|
|
Przechodzę obok ciebie, strażniku tajemnic ziemi. Twoje stopy w onucach mchu ukrywających ból. Twoje starcze, rozwichrzone włosy-gałęzie jak podarta kapota utkana w kolorach jesieni. Pochylony, wysuwasz korę poranionych piersi. Przystaję żeby cię dotknąć, pocieszyć moją obecnością. Czuję wokół ciebie chłód wiatru. Chcę osuszyć zimne krople spływające po twojej korze. 1998 |
