LEOPOLD  STAFF






DZIECINSTWO


Poezja starych studni, zepsutych zegarow,
Strychu i niemych skrzypiec peknietych bez grajka,
Zzolkla ksiega, gdzie uschla niezapominajka
Drzemie - byly dziecinstwu memu lasem czarow...

Zbieralem zardzewiale, stare klucze... Bajka
Szeptala mi, ze klucz jest dziwnym darem darow,
Ze otworzy mi zamki skryte w tajny parow,
Gdzie wejde - blady ksiaze z obrazu Van Dycka.

Motyle-m potem zbieral, magicznej latarki
Cuda wywolywalem na sciennej tapecie
I gromadzilem dlugi czas pocztowe marki...

Bo bylo to jak podroz szalona po swiecie,
Pelne przygod odjazdy w wszystkie swiata czescie...
Sen slodki, niedorzeczny, jak szczescie... jak szczescie...








Copyright © 1997-1999 Zwoje