LESZEK DŁUGOSZ







MUZYKANCI


To oni przyprowadzają Muzykę
Na Rynek
— Trotuary, korytarze metra
Kawiarniane tarasy to ich filharmonie
— Sale Pleyela
Studia nagraniowe...


Muzykanci — to oni
Nagle wśród ulicy
Chwytają za poły płaszcza
Nas — «całych w pędzie, w toku
We młynie codzienności».
Zatrzymują nas
Nagle
— Bukietem bzów
Ze skrzypcowej duszy
Strumieniem tanga
Z akordeonowej skrzynki:
           «Ach, stań, zatrzymaj się tu
             Moje serce...
             — Więc pamiętasz?»


Muzykanci, grajkowie uliczni
— Rzuć im spojrzenie
Grosz wysupłaj
W pogodę i w niepogodę
Na szczęście
I na konieczność nie do obejścia.


Muzykanci — Muzycy ...
Z tej samej gliny
Z tej samej branży
— Czarodzieje i wyrobnicy
U tej samej Pani — Muzyki
Oficjaliści.


Ach, tylko różnie
No jak to w życiu
— No różnie różnym poszło...


Muzykanci...
— Spod mniej szczęśliwej gwiazdy
Bracia Mniejsi














Copyright © 1997–2005 Zwoje