|
|
- Czy można żyć bez miłości? - zapytałam siebie. To pytanie nurtuje mnie o poranku jesiennej niedzieli wypełnionej biciem dzwonów na wieży katedry. Gdyby nie te dzwony, mogłabym zagłębić się w moich pytaniach bez odpowiedzi, w moich myślach nie mających celu dzisiejszego dnia. Odkładam myśli i pytania do szuflady, wypełniam poranek myślami kabalistycznego Wilna, po którym zagubieni błądzili do synagogi. - Czy można żyć bez miłości? - zapytałam siebie. - Nie należy się jej wystrzegać, zapominać o niej, nie pielęgnować jej. Jest najpiękniejszym zjawiskiem, przeżyciem człowieka. Żyję więc z miłością, w miłości i dla miłości. 2000 |