|
|
W sferze wspomnień powracała do swych słabych stron, jak morska panna ciągnąca do brzegu łódź, tonąca walcząc z siłą fal. W wyczekującym spojrzeniu odtworzyła zarys życia: Życie było szaleństwem. Prowadząc do bezpowrotnej uliczki, wiło się jak czerwona nić. Odzyskała wiarę Dobra otwierając kolejną tajemnicę listu. Nagle, bez słowa pożegnania, na zawsze zamknęła drzwi. Naszego domu. 1995 |
