
|
Skad przychodza umarli do snow ludzi? Rozsuwaja sciany czasu, Zjawiaja sie prawdziwi i czuli. Pytaja sie z ogromnym zdumieniem: Nie boicie sie nas? Gdzie przebywaja wowczas, gdy nikt ich nie wspomina? Gdy twarze ich zaczynaja blaknac I mysl nasza nie tak latwo przywoluje Postac ich schylona? Ktoredy wiedzie droga umarlych do snow ludzi? Z grobow znowu wyciagaja ku nam ich rece Rzeczywiste i zywe. Pragna naszych objec i usciskow, Jakby w nich ozywali na nowo. I poprzez oczy nasze omglone snem Szukaja gwiazdy - Tej jednej, ktora byla gwiazda ich zycia. Ostyglo powietrze po ich oddechu, Odebrzmiala fala glosu, Cialo oddaje sie ziemi sola, zelazem i wapnem. Lecz zyja dluzej pod sennymi powiekami bliskich. Stad siegaja znowu do spraw zycia, Do drzwi, ktore tylekroc mijali, Do stolow znaczonych odciskami ich dloni, Do strzepow mowy, do obrazow, Ktore osadzaja sie w pamieci ludzkiej dlugo, Jak mul skalny w glebokim dnie oceanu. |
| KWATERA AKtu sami mlodzi polegli ich wiek sie czyta z krzyzy brzozowych jak lata jeleni z porozy podeszly wiek oddali do uzytku zywym przychodza do nich corki przygarbione to stary kawal czasu kiedy zgineli jeszcze nie umialy mowic dzis przychodza do ojcow z tamtym swoim milczeniem |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||