|
|
Przychodzą długie wieczory, w świetle świec zapada zmrok. Dotykam twej zmęczonej kory, wiatr szepcze, że minął już rok. Tak zapomniany przeczekasz tu zimę, twoje ramiona otuli wiatr. Biel śnieżnych płatków przyjmiesz na chwilę z nadzieją, że słońce wywróży ciepło z kart. 1998 |