
|
Uspokojona, uspokajająca Rozdzierającym smutkiem wyrzeczenia, Jesień, w przewlekłym konaniu gasnąca, Zbladłym wspomnieniem lata opromienia Wód wyczerpanie i złoci ich chłody Snem beznadziejnej, bezsilnej pogody. Senne błękity niebios, niedołężnie W bezmyślny uśmiech wysilone, chore, Tęsknią, jak jeno w szarą zmierzchów porę Tęsknić umieją kobiety i więźnie. Zbłąkana w modrych oparów przeźroczu Światłość znużona, zmrużona, zbolała - Jak rozjątrzone spojrzenie bez oczu - Bezsenną kłótnią jaskrawych barw pała. Od włosów kobiet, schorzałych samotnic, Wzięły swe barwy drzewa twe, jesieni! Z ich złotopłowych warkoczy, z promieni Czół pięknych, młodych, pobladłych suchotnic, Od bujnych włosów miedzianoczerwonych - Kobiet całunkiem śmierci naznaczonych. Przyćmiony mosiądz i brąz października: Bezduszne złoto pożółkłych jesionów, Dębów płomienność, rdzawość buków dzika, Błagalna żółtość topoli i klonów, Brzozowych liści bursztyn płakany, Nieuleczalna czerwień winogradu - Ronią wśród liści milczącego spadu W głuchego lasu spokój niezbłagany Muzykę brązu, mosiądzu i miedzi... Kruszczową dźwięczność barw zgasłą od śniedzi Jesiennej w szelest nieżywy i suchy... A liście lecą jak sny i jak duchy. Lecz orgii złota jaskrawego dzikiej Błękit podrzuca się tłem i przetęża Podsyca liści żar, że jak trąb krzyki Żółtość ich bucha i słońce zwycięża!... I jeno z rzadka gdzie zieleń zgryźliwa, Jątrząc swe jady, pieśń złotą przerywa... O, i tych bogactw stubarwne przepychy Zaginąć muszą, to święto biesiadne Oczarowanych oczu!... Śmierci cichej Zdane, jesieni, twe piękno bezradne... O, że też wszystko, ku czemu ramiona Pręży tęsknota piękności spragniona, Jest najpiękniejsze dopiero, gdy kona... Zima jesieni skarb strwoni doszczętnie... Krasa nie broni przed śmiercią złowróżbną. - Umiera jesień i umiera smętnie, Że była piękna tak długo - na próżno... |
|
Jesienny czas! Cudownych blasków czas! O, dęby, buki, klony i platany, Ciepłych odcieni stubarwne organy, Na których złotą symfonię grałaś! O pełne słońca przepychów i kras Melancholijnie milczące polany, Kędy przez liści ogniste dywany Przechodzi piękna bóg ostatni raz! Dusza ma, zda się, o tysiące lat W przeszłość cofnęła się na czasu zdroju, W wiek ziemi błogi, szczęśliwy i młody, I patrzy z żalem, jak ginie ten świat, Jak kona z boskim uśmiechem spokoju Olimp radości, piękna i pogody... |

|
Zaczerwieniło się, pojesienniało I zadziwiło się i odleciało I tylko jedna popielata Jaskółka szuka jeszcze lata I tylko jedna ciemna róża Więdnie o cały świat za duża I tylko jeden słoneczniczy Zegar pamiątki jeszcze liczy I tylko oczy, gęste oczy, Wzrok za szybami, w zapatrzeniu, Wiatr powłóczyny drzewne troczy, Na płocie gra jak na grzebieniu I skrzypią z nim staruchy domy I wrony lecą niską smugą A wzrok wciąż milczy, nieruchomy, Coś wypatruje i coś bada, Stoi przy oknie długo, długo, Od września aż do listopada. Czemu on z liśćmi nie chce śniedzieć, Za czym on błądzi, co chce wiedzieć? Że zadumało się, pojesienniało, nikogo nie zadziwiło odleciało? |

|
Po czerni jeżyny Po liściu kaliny - Jesień, jesień już Po ciszy na stawie Po krzyku żurawi - Jesień, jesień już Po astrach, po ostach To widać, to proste że - Jesień, jesień już I po tym że wcześniej Noc ciągnie ze zmierzchem - Jesień, jesień już Po pustym już polu Po pełnej stodole - Jesień, jesień już Strachowi na wróble Już nad czym się trudzić? - Jesień, jesień już I po tym że w górze Wiatr wróży kałuże, tak - Jesień, jesień już I po tym że przecież Jak zwykle, po lecie - Jesień, jesień już Ach, ten dzień w kolorze śliwkowym! - Berberysu i głogu ma smak... Stawia drzewom pieczątki - Żeby było w porządku Że już pora Że trzeba iść spać... A my tak - po kieliszku, po troszeczku Popijamy calutki ten dzień - Próbujemy nalewki Z dzikiej róży, z porzeczki Żeby sprawdzić - czy zima To wypić się da?... - To się w głowie nie mieści Że tak szumi szeleści Tak bliziutko, o krok, prawie tuż Głębokimi rzekami, pachnącymi szuwarami Idzie jesień I prosto w nasz próg... - Ale co tam! przecież taka jesień złota Nie jest zła! - Ale co tam! Przecież taka jesień złota Niechaj trwa... |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||