się nucie lub strofie poetyckiej, opowieści melancholijne, przesycone kolorem tęsknoty za domem rodzinnym i opuszczoną przybraną ojczyzną.

     Chagall nie korzysta z rozwiązań kolorystycznych malarstwa współczesnego, wzbogaconego i rozbujałego obserwacją współzależności między kolorem rzeczywistym przedmiotu i jego zmiennością w światłach i cieniach. Malarze ikon i Chagall nie sycą swych form światłem natury, barwy ich nie przemienia światło fizyczne, ale przeobrażają przeżycia psychiczne.

     To są zresztą jedyne pokrewieństwa ze sztuką Wschodu. Twórczość bowiem Chagalla pozostała zachodnia. Od płaskości i dekoracyjności ikon dzieli go plastyczność form i przestrzeni.

     Malarska plastyczność tradycji Zachodu, której twórcy ikon byli nieświadomi, a która zrodzona w Odrodzeniu włoskim, przez proporcje, uporządkowanie przestrzeni, perspektywę, anatomię, ruch, zdobywała obraz świata zewnętrznego, fizycznego.

     Chagall jest mistrzem plastyczności i na tę ścieżkę malarstwa zachodniego wstąpił poprzez kubizm. Kubizm dla niego, zresztą jak dla wielu innych malarzy, był tylko "przygodą artystyczną", a nie postawą twórczą. Był ćwiczeniem w sprawności autonomicznego widzenia, alfabetem syntezy i rysowania w przestrzeni. Otrząsnął się wkrótce, gdyż nawet w obrazach kubistycznych pozostał w swych światach, zapożyczając z kubizmu jedynie elementy najbardziej formalne.

     Kubizm był dla niego zbyt ubogi w swej materii malarskiej i zbyt intelektualny w dążeniach. Pozostał Chagall dalej w swych kręgach fantazji, gdzie wszystko dzieje się nie uwarunkowane przyczynowością, nierealne, obdarte z ziemskiej statyki i celowości.

     Ale z tej "przygody kubistycznej" wyniósł europejskie pojęcie plastyczności, które posłużyło mu do uporządkowania, dania światom cudowności życia bardziej intensywnego i rzeczywistego.

     Tak powiązał Wschód z Zachodem. Trzeźwość intelektu z bezkresem wyobraźni. Jak niebo i ziemię. Ten szczęśliwy wybór zdobył dzięki silnej indywidualności i spontanicznej postawie twórczej. Ale pozostał sobą. Oryginalną twórczością oddziałał na ekspresjonizm niemiecki i stał się prekursorem surrealizmu.

     Wierny najgłębszym tradycjom swego kraju, liryczny i sentymentalny, bierze jednocześnie i ze sztuki Zachodu co jest użyteczne jego malarstwu. Stał się panem dziedzictwa dwóch krańcowych tradycji, zachowując postawę niezależną od tej i od tamtej.

     Gdy rysuje Chrystusów ukrzyżowanych, wystarcza mu ciało Chrystusa zawieszone, zamiast na krzyżu, na piorunujących pejzażach nieb.

     Jest dobry i radosny. Kocha zwierzęta, koguty i krowy, towarzyszki ze wsi dzieciństwa, i chętnie przeobraża je w kompozycjach malarskich. Kocha kwiaty. Wyczarowuje je w kolorach i gloryfikuje. Ta miłość prymitywna i mistyczna kreśli formy naiwne, niby ludowe, o jaskrawej i zmysłowej palecie barw. I chociaż mówi, że w Paryżu narodził się po raz drugi, nie jest ani malarzem francuskim, ani rosyjskim.

     Jest mistykiem. Przedziwny mistycyzm, żarliwy i prymitywny, z gleby dzikiej i barbarzyńskiej, obcej kulturze zachodniej. Wszystko co tworzy miłuje dziecinnie i prosto. I chociaż tematem jego obrazów rzadko są wydarzenia biblijne, wydaje się, że ożywia je sztuka religijna. Jak gdyby drzewa i chmury przybrały oblicze Boże.

     Nie rozróżnia hierarchii. Bóg czy krowa, są pretekstem i przedmiotem, które służą tylko grze fantazji. Nie rozdziela fizycznego i duchowego. Narzeczeni na płótnie w pocałunku zapamiętania, wznoszą się ponad domy w liliowe chmury. Nie widzi w zjawiskach natury wyników działania mocy znanych i określonych, lecz wszystko jest mu światem cudów, objawionych przez potęgi nieznane. Jest jak dziecko i czarodziej, którzy wierzą, że zabawa jest rzeczywistością, a świat bajką.

* * *

     Dziadek i ojciec Chagalla byli chasydami. Szkołą i ideałem była synagoga. Chasydyzm był reakcją na intelektualizm mistrzów Talmudu. Według chasydów istotą religii jest uczucie. Smutek i ból zaciemniają życie duszy i przeszkadzają komunii człowieka z Bogiem. To było przeciw ascetyzmowi. Życie radosne wyznawców chasydyzmu łączyło ich z Bogiem i jemu służyło.

     Taki był schemat wykształcenia umysłowego wielu Żydów rosyjskich i młodego Chagalla. Zetknięcie się z realizmem i intelektualizmem malarstwa francuskiego - bardziej wyzutego z uczucia niż intelektualizm talmudyczny - było dla niego wstrząsem. Ta postawa twórcza wydała się Chagallowi odmianą materializmu, gdzie dla Boga nie było miejsca, podczas gdy on z dzieciństwa wyniósł wiarę i potrzebę Boga wszechobecnego. Pojmował naturę i rzeczywistość gdy objął je życiem uczucia. I jak w kompozycjach bajkowych, gdzie rządzi przypadek, Chagall niespodziewanie znalazł się na nieznanej drodze, którą zdążało malarstwo ikon rosyjskich i kubizm.

      Ale u kresu tej nieznanej drogi objawiła się sztuka Chagalla.

[...]

Wiadomości 14/15 (366/367)
Londyn, 12 kwietnia 1953








Copyright © 1997-2007 Zwoje